#LepszePrezentacje: 5 warstw dobrej prezentacji

5 warstw dobrej prezentacji

Nie tak dawno zostałem poproszony o wygłoszenie przemówienia ślubnego. Po zakończeniu przemówienia, idąc do łazienki przypadkiem usłyszałam rozmowę Pana Młodego z jego ojcem, którzy mówili, że moje przemówienie na długo pozostanie w ich pamięci, gdyż w doskonały sposób łączyło ono solidną porcję humoru z dawką refleksji. Jak się później okazało, opinię tę podzielali także inni goście, w dowód czego  stolik Tęgich Wujów zaprosił mnie pod koniec na wspólną setuchnę.

Nikt z nas nie osiągnie takich rezultatów z dnia na dzień. Również ode mnie wymagało to sporej ilości pracy, gdyż jestem informatykiem i kiedyś przemawiałem, jak stereotypowy informatyk. Dobra wiadomość jest jednak taka, że istnieje sposób, który jest możliwy do przyswojenia, a dzięki któremu jakość naszych przemówień zdecydowanie wzrośnie. 

Jest nim pięć warstw naszego przemówienia

Dzisiaj zastanowimy się zatem, jak świadomie operować poszczególnymi warstwami oraz, jak świadomie wykorzystać zależności między nimi w taki sposób, aby złożyły się one na sukces naszej prezentacji.

Jesteście gotowi? 

******

 
Zanim zaczniemy omawiać poszczególne warstwy przemówienia,  zachęcam do odwiedzenie strony prezart.pl, za pośrednictwem której  Kamil Kozieł jako pierwszy wyjaśnia  4 warstwy prezentacji.

Polecam allegrowicza, chociaż nieco zmodyfikowałem jego pomysł. Wszystko to jednak z myślach o jakości naszych prezentacji.

Warto także zwrócić uwagę na dwie ogólne zasady:

1. ścisły związek i kolejność przedstawienia poszczególnych warstw. Pominięcie jednej z nich może bowiem znacząco obniżyć szansę na końcowy sukces naszych wystąpień.

2. warstwy te występują w każdym typie przemówienia: niezależnie od jego celu, struktury, czy tematu.

 

Mając to w pamięci, przejdźmy do omówienia następujących warstw naszego przemówienia. 

IDEA
 

Teoretycznie każdy z nas rozumie, że prezentacja powinna nieść ze sobą określone  ideę, przesłanie, cel….

Podświadomie zdajemy sobie sprawę, że gadanie dla samego gadania – nawet nie dla rozrywki, nie ma sensu. 

Znacznie trudniejsza jest jednak praktyczna realizacja tego założenia.  W większości wypadków mowy, których słuchamy na konferencjach, są zlepkiem wiedzy prelegenta, podanej w strukturze przypominającej bigos, z okolicznościowym grzybkiem prawdy i setuchną dowcipu na podtrzymanie uważności.

Istotą każdego przemówienia jest rozwiązanie konkretnego problemu konkretnej widowni – czyli wartość, jaką pozostawimy widowni po naszym przemówieniu. Określenie tej wartości przebiega zazwyczaj dwuetapowo: 

1. określenie charakteru przemówienia: informacyjne, perswazyjne, inspiracyjne, rozrywkowe 

2. określenie konkretnego celu szczegółowego, czyli efektu jaki ma otrzymać widownia po naszym przemówieniu, 

– np. moja widownia dowie się o 3 sposobach radzenia sobie ze stresem, moja widownia zostanie przekonana do wykonywania ćwiczeń fizycznych przez 20 minut każdego dnia itp. 

Ponadto, wartość ta powinna być określona przez pryzmat widowni, nigdy nas samych. 

Projektując prezentację, warto zadać sobie kilka prostych pytań, wśród których na początek wskazać należy: 

⦁ Czy to, co powiem, jest z punktu widzenia konkretnej widowni nowe, tj. całkowicie nieznane wcześniej bądź też przedstawione w sposób innowacyjny lub choćby odświeża ich punkt widzenia?

⦁ Czy to, co powiem, jest z punktu widzenia tej samej, konkretnej widowni,  jednocześnie użyteczne

⦁ Czy to, co powiem, zmieni sposób funkcjonowania tej konkretnej widowni?

Poza tym warto odwołać się również do wymogów wiedzy, zawartych w teście Kirkpatricka. W tym celu polecam sięgnięcie do mojej książki:  “Przemawianie. PRZYGOTOWANIE”. 

 

TEKST

Z pewnością nie powinno być polemiki co do stwierdzenia, że prezentacja powinna mieć tekst. 

Możemy jedynie dyskutować o tym, czy tekst ten powinien być napisany (moim zdaniem  nie), czy spisany (znacznie lepiej). 
 
Każdemu mojemu klientowi zalecam nagranie prezentacji a potem jej transkrypcję. Dzięki temu można operować na słowach, budując ładne, poprawne zdania, które będą działać na widownię.
Jest wielu adwersarzy uczenia się tekstu na pamięć – i ja do nich też należę.  Uczenie się tekstu na pamięć obniża bowiem naszą naturalność na scenie, potęguje dźwięki namysłu (szczególnie, gdy akurat zapominamy słowa), a widownia ma wrażenie, że po raz kolejny odgrzewamy przed nimi scenariusz z tej samej zdartej płyty. 
 
Jestem natomiast zwolennikiem posiadania tekstu, żeby wiedzieć, o czym się mówi.
 
