Błędy prezentacji: prawda czy fałsz? Wstęp do serii artykułów.

Nigdy nie mów nigdy

Chyba, że wiesz co robisz

Wielu początkujących mówców na scenie używa sformułowań, które brzmią odstraszająco dla potencjalnych słuchaczy. Musicie, zróbcie, pomyślcie. Nawet popularne i nieco już wyświechtane rozpoczęcie prezentacji, „wyobraź sobie” albo „wyobraźcie sobie” należy do tej kategorii. Do sformułowań dyrektywnych, narzucających widowni zrobienie określonej rzeczy, wykonanie czynności, pomyślenie czegoś. Moja rada dla takiego mówcy? Nie rób tego.

I w tym miejscu szkolenia czy warsztatu robię zazwyczaj dużą pauzę, po czym dodaję: „Chyba, że wiesz co robisz”. Dlaczego? Dlatego, że w prezentacjach nie ma żadnych reguł co wolno, a czego nie wolno robić. Ideą komunikacji jest przekazanie w jak najskuteczniejszy sposób idei, polecenia, pomysłu – komunikatu. Byłoby niedorzecznością sądzić, że nałożenie określonych ram, zarówno kulturowych czy społecznych, jak i formalnych, związanych z etykietą na przykład, wspiera skuteczność. Może wspierać, nie musi.

Wiele z tych norm zostało wypracowanych w czasach, kiedy były potrzebne. Z tych czy innych względów – ekonomicznych, klasowych, językowych. Normą w naszym kraju w nie tak zamierzchłych czasach było zwracanie się do siebie per „Towarzyszu”. Ta norma przestała funkcjonować z wielu względów. Pytanie, jak zareaguje widownia, jeśli takiego zwrotu użyjemy? Czy jego użycie w innym niż kiedyś kontekście i celu jest uzasadnionym zabiegiem stylistycznym, czy złamaniem normy?

Czego można się nauczyć na #udemy

HOME JERZY OFERTA MENTORING Kurs Storytelling w Podnajmie Kurs Storytelling w Biznesie No trochę się zdenerwowałem. Ale to dlatego, że postanowiłem kolejny raz skorzystać ze

4 rzeczy, których nie uczą w szkole

HOME JERZY OFERTA MENTORING Kurs Storytelling w Podnajmie Kurs Storytelling w Biznesie Działając wbrew swoim zasadom i logice postępowania, w tym jednym temacie daję się

Bohater KLUBU

HOME JERZY OFERTA MENTORING Kurs Storytelling w Podnajmie Kurs Storytelling w Biznesie Szybka ścieżka do sukcesu w Toastmasters Co sprawia, że możemy powiedzieć: oto ktoś,

Copyright 2017-2018 Jerzy Zientkowski | Regulamin serwisu | Cookies

Publiczność ^ (publiczność do potęgi): pytanie drugie. O kupowaniu.

Różne trudne pytania.

Przed webinarem 17 grudnia 2013 zapytałem Was, jakie pytanie uważacie za najważniejsze, jesli chodzi o prezentacje publiczne. Pytanie dokładnie brzmiało tak

Jakbym tak zapytał, jakie jest jedno najważniejsze pytanie, które chcielibyście zadać, związane z prezentacjami publicznymi, z przemawianiem, co by to było? Wpisujcie proszę pytania w komentarzach pod spodem, a to, które dostanie najwięcej polubień (SENSOWNE i nieobraźliwe), trafi do mojej książki. Z nazwiskiem autora, jeśli taka będzie jego wola. Zamierzam skończyć pisać w piątek, więc do piątku rano poproszę.

Oto drugie z pytań

Natalia Ponikowska

Jak sprawić by odbiorcy aż do końca chcieli nas słuchać, by “nas kupili”?

Ciekawe pytanie. Co to znaczy bowiem “by odbiorcy chcieli słuchać nas aż do końca”? Czyjego końca? Niebezpiecznie jest zakładać, że odbiorcy słuchać nas nie chcą – na pewno chcą, z pewnością nie przyszli na spotkanie z nami z obowiązku (chyba że to szkoła lub inna instytucja ucisku formalnego) i bardzo im się chce nas słuchać. A przynajmniej przyszli tam z nadzieją, że to, co powie prelegent, jest warte wysłuchania.

Spróbuję odpowiedzieć na to pytanie, zadają pytanie odwrócone: Jak sprawić, żeby odbiorcy nie chcieli nas kupić?

