#LepszePrezentacje: 5 warstw dobrej prezentacji

5 warstw dobrej prezentacji

Jakiś czas temu zostałem kupiony jako mówca na ślubie. Co prawda kupujący był moim wieloletnim znajomym, ale zdarzało mi się i mówić na imprezach, na których nikt mnie nie znał (włącznie z zamawiającym), i przygotowywać przemówienia ślubne dla klienta, którego widziałem pierwszy raz w życiu.

Mowy ślubne są specyficzne. Towarzystwo zazwyczaj ma dużo powodów, żeby nie słuchać: alkohol, dawno nie widziana rodzina, sukienka Zosi przy stoliku pod oknem, wujek Zenon i jego ostatnie przygody…Mówca musi się przebić przez wszystkie warstwy prezentacji, żeby odnieść sukces.

Mowa, którą wygłosiłem, podobała się najbardziej Parze Młodej i ich Rodzicom. Ale, nie da się ukryć, mimo przeszkód z poprzedniego akapitu, udało mi się rozbawić widownię kilka razy, kilka razy sprawić, żeby się zamyślili. A stolik Tęgich Wujów zaprosił mnie pod koniec na wspólną setuchnę.

Niezależnie od tego, dla kogo wygłaszasz prelekcję czy przemówienie, warto pamiętać o pięciu warstwach, które złożą się na sukces Twojej prezentacji. Wystarczy odłączyć jedną z nich i już można przewidywać spore fiasko.

Zanim zaczniesz czytać dalej, warto odwiedzić prezart.pl, bo to Kamil Kozieł oryginalnie mówi o 4 warstwach prezentacji. Mimo, że nieco zmodyfikowałem jego ideę, polecam allegrowicza. Warto odwiedzić prezart.pl. Mówiłem już, prawda?

IDEA

Teoretycznie każdy rozumie, że prezentacja powinna nieść ze sobą ideę, przesłanie, cel…Że gadanie dla gadania, nawet nie dla rozrywki, nie ma sensu. W większości jednak wypadków mowy, których słuchamy na konferencjach, są zlepkiem wiedzy prelegenta, podanej w strukturze przypominającej bigos, z okolicznościowym grzybkiem prawdy i setuchną dowcipu na podtrzymanie uważności.

Projektując prezentację, warto zadać sobie kilka prostych pytań. Ot, takich chociażby, na początek:

  • Czy to, co powiem, jest nowe (lub choćby odświeża ich punkt widzenia)
  • Czy to, co powiem, jest jednocześnie użyteczne
  • Czy to, co powiem, zmieni sposób ich funkcjonowana
  • Czy sama wiedza spełnia test Kirkpatricka

TEKST

Tu nie ma polemiki – prezentacja powinna mieć tekst. Co najwyżej możemy dyskutować o tym, czy tekst powinien być napisany (nie!), czy spisany (o, lepiej). Każdemu mojemu klientowi zalecam nagranie prezentacji a potem transkrypcję. Dzięki temu można operować na słowach, budując ładne, poprawne zdania, które będą działać na widownię.

Jest wielu adwersarzy uczenia się tekstu na pamięć – i ja do nich też należę. Natomiast jestem zwolennikiem posiadania tekstu, żeby wiedzieć, o czym się mówi.

I znowu kilka pytań do tworzenia prezentacji:

  • Czy używam języka prostego dla tej widowni
  • Czy używam języka zrozumiałego dla tej widowni
  • Czy idee, które przekazuję, są zrozumiałe
  • Czy mówię obrazowo (VAKS)

WARSZTAT

To „jak” mówimy jest równie ważne jak to, „co” mówimy. Dobrze, jeśli nasz styl mówienia wspiera widownię w szczytnym zamiarze dosłuchania prezentacji do końca. Gorzej, jeśli przeszkadza.