I znowu kilka pytań do tworzenia prezentacji:
 
⦁ Czy używam języka dostosowanego dla tej widowni, a zatem prostego dla niej?
⦁ Czy używam języka zrozumiałego dla tej widowni?
⦁ Czy idee, które przekazuję, są dla niej zrozumiałe?
⦁ Czy mówię obrazowo (VAKS)? 
 

WARSZTAT

To, “jak” mówimy jest dla widowni równie ważne jak to, “co” mówimy. Według badań psychologa Alberta Mehrabiana, jedynie 7% komunikacji odbywa się za pomocą słów. Natomiast 38% kształtowanych jest przez nasz głos, podczas gdy aż 55% wynika z naszej mowy ciała (gestykulacji, ruchu scenicznego, postawy, mimiki). 

 
Dobrze, jeśli nasz styl mówienia wzmacnia werbalną wartość, jaką zamierzamy przekazać widowni, a zatem wspiera ją w szczytnym zamiarze dosłuchania prezentacji do końca. 
Gorzej, jeśli jej przeszkadza.
 
Lata bycia na scenie nauczyły mnie stylu konwersacyjnego – staram się rozmawiać z widownią, wciągając ją w dialogi i interakcje, dając jej  nie tylko werbalną wartość, lecz także energię i emocje. Pomagając słuchać. Nie każdemu to odpowiada, bo są środowiska bardziej sformalizowane, w których trzeba “ą, ę, Proszę Państwa”. 
Niemniej jednak przed prezentacją warto postawić sobie następujące pytania:
⦁ Czy mowa ciała jest spójna z przekazem
⦁ Czy mowa ciała wspiera przekaz? (czy przeszkadza w odbiorze lub jest obojętna względem niego?
⦁ Czy sposób mówienia, dykcja, emisja, głośność, operowanie głosem pomaga w prezentacji? 
⦁ Czy kontakt wzrokowy jest odpowiedni?
 

SCENA

Czymkolwiek jest scena – prawdziwą sceną, windą, stolikiem w kawiarni, jest na pewno fizyczną przestrzenią, którą powinniśmy odpowiednio zarządzać, żeby pomóc naszej widowni słuchać oraz zrozumieć wartość, którą zamierzamy jej przekazać. Można to robić bardziej lub mniej świadomie, dobrze jest robić to skutecznie.

Dla mnie scena to całokształt wizualny, włącznie ze slajdami, flipchartem, pomocami i fantami, których używamy dla wzmocnienia przekazu. Dlatego warto projektować sobie świadome wykorzystanie tych elementów, odpowiadając na proste pytania:

⦁ Czy zarządzanie sceną, hologramy, timeline wspierają przekaz?

⦁ Czy slajdy są jasne, zrozumiałe i czytelne?

⦁ Czy slajdy spełniają warunek 3-7-11?

⦁ Czy slajdy spełniają warunek Glance Test? 

⦁ Czy slajdy spełniają warunki: jakość, kontrast, white space, hierarchia, spójność wizualna?

⦁ Czy scena i miejsce współgrają z przekazem prezentacji? 

Zwłaszcza to ostanie pytanie może nieść ze sobą ciekawe konsekwencje – dlaczego robimy tę prezentację właśnie tutaj i teraz? Jak mogę w mojej prezentacji wykorzystać odpowiedź na to pytanie, żeby być bardziej przekonującym? Co łączy mnie i moją widownię z tym miejscem? Co wydarzyło się ostatnio lub wydarzy się za moment w branży, o czym warto wspomnieć?

Ostatnia warstwa prezentacji jest nieoczywista, przez co większość specjalistów na rynku bez wahania ją pomija. Poniżej zaprezentuję jednak kilka argumentów na rzecz tego, dlaczego warto do niej sięgać oraz, jak robić to  świadomie. 

 

MARKA

Kim jestem dla mojej widowni? Co o mnie wiedzą przez pryzmat tematu, wydarzenia, miejsca, czasu, branży, swojego doświadczenia? W jaki sposób zmieni to ich postrzeganie mojej prezentacji? Co muszę zrobić, żeby moja marka osobista pomogła mi w osiągnięciu celu prezentacji?
 
Często widzę, jak uznani mówcy wychodzą na scenę, nie wykorzystując potencjału własnej marki osobistej. Nie przygotowują zapowiedzi, nie potrafią powiedzieć czegokolwiek na swój temat w skuteczny sposób, przez co widownia wie o nich tyle, ile było napisane w zaproszeniu i agendzie. Nie jest to zbyt przekonywające.  Dobrze przygotowana i wygłoszona zapowiedź pełni zatem podobną rolę, co wizytówka wręczona nam przez potencjalnego kontrahenta na konferencji biznesowej. Poza tym obowiązuje tutaj ta sama zasada, co w skutecznym storytellingu: słowa, które wypowiadają o nas inni działają o wiele bardziej niż to, co my sami mówimy o sobie, gdyż może to być poczytane jako nadmierne chwalenie się i pompowanie własnego ego. 
 
Dobrze zbudowana marka potrafi zwiększyć penetrację idei (skuteczność dotarcia do widza) o nawet 30%. Nieraz widziałem  jakościowo średnią prezentację, wspartą solidną marką osobistą, która mierzalnie sprzedawała produkty na poziomie 38%-45% , podczas gdy normalnie skuteczna prezentacja to wskaźnik około 7%-8% sprzedaży. 
 