Jest kilka w miarę sprawdzonych sposobów – trzeba ich poobrażać, trzeba być totalnie niedostosowanym do okazji, wykazać się elementarnym brakiem kultury i taktu. Wszystkie te narzędzia jednak są poza zasięgiem przeciętnego czytelnika tego blogu, prawda, Natalio? Trzeba więc wybrać jakieś bardziej subtelne środki.

Metody są trzy, żadna nie jest tą najlepszą, wszystkie warto stosować.

CUC

Clarity, Uniqueness i Connection, Jasność przekazu, Unikatowość przekazu i Więź z widownią. Trzy elementy dobrej prezentacji, które dbają o to, żeby nasza widownia zrozumiała przekaz, zapamiętała go i uznała, że jest dla niej wartościowy. Obecność wszystkich tych elementów nie gwarantuje sukcesu, ale brak któregokolwiek zamyka nam drogę do widowni. 

Więcej o CUC znajdziesz w książce “Struktury^”

4Results

Kolejne narzędzie, którego można użyć jeszcze podczas projektowania prezentacji albo już bezpośrednio na scenie. Zakłada istnienie 4 obszarów, w których Twoja widownia oczekuje zmian. Przykład – energia. Widownia chce po Twojej prezentacji być co najmniej na tym samym poziomie energetycznym, co przed prezentacją. Innymi słowy, nie chce się zmęczyć słuchaniem Ciebie.

Za każdym razem, kiedy będziesz siedzieć na prezentacji, podczas której prelegent będzie powoli, stopniowo ale metodycznie wysysał z Ciebie siły życiowe – przypomnij sobie o tym wpisie. I przekieruj go do książki “Showtime^”

Budowanie wiarygodności, autentyczności i bycia sobą

Jedna z najgorszych rad, jakie kiedykolwiek usłyszałem, brzmiała tak: “Po prostu bądź sobą”. Spróbowałem. Raz Wyszedłem na scenę i zachowywałem się tak, jak zachowywałem się na codzień. Jak myślisz, czy widownia mnie pokochała?

Bycie “kupionym” przez publiczność wymaga tych trzech elementów. Po pierwsze wiarygodności, bycia ekspertem, podawania źródeł albo przynajnmiej udowodnienia, że się wie, co się mówi. W dobie google i smartfonów zdemaskowanie blefującego mówcy trwa kilka minut. Wystarczy jedna osoba, która podniesie rękę i “skoryguje” naszą wypowiedź i już nasza wiarygodność spada.

Po drugie – autentyczność. Spójność tego, co robimy z tym, co czujemy z tym, o czym mówimy. Dla mnie papierkiem lakmusowym są trenerzy, którzy z zawodu są trenerami. Rewelacyjni w przekazywaniu wiedzy, nie są jednak ekspertami w danej dziedzinie. Jako mówca profesjonalny też czasami czuję się niespójny, kiedy przychodzi mi mówić o produkcie Klienta, inspirować jego ludzi a brakuje mi do tego wiedzy. Niespójność tę wyrównuję przygotowaniem. Wiele moich mów dla klientów korporacyjnych powstawało w ciągu prawie 10 dni roboczych. Niedużo? 80 godzin pracy nad tekstem, zrozumieniem tego, co mówię, uzgodnieniu, że nie mówię tego, z czym się nie zgadzam albo czego nie czuję, to gigantyczna praca. Ale działa.

No i wreszcie bycie sobą. Kłania się nam strefa komfortu, bowiem rada “Bądź sobą”, potraktowana dosłownie, oznacza niewychodzenie na scene ze strefy komfotru. A to oznacza z kolei robienie na scenie rzeczy, które są Ci bliskie, a niekoniecznie robienie rzeczy na scenie skutecznych.

Moja rada brzmi: bądź sobą. I pamiętaj,że im więcej rzeczy będziesz robić spoza strefy komfortu, tym bogatsze i bardziej wartościowe owo bycie sobą będzie dla Twojej widowni. A wtedy, zapewne, kupią Cię bez zastrzeżeń.