Lata bycia na scenie nauczyły mnie stylu konwersacyjnego – staram się rozmawiać z widownią, wciągając ją w dialogi i interakcje, dając jej energię i emocje. Pomagając słuchać. Nie każdemu to odpowiada, bo są środowiska bardziej sformalizowane, w których trzeba „ą, ę, Proszę Państwa”. Niemniej jednak warto pamiętać o tym:

  • Czy mowa ciała jest spójna z przekazem
  • Czy mowa ciała wspiera przekaz (czy przeszkadza? a może jest obojętna)
  • Czy sposób mówienia, dykcja, emisja, głośność, operowanie głosem pomaga w prezentacji
  • Czy kontakt wzrokowy jest adekwatny

SCENA

Czymkolwiek jest scena – prawdziwą sceną, windą, stolikiem w kawiarni, jest na pewno fizycznym miejscem, którym powinniśmy odpowiednio zarządzać, żeby pomóc naszej widowni słuchać. Można to robić bardziej lub mniej świadomie, dobrze jest robić to skutecznie.

Dla mnie scena to całokształt wizualny, włącznie ze slajdami, flipchartem, pomocami i fantami, których używamy dla wzmocnienia przekazu. Dlatego warto projektować sobie świadome wykorzystanie tych elementów, odpowiadając na proste pytania:

  • Czy zarządzanie sceną, hologramy, timeline wspierają przekaz
  • Czy slajdy są jasne, zrozumiałe i czytelne
  • Czy slajdy spełniają warunek 3-7-11
  • Czy slajdy spełniają warunek Glance Test
  • Czy slajdy spełniają warunki: jakość, kontrast, white space, hierarchia, spójność wizualna
  • Czy scena i miejsce współgrają z przekazem prezentacji

Zwłaszcza to ostanie pytanie może nieść ze sobą ciekawe konsekwencje – dlaczego robimy prezentację właśnie tutaj i teraz? Jak mogę w mojej prezentacji wykorzystać odpowiedź na to pytanie, żeby być bardziej przekonującym? Co łączy mnie i moją widownię z tym miejscem? Co wydarzyło się ostatnio lub wydarzy się za moment w branży, o czym warto wspomnieć?

Ostatnia warstwa prezentacji jest nieoczywista i większość specjalistów na rynku pomija ją bez wahania:

MARKA

Kim jestem dla mojej widowni? Co o mnie wiedzą w pryzmacie tematu, wydarzenia, miejsca, czasu, branży, swojego doświadczenia? W jaki sposób zmieni to ich postrzeganie mojej prezentacji? Co muszę zrobić, żeby moja marka osobista pomogła mi w osiągnięciu celu prelekcji?

Zbyt często widze, jak uznani mówcy wychodzą na scenę, niewykorzystując potencjału marki. Nie mają zapowiedzi, nie potrafią niczego powiedzieć o sobie w skuteczny sposób, widownia wie o nich tyle, ile było napisane w zaproszeniu i agendzie. Słabo.

A przecież dobrze zbudowana marka potrafi zwiększyć penetrację idei (skuteczność dotarcia do widza) o nawet 30%. Nieraz widziałem średnią prezentację, wspartą dobrą marką osobistą, która mierzalnie sprzedawała produkty w okolicy 38%-45% , podczas gdy normalnie dobra prezentacja to 7%-8% sprzedaży.

Spróbujmy na początek odpowiedzieć sobie na proste pytania:

  • Czy widownia wie o mówcy to, co chcemy żeby wiedziała
  • Czy jesteśmy postrzegani jako ekspert w temacie, miejscu i czasie
  • Czy jesteśmyy zapowiadani w odpowiedni, skuteczny sposób.

Warto więc zająć się nie tylko budowaniem świetnej prezentacji, ale i zrozumieniem, jak marka osobista mówcy może wpłynąć na widownię i, docelowo, na wynik naszej prezentacji.

Jerzy

Z czym się je mówienie

Część pierwsza: otoczka. Wstęp prawie zawsze wygląda tak samo: Dzień dobry, widziałem Cię na konferencji, chciałbym/muszę coś powiedzieć, bo szef kazał, a ja się boję

Copyright 2017-2018 Jerzy Zientkowski | Regulamin serwisu | Cookies