Spróbujmy na początek odpowiedzieć sobie na proste pytania:
⦁ Czy widownia wie o nas to, co chcemy żeby wiedziała?
⦁ Czy jesteśmy postrzegani jako ekspert w temacie, miejscu i czasie?
⦁ Czy jesteśmy zapowiadani w odpowiedni, skuteczny sposób? 
 
 
Z tego względu warto zadbać nie  tylko  o przygotowanie  świetnej prezentacji, ale także poprzez zrozumienie, w  jaki sposób marka osobista mówcy może wpłynąć na widownię i, docelowo, na wynik naszej prezentacji, skupić się na jej odpowiednim wykreowaniu, zwłaszcza poprzez skuteczną zapowiedź. 
 
Podsumowując, istnieje 5 skutecznych tajników – warstw naszej prezentacji. Są to:
 
1. idea 
2. tekst 
3. warsztat 
4. scena 
5. marka osobista 
 
Stanowią one równie ważną i skuteczną broń w arsenale świadomego mówcy publicznego i skutecznego sprzedawcy. Należy zatem pamiętać, aby korzystać z nich łącznie i we właściwej relacji do siebie nawzajem. 
A zatem… dostrzegajmy rolę każdej z tych warstw, wzmacniajmy nasze przemówienia na poziomie każdej z nich, dając widowni wartość i czerpiąc przyjemność z naszej nauki na scenie. 
 

Jerzy Zientkowski 

Redakcja: Gracia Wiczanowska

PODCAST
jerzy.zientkowski

#005: Brudny biznes przemawiania

Dotychczas słuchaczy: W moim kursie, Zostań Mówcą Profesjonalnym, omawiam modele współpracy z organizatorami konferencji. Od czystego (klient płaci i wymaga, ja reprezentuję klienta, nie sprzedaję

Czytaj więcej »
small-separator

Storytelling w biznesie

Skuteczne historie, które wspierają Twoją firmę i markę.
Promocja
small-separator

Copyright 2017-2018 Jerzy Zientkowski | Regulamin serwisu | Cookies

#LepszePrezentacje: nie taka ta historia łatwa, na jaką wygląda.

Fotografia "W mojej historii nie ma historii" Jerzy na scenie

Prawdopodobnie każdy z nas widział to chociaż raz. Na scenę wychodzi „#StoryTeller”, samoistnie objawiona i przekonana o swoim talencie gwiazda jakże modnego dziś StoryTellingu. Obietnica jest spora: poznamy sekrety największych marek, zdobędziemy umiejętność opowiadania historii, poznamy podróż bohatera, trial-by-fire i inne ciekawe określenia, które z pewnością pomogą nam w biznesie.

Problem polega na tym, że jego historie są miałkie, przykłady ograne, a już nie daj Boże, żeby sięgnął po Steva Jobsa i jego mowę ze Stanford, żyrafkę Joshie albo historie z reklam. Co gorsza, jeśli opowiada historie, od razu wiemy, widzimy, czujemy, że nie są prawdziwe. Owszem, wywołują emocje, ale… jak ich później używać.

Kilka lat temu prowadziłem jedno z pierwszych moich szkoleń dla Colway. W strukturze słynącej ze skuteczności. Szkolenie było o sprzedaży a ja, naiwny, myślałem, że się znam. Po szkoleniu idziemy na obiad. W lokalnej restauracji.  I tam pada pytanie, które zabieram ze sobą na resztę mojej przygody z życiem. Oczywiste pytanie, ale jeśli niezadane, to ciąży na wszystkim, co robimy:Jurek, to czego my się właściwie nauczyliśmy na tym szkoleniu?   

 I tutaj pojawia się pierwsza lekcja. Storytelling stanowi tylko i aż formę, która czyni nasze przemówienia bardziej atrakcyjnymi, przyciąga uwagę i zwiększa zainteresowanie widowni.  Zadaniem dobrej historii jest zatem wspieranie celu przemówienia – wartości dla widowni, nie zaś jego zastępowanie. Ponadto przesłanie wynikające z naszej historii musi mieć wymiar uniwersalny, łączący nas z widownią, nie zaś oparty tylko na naszych własnych doświadczeniach. Uwagi dotyczące celu i uniwersalności przesłania należy mieć w pamięci niezależnie od typu przemówien.  

Oprócz tego istnieją jednak odrębne wyznaczniki odnoszące się do typowo do sztuki storytellingu. Rozłóżmy więc na czynniki pierwsze, czego konkretnie potrzebuje Twoja historia, żebyś mógł z dumą powiedzieć o sobie: „Jestem #Storytellerem” 

1. Realność.

Twoja historia musi być wiarygodna.

Jak bardzo? Tak, żeby Twoja widownia nie chciała sprawdzać w google, czy to, co mówisz, jest prawdą. Oznacza to, że najlepiej sprawdzają się tu historie, których jesteś właścicielem (patrz punkt 6), albo które widownia już zna (uważaj na punkt 3!). Nie wymyślaj historii, zbieraj je i kolekcjonuj, żebyś mógł wykorzystać je w praktyce, kiedy nadejdzie ten moment.

Jak zbierać historie? Zainteresuj się STORYFILE™, systemem, który pozwoli Ci pozbierać historie na bieżąco. Występuje w dwóch wersjach, darmowej: pobierz JZ.Storyfile, lista pytań v4 2018 i w wersji rozszerzonej, jako kurs online z dodatkową wartością: dzień po dniu będziesz uczył się wraz ze mną, jak tworzyć dobre historie.