#002: Zawsze podnoś rękę

Dotychczas słuchaczy: Konferencje, spotkania i networking zawsze były ważną częścią mojego biznesu. Ale to, co dało mi największego kopa w rozwoju, to jedna prosta zmiana

#001: Przemawianie w przywództwie

Dotychczas słuchaczy: Cześć 🙂 Jakiś czas temu zapytałem naszą społeczność, do czego używa umiejętności przemawiania i prezentacji. Odpowiedzi wyszły…ciekawie.Chcesz wiedzieć, co powiedzieli? Oto rozkład odpowiedzi:  

#005: Brudny biznes przemawiania

Dotychczas słuchaczy: W moim kursie, Zostań Mówcą Profesjonalnym, omawiam modele współpracy z organizatorami konferencji. Od czystego (klient płaci i wymaga, ja reprezentuję klienta, nie sprzedaję

Copyright 2017-2018 Jerzy Zientkowski | Regulamin serwisu | Cookies

Publiczność ^ (publiczność do potęgi): pytanie pierwsze. Jak czuć się swobodnie na scenie.

Różne trudne pytania.

Przed webinarem 17 grudnia 2013 zapytałem Was, jakie pytanie uważacie za najważniejsze, jesli chodzi o prezentacje publiczne. Pytanie dokładnie brzmiało tak

Jakbym tak zapytał, jakie jest jedno najważniejsze pytanie, które chcielibyście zadać, związane z prezentacjami publicznymi, z przemawianiem, co by to było? Wpisujcie proszę pytania w komentarzach pod spodem, a to, które dostanie najwięcej polubień (SENSOWNE i nieobraźliwe), trafi do mojej książki. Z nazwiskiem autora, jeśli taka będzie jego wola. Zamierzam skończyć pisać w piątek, więc do piątku rano poproszę.

Oto pierwsze z pytań

Jerzy Gajewski

Co i jak zmienić w sobie żeby czuć się w trakcie wystąpienia jak w rozmowie z dobrym znajomym, oczywiście poza olbrzymią praktyką?

Pozwolę sobie zacząć odpowiedź na to pytanie nieco coachingowo: a po co chcesz się czuć w trakcie wystąpienia jak w rozmowie z dobrym znajomym? Dlaczego chcesz się tak czuć? Co da mówcy, oczywiście poza poczuciem pewności siebie (zwodniczym zresztą) i komfortu, poczucie, że mówimy do znajomych?

Nie zrozum mnie źle: na początku kariery takie poczucie jest bardzo przydatne, choćby po to, żeby uniknąć zbyt dużego stresu. Zbyt duży stres, strach, paraliżuje, jeśli nie wiemy, jak go użyć. Każdy z nas potrafi wyczuć różnicę pomiędzy mówieniem do trzech osób, które znamy a do pięciuset, które widzimy pierwszy raz w życiu. Ale…

Poczucie pewności siebie jest zwodnicze. Teoretycznie daje Ci możliwość lepszego przekazania myśli, łatwiejszego wypowiadania się, większego luzu na scenie, prawda? Wyobraź sobie, że strach i stres są drugą stroną tej samej, fałszywej monety – teoretycznie powodują, że trudniej jest przekazać myśli, trudniej się wypowiadać, mniej masz luzu i swobody na scenie, prawda?

W praktyce Twoje samopoczucie na scenie nie powinno być warunkowane Twoim odbiorem publiczności. Koniec, kropka. Zarówno strach jak i pewność ograniczają, ale nie podczas prezentacji – a podczas jej przygotowania. Strach podpowiada, że i tak nie damy rady, w związku z czym nie przygotowujemy się tak dobrze, jak byśmy mogli. Pewność podpowiada, że nie ma się czego bać, w związku z czym nie przygotowujemy się tak dobrze, jak byśmy mogli.

W tym miejscu pewnie można pomyśleć: “Moment, Jerzy, kto Ci powiedział, że się nie przygotowuję? Przygotowuję się najlepiej, jak umiem, a i tak się boję i panikuję na scenie!”. Na moich warsztatach pojawiają się osoby, które są przygotowane niemal perfekcyjnie. Problem polega na tym że, jak w starym dowcipie o Turkach, przychodzą z nożami na strzelaninę. Innymi słowy – są idealnie przygotowani, ale nie do tego, co ich czeka.

Teraz – pytanie jest niezwykle mądrze postawione – co i jak zmienić w sobie, żeby czuć się w trakcie wystąpienia jak w rozmowie z dobrym znajomym. Odpowiedź brzmi – nie chcę, żebyś czuł się w prezentacji jak w rozmowie z dobrym znajomym. Chcę, żebyś czuł, że masz im do przekazania coś wartościowego. Chcę, żebyś wiedział, że to co mówisz, jest dla nich ważne. Żeby słuchali Ciebie, ale słyszeli własne słowa, płynące i z serca i z rozumu. I żebyś był przygotowany na to, że w ten sposób zmieniasz ich świat.