Pamiętaj także o spójności pomiędzy treścią Twoich historii a formą, w której je przekazujesz. W szczególności Twoja mimika, mowa ciała i intonacja głosu powinna wspierać Twój przekaz i być z nim zgodna.

2. Anegdota vs przypowieść vs historia.

Poniższe definicje pomogły mi w zwiększeniu skuteczności ze sceny. Pamiętaj proszę, że nie dotykam tu literatury, kina, sztuki per se, mówię tylko i wyłącznie o przemawianiu i prezentacjach. Jeśli Twoją reakcją jest „czytałem Hemingwaya, tam były niezwykle ciekawe historie i co Ty na to, Jurek”, to moją odpowiedzią jest „nie mieszajmy proszę w tym artykule sztuki i biznesu”.

Przypowieść

Historia, która nie miała prawa się wydarzyć lub jej korzenie są tak odległe, że nieweryfikowalne. Co to oznacza? Jeśli sięgniemy do bajek Ezopa, gdzie bohaterami historii są kruk czy lis, wiemy, że historia jest nieprawdziwa. Że jej celem jest przekazanie morału, ale nie musi być urealniona i nikt tego nie oczekuje. Nieweryfikowalność oznacza, że dzieje się w czasach lub miejscach, do których nie mamy dostępu (na przykład przed powstaniem pisma albo w odległej galaktyce).

Używaj przypowieści w taki sposób, żeby wszyscy wiedzieli, że masz świadomość, że jest to przypowieść. Wprowadź elementy przesadzone, fantastyczne, uczyń bohaterami zwierzęta, przedmioty lub zjawiska.

Anegdota

Historia, która mogłaby się wydarzyć, ale nie jesteśmy w stanie w żaden sposób jej zweryfikować. Co to oznacza? To historia, która nosi pozory realności: bohaterami są ludzie, nie ma elementów fantastycznych i nadprzyrodzonych, przesada, elipsa, metafora czy inne narzędzia retoryczne pełnią funkcje emocjonalne a nie faktualne. Jeśli jest to historia, której jesteś bohaterem, ale nikt nie potwierdzi Twojej wersji. Z tego względu dla mnie mieści się ona w kategorii Anegdot.

Staraj się unikać anegdot – zwłaszcza, jeśli budujesz wiarygodność. Jeśli musisz, używaj w anegdotach szczegółów i detali, które pomogą Twojej widowni wyobrazić sobie daną historię i wczuć się w losy jej bohaterów.

Historia

W przypadku takiej historii jej prawdziwość możliwa jest do zweryfikowania, gdyż fakty są faktami, a bohaterowie bohaterami. W mojej praktyce dodaję podkategorię historia biznesowa, określając tym mianem historie, które opowiadamy w określonym celu i z określoną skutecznością. Wywoływanie emocji, wyjaśnianie kontekstu, otwieranie prezentacji budowaniem relacji. Historie biznesowe są bardzo konkretne, pełne detali, osadzone w rzeczywistości ale jednocześnie i tak porywające, inspirujące i…skuteczne.

3. Powtarzalność vs nuda.

W momencie, w którym jesteś na scenie, Twoja historia powinna być powtarzalna. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Nuda nie bierze się z braku przewidywalności – pomyśl o rollercoasterze. Dokładnie wiesz, co Cię czeka, a i tak adrenalina robi swoje. Pomyśl o filmie, który widziałaś kilkanaście razy. Oglądasz dla emocji, choć dokładnie wiesz, kiedy wyjąć chusteczkę, a kiedy się uśmiechnąć.

Pomyśl o filmie, na który lubisz chodzić i wyobraź sobie, co by było, gdyby każdy seans był nieco inny. Nie wiem, czy to jest technicznie możliwe albo opłacalne, ale pewnie już niedługo będzie – zanurzysz się w wirtualną rzeczywistość, w której poczynania bohaterów za każdym razem będą nieco inne. Tak jak w grze komputerowej, gdzie Twoje decyzje mają wpływ na zakończenie i możesz nigdy nie grać dwa razy w tę samą grę. Podobnie jak…życie.

ALE – i jest to dość istotne, takie podejście sprawia, że Twoja prezentacja będzie różnej jakości dla różnych odbiorców, a ponadto jakość ta będzie niemożliwa do przewidzenia dla kolejnych powtórzeń prezentacji.

Dlatego kiedy zbierasz, obrabiasz i ćwiczysz historię, powinieneś zadbać o to, żeby umieć opowiadać ją zawsze tak samo!

(Ale Jurek, mi się to szybko znudzi)

W #StoryTellingu nie chodzi o Ciebie.

Podobnie, jak w każdym przemówieniu, to widownia jest najważniejsza.

4. Bohater

W #StoryTellingu bohater musi być wyrazisty, ale nie musi być wyraźny.

Co to oznacza? Kiedy słyszysz setny raz „Jakiś czas temu jeden z naszych klientów powiedział”, to wiesz, że jest  to kolejny wymyślony Case Study. Kolejne studium przypadku, w którym „jeden z naszych klientów” jest avatarem doświadczeń, wypadkową historii kilku projektów, produktów czy usług.

Daj swojemu bohaterowi dwie cechy fizyczne, jedną charakteru. Warto, aby Twój bohater miał również imię. To sprawi, że słuchając przemówienia, widownia wyobrazi sobie konkretną postać.

To wystarczy. Widownia dostanie do ręki stereotyp, na którym za pomocą wyobraźni zbuduje sobie resztę.

5. Zmiana emocji

Najważniejszy element całej układanki.

Bez zmiany emocji nie ma historii.”

Jeśli problemy i wyzwania nie frustrują bohatera, jeśli nie ma napięcia pomiędzy oczekiwaniami a rzeczywistością – dlaczego bohater miałby podejmować jakiekolwiek działania?

Kiedy już masz zebraną historię, wypisz, jakie widzisz w niej emocje. Jeśli musisz, skorzystaj z podpowiedzi, sprawdź w wikipedii, odezwij się do nas, pomożemy. Ale pamiętaj, że historia nie jest skuteczna wtedy, kiedy jest fajnie opowiedziana, tylko wtedy, kiedy następuje transfer emocji od mówcy do widowni i zmiana emocji w samej widowni.

#Sprzedaż to transfer emocji. #StoryTelling to zmiana emocji.

Nie może to być jednak jakakolwiek zmiana emocji. Złota zasada storytellingu głosi: na zakończenie historii nie możesz pozostawić widowni “w dole”, przytłoczonej negatywnymi emocjami. Za każdym razem musisz wyciągnąć ją w górę, tzn. że Twój bohater powinien przezwyciężyć przeszkody i wynieść jakiś cenny morał, który uczyni jego życie lepszym. Pomyśl przez chwilę jak kończy się większość znanych Ci bajek – “żyli długo i szczęśliwie”. Pomyśl, dlaczego wiele osób chodzi do kina na komedie romantyczne.

Powód jest prosty: widownia oczekuje happy endu. Widownia oczekuje, że będzie mogła wzorować się na bohaterze, któremu udało się rozwiązać dany problem, bądź pokonać przeszkodę.

 

6. Kto jest bohaterem a kto właścicielem historii

Na moich warsztatach rysuję prostą matrycę. Ponieważ nie mam pod ręką flipchartu, przejdź ją ze mną w podpunktach.

  • Bohater; ja, właściciel: ja.

Najgorszy typ historii. Oznacza to, że mówisz o sobie i że to Ty pierwszy opowiadałeś tę historię (dlatego jesteś jej właścicielem). Mówiąc o sobie, widownia ma świadomość, że stawiasz się ponad nimi, co sprawia, że może czuć się zaniedbana i pominięta przez mówcę.  To historia, która jest autoprezentacją i jednocześnie #EgoPrezentacją. Unikaj.

  • Bohater: ktoś, właścicie: ktoś.

Trudny typ historii. Jest duża szansa, że Twoja widownia już zna tę historię (przykład: częst opowiadam historię Scotta i Amundsena, a więc historię z wikipedii). Jeśli opowiadasz tego typu historie, zadbaj o unikatowość w tym, jak je opowiadasz. Zaangażowanie, pasja, kontekst emocjonalny, metafory i przeniesienia z własnego doświadczenia pomagają.

  • Bohater: ktoś, właściciel: ja.

Klasyczne,  często nudne case study. Opowiadanie czyjejś historii w momencie, kiedy to ja jestem jej właścicielem (czyli nie wziąłem tej historii z książki, tylko z własnego doświadczenia). Bardzo ograny typ historii w biznesie i, zasadniczo, trudno od niego uciec. Do tego nierzadko osłabia on nasze poczucie wiarygodności, gdyż widownia może czuć, że zostało to wymyślone jedynie na potrzeby zrealizowania kolejnej sprzedaży.  Tu poczucie nudy można zażegnać, opowiadając unikatowe historie. Jak? Trzeba ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć.

  • Bohater: ja, właściciel: ktoś.

Zerknąłeś ostatnio na swoje konto na LinkedIn? Co mówią o Tobie Twoje referencje? A jakie historie kryją się pod nimi?

Najlepsze historie to te, które opowiadają o nas inni.

Wyobraź sobie, że stoisz na korytarzu i słyszysz fragment dialogu, w którym ktoś opowiada historię o Tobie. Historię, która buduje Twoją pozycję jako eksperta i opowiada o wydarzeniu z Twoim udziałem. Moje pytanie brzmi: czy możesz tę samą historię opowiedzieć ze sceny? Twoje emocje pewnie w tej chwili mogą oscylować w okolicy „to by było chwalenie się; nie wiem, czy można tak robić; czym to się różni od pierwszego podpunktu, czyli ‚ja, ja’”

A gdybyś zaczął swoją historię od tego, że stoisz na korytarzu i słyszysz, jak [bohater] mówi do [rozmówca bohatera] o tym, że [ja] to [cecha, kompetencja], bo widział w [nazwa projektu] jak [ja] [wykorzystanie kompetencji]…

Jeśli to prawda, jeśli to prawdziwa historia, to jest to najlepszy rodzaj historii, jakim możesz dysponować. To, co mówią o Tobie inni. Działa ona podobnie jak dobrze przygotowana zapowiedź, za pomocą której moderator konferencji wywołuje nas na scenę. Buduje naszą wiarygodność, bez wpadania w pułapkę #Egoprezentacji. 

 

7. Co mogę wywalić z mojej historii bez szkody dla morału

Sztuka opowiadania historii to sztuka efektywności.

Zaraz po napisaniu pierwszej książki poszedłem do wydawnictwa. Siadłem blady i dumny na wprost właściciela. Starszy, siwy, spokojny, biło od niego doświadczenie, choć samo wydawnictwo siedzibę miało w Warszawskiej suterenie. Schodki w dół, nie za dużo miejsca, biuro szefa było jednocześnie magazynkiem. Rozmawiamy o wydaniu mojej książki, mówię, jakie tematy i dlaczego chcę ją wydać. Właściciel prosi o pokazanie książki. Ja kładę ją na stole. On, bez cienia uśmiechu, mówi „Ładna broszura. A gdzie książka?”.