Wtedy zarówno pewność siebie jak i strach, zarówno stres jak i mówienie jak do znajomych – nie będą miały żadnego znaczenia.

Copyright 2017-2018 Jerzy Zientkowski | Regulamin serwisu | Cookies

4 rzeczy, których nie uczą w szkole

Komunikacja Biznesowa

Działając wbrew swoim zasadom i logice postępowania, w tym jednym temacie daję się ponieść negatywnym emocjom — edukacja. Dlaczego patrząc wstecz, dochodzę do wniosku, że jestem tryglodytą? Dlaczego nie uczymy się jako cywilizacja? Co lub kto blokuje dostęp do najważniejszych umiejętności, które nabywamy dopiero po latach doświadczeń i porażek? Tego nie wiem, wiem natomiast, jakich umiejętności będę uczył swoje dzieci, w pierwszej kolejności, żeby dać im jak najlepszy start w udane życie. Co więcej, ich prostota i narzędziowość sprawiają, że można ich użyć już, od ręki. Działają efektywnie, a na pewno sprawiają, że moje emocje zmieniają się w pozytywne…

#006: Nie ćwicz przed lustrem

Dotychczas słuchaczy: Jedno z najciekawszych pytań, z którymi zetknąlem się na LinkedIn: czy warto ćwiczyć przed lustrem? TL;DR: nie. Nie warto z wielu powodów, o

#007: Jak wybrać trenera przemawiania

Dotychczas słuchaczy: Na moich ulubionych Social Media, na LinkedIN i na Facebooku w grupie Trener Trenerowi Trenerem pojawiło się ostatnio kilka zapytań o szkolenia z

Copyright 2017-2018 Jerzy Zientkowski | Regulamin serwisu | Cookies

Jeśli nie chcesz zmieniać świata, nie wychodź na scenę

Komunikacja Biznesowa

WIIFM, what’s in it for me?

Fragment mojej nadchodzącej książki o prezentacjach publicznych. Wyjęty z kontekstu – miej to proszę, Czytelniku, na uwadze. I zechciej dołączyć do webinaru (2013-12-17)

Jeden z moich coachów zwykł mawiać, że tak jak w stand-upie powinno się projektować śmiech co dwanaście sekund, tak samo w przemówieniach powinno się dawać widowni powód do słuchania. Też co dwanaście sekund, co dwa-trzy zdania. Dlaczego? Zanim przejdziemy do mechanizmów powstawania nudy, czas zadać sobie ważne pytanie – dlaczego w ogóle widownia ma Cię słuchać? Jeśli jesteś prezesem lub milionerem, jeżeli jesteś autorytetem albo jeśli Twoja widownia nie ma wyboru, w porządku.

Podczas jednego z Kongresów Sprzedaży, na którym miałem okazję przemawiać, po mojej prelekcji podszedł do mnie twórca opisywanej już metody 2+3+5 i powiedział, że jest pod wrażeniem mojej prezentacji. I że z niej nie wyszedł. W międzyczasie dowiedziałem się, że w sąsiedniej sali prelegentowi podczas prezentacji uciekło blisko 90% uczestników. Nic przyjemnego. Nie piszę tego, żeby się chwalić (78 osób na mojej prelekcji siedziało od początku do końca, tak tylko wspominam), tylko żebyś miał świadomość, czy mogą się kończyć nieprzygotowane prezentacje. Ludzie są okrutni, w najlepszym przypadku przestają Cię słuchać, w średnim – wychodzą z prelekcji.

Porozmawiajmy zatem o trzech narzędziach, których używam do projektowania zawartości tak, by zapewniała widownię, że jednak jest sens słuchać.

Kirkpatrick

Podstawowym narzędziem do oceny efektywności szkoleń jest dla mnie model Kirkpatricka.[1] Stosuję go w nieco zmienionej opisowo postaci zanim wyjdę na scenę, tak, żeby wiedzieć lub co najmniej przewidzieć, jakie będą reakcje uczestników na prezentację w poszczególnych poziomach modelu.

Pomijam na stronach tej książki metodyki pomiarów w modelu Kirkpatricka. Zakładam, że ten model ma służyć jako teoretyczna podstawa do tworzenia prezentacji i jest słuszny co do idei.