Bardzo, bardzo chciałem mu odpowiedzieć, że moja książka ma w sobie maksimum wiedzy i minimum słów. Jego doświadczenie mówiło natomiast, że na polskim rynku im grubsza książka, tym chętniej będzie ona kupowana. Więcej papieru za te same pieniądze.

W dzisiejszych czasach i w dobie życia nagłówkami, skuteczniej, często znaczy mniej. Kiedy już stworzysz swoją historię, usuwaj z niej kolejne elementy i testuj jej skuteczność. Możesz to zrobić np. poszkując widowni testowej albo prezentując ją w jednym z klubów Toastmasters International. Za każdym razem pytaj swoich słuchaczy, o to, czy cel, główny wątek i przesłanie są dla nich czytelne. Jeśli tak nie jest – dociekaj, które fragmenty historii zakłócają ich odbiór. Dojdź do miejsca, w którym nie da się już nic usunąć, żeby nie zepsuć. I ciesz się rezultatem wraz ze swoją widownią.

Podsumujmy zatem:

1. Realność

2. Odróżnianie historii od przypowieści i anegdot

3. Zadbanie o powtarzalność z jednoczesnym unikaniem nudy

4. Wyraziści bohaterowie

5. Zmiana emocji

6. Relacja pomiędzy bohaterem a właścicielem historii

7. Minimalna ilość słów

stanowią tajniki dobrej, skutecznej i porywającej historii. Taka historia musi mieć ponadto sprecyzowany cel, czyli służyć rozwiązaniu problemu Twojej widowni. Tak skonstruowane opowieści stanowią jedną z najskuteczniejszych broni w arsenale dobrego sprzedawcy. A zatem: kolekcjonuj wartościowe opowieści, stosuj poznane dzis techniki i dawaj wartość widowni!

 

To siódmy artykuł z cyklu #LepszePrezentacje. Będziemy w nich rozmawiali o tym, jakie techniczne błędy popełniamy w procesie komunikacji z klientami, od podjęcia decyzji o prezentacji do decyzji klienta o zakupie (lub nie…). No i jak im zapobiegać 

Zajmuję się analizą przemówień, prelekcji, prezentacji i sprzedaży. Uwielbiam znajdować wzorce i narzędzia w tym, co i jak mówimy – a potem zamieniać je na rozwiązania. Wszystko po to, żeby Twój przekaz, Twoja idea dotarły skuteczniej do ludzi. Żeby chcieli Cię słuchać.

Jeśli interesuje Cię ta tematyka, nie wahaj się odezwać do mnie. Tu, na linkedin, czy na facebooku jestem do dyspozycji i chętnie odpowiem na Twoje pytania. Na twitterze i instagramie możesz śledzić, co się u mnie dzieje – czasami trafiając na ciekawe narzędzia, rozwiązania czy pomysły.

#DoZobaczeniaNaScenie, #OceńMowę, #DzisiajGadamTutaj, #LepszePrezentacje

Jerzy

Redakcja: Gracia Wiczanowska

#LepszePrezentacje: 5 warstw dobrej prezentacji

HOME JERZY OFERTA MENTORING Kurs Storytelling w Podnajmie Kurs Storytelling w Biznesie 5 warstw dobrej prezentacji Jakiś czas temu zostałem kupiony jako mówca na ślubie.

#004: Mowy z excela

Dotychczas słuchaczy: 10 maja miałem przyjemność prowadzić wykład dla blisko 100 Toastmasterów we Wrocławiu. Opowiadałem op tym, jak szybko i powtarzalnie zbierać, tworzyć i opracowywać

Bohater KLUBU

HOME JERZY OFERTA MENTORING Kurs Storytelling w Podnajmie Kurs Storytelling w Biznesie Szybka ścieżka do sukcesu w Toastmasters Co sprawia, że możemy powiedzieć: oto ktoś,

Copyright 2017-2018 Jerzy Zientkowski | Regulamin serwisu | Cookies

Public Speaking Bingo

Chcesz spędzić czas na konferencji inaczej, niż dotychczas? Nudzą Cię prelekcje, przemówienia i prezentacje? Weź ze sobą kilka kopii #PublicSpeakingBingo, rozdaj znajomym i zagrajcie w grę. Zasady są proste:

  1. Wydrukuj #PublicSpakingBingo przed konferencją, mową, prezentacją.
  2. Umów się ze znajomymi, co będzie nagrodą.
  3. W trakcie mowy zakreślaj znalezione problemy mówcy.
  4. Pierwsza osoba, która znajdzie pięć problemów w danej prelekcji, wstaje i krzyczy „BINGO”. To warunek konieczny wygrania.
  5. Dodatkowy bonus otrzymuje osoba, która znajdzie i zakreśli pięć problemów w tym samym wierszu, tej samej kolumnie lub po przekątnej.
  6. Zdjęcie zwycięskiej kartki wrzuć na instagram lub facebooka z komentarzem, a w nim nie zapomnij wpisać #PublicSpeakingBingo—każdy taki wpis wygrywa nagrodę: do wyboru i ustalenia, kurs audio albo ebook.

>> Plik pobierz tutaj: PublicSpeakingBingo<<

Jak powstało #PublicSpeakingBingo

Jak wszystkie narzędzia, #PublicSpeakingBingo powstało z frustracji. Moją pracą jest analiza wystąpień prelegentów, ale kiedy prelegent popełnia każdy możliwy błąd, przestaję słuchać. Chciałem mieć obiektywne narzędzie do pozwolenia sobie na niesłuchanie – i oto jest. 

Jeśli prelegent popełnia więcej niż 5 błędów w swojej prezentacji, to traci zbyt wiele u słuchaczy, żeby można było uratować sprzedaż, przekazanie idei czy budowę marki. Oczywiście, nie zawsze tak jest. Są mówcy, którzy nadrabiają energią, charyzmą albo świetnie dobranym tematem. Ale po co rzucać kłody pod nogi widowni?

Dodatkową zaletą jest format edukacyjny #PublicSpeakingBingo – już nigdy nie spojrzysz w ten sam sposób na prezentację 🙂

Pobierz swoje #PublicSpeakingBingo i do dzieła!

I pamiętaj o punkcie nr 6:

6. Zdjęcie zwycięskiej kartki wrzuć na instagram lub facebooka z komentarzem, a w nim nie zapomnij wpisać #PublicSpeakingBingo—każdy taki wpis wygrywa nagrodę: do wyboru i ustalenia, kurs audio albo ebook.

Słowniczek Pojęć Wszelakich

yyy

Nawyk językowy. Mówca nie panuje nad dźwiękami namysłu, przerywając co chwila wątek za pomocą „yyy, eee, hmmm”.

tak naprawdę, po prostu

Nawyk językowy. Mówca używa wypełniaczy, które nic nie wnoszą do treści. Tak naprawdę, po prostu, prawdę mówiąc. Uwaga: uznajemy to bingo jeśli mówca używa tego nawyku częściej niż 3 razy w mowie.

…tak, …nie

Nawyk językowy, tak? Mówca kończy zdania za pomocą potwierdzenia lub zaprzeczenia, które nie mają tam sensu, tak? Zdarza się, że zamiast tak lub nie, mówca kończy innym słowem, dobrze? Uwaga: uznajemy to bingo jeśli mówca używa tego nawyku częściej niż 3 razy w mowie, prawda?

Opowiem wam teraz, co chciałbym wam powiedzieć

Metaspeech, nieprzygotowanie. Pojawia się zazwyczaj na początku prezentacji, gdy mówca rozpaczliwie próbuje zacząć z sensem, a zaczyna klasycznie. I nieskutecznie.

Oto moje slajdy. Poczytam je wam.

Nieprzygotowanie. Mówca odwraca się do slajdów, czyta slajdy, kocha slajdy, przytula się do slajdów. Widownia mogłaby nie istnieć. Slajdy są najważniejsze!

Ja, ja, ja

Brak celu mowy. Mówca nie rozumie, że najważniejsza jest wartość dla widowni, a nie opowiadanie o sobie. Cała prezentacja jest tylko o nim. Nuda.

Storyteller anegdot

Nieprzygotowanie. Historie, które opowiadamy ze sceny, nie powinny być napisane przez pełną afektacji licealistkę. Mówca, zamiast opowiadać oparte na faktach historie, sięga po nieweryfikowalne przypowieści i anegdoty.

Zmiękczacze

Nieprzygotowanie. Jakiś czas temu, ktoś mi chyba powiedział, że może się uda. Mówca operuje słownictwem wyraźnie świadczącym, że nie wie. Nie zbadał. Nie ma danych. Nie jest pewien.

Nie wiem, czy wiecie

Nieprzygotowanie. To się dowiedz. I zamień to zdanie w pewnik.

Lubię miotać się na scenie

Nawyk sceniczny. Mówca chodzi po scenie bez sensu, symulując ruchy Browna. Losowość i intensywność tego ruchu może emanować agresywnością.

Egzotyczne choroby skóry

Nawyk mowy ciała. Mówca pociera ręce, jedna o drugą lub same palce w taki sposób, że wszyscy wiemy—złapał egzotyczną chorobę skóry. Swędzi go. I nie ma to nic wspólnego z tematem jego mowy.

Kochani, drodzy moi, szanowni państwo

Nawyk językowy. Mówca adresuje słuchaczy co któreś zdanie,  jako wypełniacz lub dlatego, że…no, nie wiem, dlaczego. Może ma taką potrzebę.

Słuchajcie!

Nawyk językowy. Absolutny klasyk. Wezwanie do słuchania. A cóż innego biedna widownia ma robić?

Archeolog, astronom, dekorator wnętrz

Nawyk mowy ciała. Mówca patrzy wszędzie, tylko nie w oczy słuchaczy.

Drama queen, aktor

Nawyk sceniczny. Mówca przerysowuje wystąpienie, odgrywając na scenie role, często przykrywając barokiem warsztatu scenicznego braki merytoryczne prezentacji.

Jestem sobą, jestem naturalny

Brak celu mowy. Mówca jest sobą. Jest naturalny. Nie jest sztuczny. Jest autentyczny. Mniejsza z tym, że nie jest skuteczny, obraża widownię albo wprost przynudza.

Cmok, cmok

Nawyk sceniczny. Mówca cmoka lub wydaje inne paszczodźwięki, sugerujące niedostateczne nawodnienie aparatu mowy.