Po szkoleniu mogą się zmienić cztery rzeczy, w kolejności:

1.      Zadowolenie

2.      Wiedza

3.      Nawyki

4.      Rezultaty

Jeśli Twoja prezentacja sprawiła, że widownia jest zadowolona, w porządku, idziesz w dobrą stronę. Niestety, samo zadowolenie z prezentacji to nie wszystko. Jeśli nie przejdziemy na kolejne poziomy, o wiele lepiej zainwestować czas widowni w dobry film, który też sprawi, że będą zadowoleni. Kolejny poziom to zmiana wiedzy. Inaczej mówiąc, wejście na ten poziom oznacza pozytywną odpowiedź na pytanie, czy widownia nauczyła się czegoś nowego. Zobaczysz w modelu 4Results, że rozwój osobisty jest niezwykle silnym i pozytywnym motywatorem dla Twojej widowni, niemalże niezależnie od tego, kto Cię słucha.

Ostrożnie jednak! Samo dostarczenie nowej wiedzy to nie wszystko, ta wiedza powinna być co najmniej użyteczna dla słuchaczy. A jeszcze lepiej, gdyby zabierała widownię na poziom wyżej i pozwalała im na zmianę nawyków. Tu pojawia się pierwszy problem z pomiarem efektywności Twojej prezentacji. O ile pytanie „czy jesteś zadowolony” albo „czy dowiedziałeś się czegoś nowego”[2] można zadać od ręki i od tejże ręki dostać odpowiedź, o tyle pytanie „czy zmieniły się Twoje nawyki podczas mojej prezentacji” jest nieco infantylne. Można natomiast zadać pytanie „czy uważasz, że zmienią się Twoje nawyki?”, zaprojektowac ankietę poprezentacyjną z opóźnionym zapłonem albo dać ludziom dobre narzędzia pomiarowe i poprosić o informację zwrotną za jakiś czas.

Analogiczna sytuacja jest z ostatniom poziomem modelu, z rezultatami. Niezależnie od metody ich pomiaru zakładam, że natychmiast po zakończeniu prezentacji nikt z widowni nie wstanie i nie krzyknie „mam lepsze rezultaty dzięki Twojej mowie!”. Mi się to jeszcze przynajmniej nigdy nie zdarzyło, na pewno natomiast można podejść do tematu tak, jak w wypadku nawyków.

Pracując z modelem Kirkpatricka podczas przygotowywania materiału do prezentacji należy zatem założyć, że:

Twoja widownia chce być zadowolona z tego, że przyszła na prezentację. Oznacza to, że ich poziom energetyczny i emocjonalny powinien być wyższy po zakończeniu Twojej prezentacji niż przed nią. Czy materiały, które przygotowujesz, biorą to pod uwagę?

Twoja widownia chce się nauczyć czegoś nowego i przydatnego. Oznacza to, ze powinieneś wiedzieć, czego oni jeszcze mogą nie wiedzieć i że jeśli skorzystają z tego, czego się od Ciebie nauczą, będzie to dla nich dobre.

Twoja widownia chce zmieniać swoje nawyki. Analogicznie do wiedzy, efektywność osobista jest częścią rozwoju każdego z nas, a umiejętność zastępowania złych nawyków dobrymi[3] jest kluczem do tego rozwoju. Jeśli dostarczysz im wiedzy, narzędzi i stanu emocjonalnego, który pozwoli na zmianę nawyków, będą zachwyceni.

Twoja widownia chce również zarabiać więcej pieniędzy. A przynajmniej mieć lepsze rezultaty. W jednym z oddziałów jednej z firm[4], dla której być może pracowałem, wdrożono nowy sposób pracy z wózkami widłowymi. Ludzie byli zadowoleni, nauczyli się czegoś nowego, robili rzeczy inaczej niż ich przodkowie. Koniec roku finansowego przyniósł jednak niespodziankę – wynik był identyczny jak w poprzednim roku, koszty takie same, zyski takie same, wydajność per wózek, per paleta, per człowiek, per regał, per cokolwiek – taka sama.

Na cóż więc wychodzić na scenę, jeśli nie chcesz zmieniać świata? Po co projektować prezentacje, które z założenia nie mają dać ludziom narzędzi do osiągania lepszych rezultatów?

[2] Źle sformułowane pytania, wiem. Można je albo zmienić, albo potraktować jako punkt startowy do kolejnych pytań. Wrócimy do tego.

 

[3] To nieprawda. Umiejętność uczenia się nowych nawyków jest kluczem do rozwoju. Drugim kluczem jest umiejętność wybierania, z których nawyków chcemy korzystać. Trzecim…ale o tym innym razem.

 

[4] Widać, że to kolejny akapit, który konsultowałem z prawnikiem?

 

#LepszePrezentacje: 5 warstw dobrej prezentacji

5 warstw dobrej prezentacji Nie tak dawno zostałem poproszony o wygłoszenie przemówienia ślubnego. Po zakończeniu przemówienia, idąc do łazienki przypadkiem usłyszałam rozmowę Pana Młodego z

#LepszePrezentacje: 5 warstw dobrej prezentacji

HOME JERZY OFERTA MENTORING Kurs Storytelling w Podnajmie Kurs Storytelling w Biznesie 5 warstw dobrej prezentacji Jakiś czas temu zostałem kupiony jako mówca na ślubie.

Copyright 2017-2018 Jerzy Zientkowski | Regulamin serwisu | Cookies

Drzwi do marzenia

Na początku tego roku rozmawiałem z Dziewczyną o jej marzeniach. Można to nazwać coachingiem, acz do miana coacha nie pretenduję. Jej najważniejszym w życiu marzeniem okazało się zdobycie Kilimandżaro. 

I to jest zazwyczaj miejsce, w którym zaczynam się wkurzać na tę historię. No bo jak można mieć takie marzenie, toż to nawet marzenie nie jest, to jest cel. “Dziewczyno” – powiedziałem – “weźże tysiącpięćset euro kredytu, jedź na to Kilimandżaro i wróć”. I ot, cel życia, marzenie życia – z głowy. Mam wrażenie, że życie wielu z nas byłoby prostsze, gdybyśmy odpowiednio definiowali sobie (i rozróżniali) cele i marzenia.

Oto jedno z moich marzeń. Obecnie na liście marzeń jest w top 5.

Marzę o tym, żeby mój dom był miejscem, w którym spotykać się mogą, nie tylko ze mną, pasjonaci przemawiania, prezentacji, komunikacji. Coś w rodzaju domu otwartego, takiego miejsca, do którego chce się wracać, w którym chce się nocować, przemieszkiwać, przebywać. Nie tylko jakością murów, białego AGD czy jedzenia ;), ale również – jeśli nie przede wszystkim, jakością ludzi, którzy to miejsce wraz ze mną współtworzą.

KPI mojego marzenia to ściana naokoło drzwi do pokoju gościnnego. Ściana zagospodarowana przez zdjęcia ludzi, którzy są moimi znajomymi i przyjaciółmi, mają coś wspólnego z przemawianiem i byli u mnie w domu z tego powodu. Na ścianie jest kilka zdjęć moich przyjaciół “po prostu” (Ewa, Adam i ich córka, Mike i Ania), cała reszta jest związana ze światkiem mówców.

2012-08-13

Na ścianie znajdziecie ludzi niezwykłych, intrygujących i ciekawych. Toastmasterów z Poznania, gości World Championship Barbecue (doroczny grill połączony z oglądaniem Mistrzostw Świata w Przemawianiu), ludzi związanych ze Stowarzyszeniem Profesjonalnych Mówców w Polsce, trenerów przemawiania i komunikacji. Znajdzie się kilku Mistrzów Polski w przemawianiu (hello, Marek, Mateusz 🙂 ), kilku Mistrzów Europy (John, Jack, Mia, Bill, Bob, Peter…). Jest finalistka Mistrzostw Świata, Olivia i jest Mistrz Świata w Przemawianiu – Mark Hunter.

Jest też parę osób, które mnie odwiedziły, porozmawiały, spędziły sporo czasu – i nie chciały “zawisnąć” na tej ścianie. Czas spędzony z nimi cenię sobie na równi z czasem spędzonym ze zdjęciowcami.

Miarą spełnienia mojego marzenia jest nie tyle fakt, że ściana powoli się zapełnia (rok temu 25 zdjęć, dziś – 42), ale że kiedy patrzę na te zdjęcia, pamiętam czas, kiedy się spotykaliśmy, pamiętam nasze rozmowy, wiem, ile się z nich od Was nauczyłem. Dziekuję.

Public Speaking Bingo

HOME JERZY OFERTA MENTORING Kurs Storytelling w Podnajmie Kurs Storytelling w Biznesie Chcesz spędzić czas na konferencji inaczej, niż dotychczas? Nudzą Cię prelekcje, przemówienia i

#LepszePrezentacje: życzliwy nieznajomy.

HOME JERZY OFERTA MENTORING Kurs Storytelling w Podnajmie Kurs Storytelling w Biznesie Życzliwy nieznajomy. Created on 2018-08-02 20:05 Published on 2018-08-03 12:34 Bydgoszcz. Ponad setka

Copyright 2017-2018 Jerzy Zientkowski | Regulamin serwisu | Cookies