Koszyczek mocy

Nawyk mowy ciała. Mówca splata ręce w charakterystyczną piramidkę, koszyczek mocy, które w dzisiejszych czasach kojarzą się jednoznacznie: byłeś na złym szkoleniu, stary…

Mówię w stanie flow

Nieprzygotowanie. Mówca nie ma przygotowanej prezentacji, choć wie, o czym chce mówić. Ale tylko on o tym wie, bo to, co i jak mówi, niesie ze sobą dużo energii, ale mało logiki.

Niech nikt mnie nie słyszy

Vocal Variety. Mówca mówi tak cicho/niewyraźnie, żeby nikt przypadkiem nie zrozumiał, co mówi. Może to wynikać z niepewności, może wynikać z problemów z aparatem mowy, zawsze skutkuje tym, że widownia odpuszcza sobie w końcu słuchanie.

Tyranozaurus Rex

Nawyk sceniczny. Mówca trzyma dłonie blisko  twarzy, łokcie przy ciele. Klasyczny T-Rex w akcji. Gesty ograniczone, wygląd pokraczny, ale rewelacyjnie się trzyma mikrofon.

I jeszcze jedna rzecz, zanim skończę

Nieprzygotowanie. Mówca przekroczył czas w listopadzie 1974, ale się nie zorientował, bo musi jeszcze przekazać tę ostatnią, ważną rzecz. Acha, i jeszcze dodam, że, jeśli Państwo tego nie wiedzieliście…

Clicker, marker, mikrofon, długopis. Mam za mało rąk.

Nawyk sceniczny. Mówca nie rozumie, że ręce są do gestykulacji. Używa ich jako zasobników na gadżety, bez których nie można przeżyć na scenie. No i miętolenie długopisu podnosi pewność siebie.

Pauzy są dla amatorów

Vocal Variety. Mówca mówi z prędkością karabinu maszynowego, bo przecież trzeba powiedzieć wszystko w tak krótkim czasie. A oddychanie i pauzy dla widowni? Nieważne. Trzeba powiedzieć wszystko!

Sorrensen.

Nieprzygotowanie. Mówca przeprasza. Za to, że jest nieprzygotowany, bo wczoraj się dopiero dowiedział, że robi prezentację za kolegę, a to nie jego temat, w dodatku na widowni takie szacowne grono no i …za to, że żyje. I że slajd się mu nie wyświetlił.

#002: Zawsze podnoś rękę

Dotychczas słuchaczy: Konferencje, spotkania i networking zawsze były ważną częścią mojego biznesu. Ale to, co dało mi największego kopa w rozwoju, to jedna prosta zmiana

Copyright 2017-2018 Jerzy Zientkowski | Regulamin serwisu | Cookies

#LepszePrezentacje: Oceń swoją prezentację, zanim zrobią to klienci.

Jest wczesny 2012. Właśnie skończyłem pracę w korporacji i zacząłem pracę we własnej firmie. Dumny i blady, z przewagą bladości, wyruszyłem na podbój świata, pełnego ludzi, którzy potrzebują mojej wiedzy i moich umiejętności.

Kilkanaście miesięcy później robię biznesowe podsumowanie roku. Moja firma wygenerowała przychód w wysokości mniej więcej 13500 zł. Przychód. Moja karta kredytowa zaczyna odmawiać opuszczania portfela, mój zapał do posiadania własnego biznesu zaczyna mnie opuszczać. Ewidentnie albo nie jestem przygotowany do sprzedaży mojego skądinąd dobrego produktu, albo…jestem źle przygotowany. Czas na zadanie sobie paru ważnych pytań.

[Tweet „Jaka jest najważniejsza przyczyna, dla której klient nie kupuje mojego produktu?”]

Niezależnie od tego, co sprzedaję, co produkuję, co wymyślam, przyczyną numer jeden, dla której klient nie kupuje mojego produktu, jest to, że nic o nim nie wie. Nie wie o jego istnieniu, nigdy o nim nie słyszał. Budowanie widoczności (w social media, wśród klientów czy potencjalnych klientów) to normalne, powszechne zadanie każdej firmy, każdego sprzedawcy.

Przyczyną numer dwa jest, w moim przynajmniej przypadku, ale i w wypadku wielu moich klientów, niezrozumienie prezentacji sprzedażowej. Niezależnie od tego, co i jak mówisz o swoim produkcie, jeśli klient potrzebuje produktu i ma na niego pieniądze, ale nie zrozumiał, co mówisz – nie kupi. Niezależnie od tego, jakiego medium używasz, niezrozumienie sprawi, że klient odpuści zakup u Ciebie.

[Tweet „Problem polega na tym, że nie widzimy własnych błędów.”]

Twoja prezentacja, opowieść o produkcie czy rozmowa z klientem mogą być super merytoryczne. Poukładane. Pełne treści. Przygotowane w taki sposób, w jaki Ty sam rozumiesz przygotowanie. Ale to nie wystarczy.

Dopóki nie będziesz wiedział, że Twoja prezentacja jest dostatecznie skuteczna, nie ma sensu sprawdzać jej na polu walki. Czas wejść na poligon i poćwiczyć, usuwając błędy.

A zacząć warto od procesu przygotowywania komunikacji. Uporządkowany, nieledwie rytualny sposób działania gwarantuje określoną jakość, niepopełnianie błędów na tym etapie, wyznaczenie właściwego celu i kierunku prezentacji.

Podczas warsztatów pokazuję następujący przykład: załóżmy, że

  • znajdujesz się w Warszawie,
  • masz dotrzeć do Paryża,
  • dysponujesz jedynie kompasem,
  • możesz poruszać się tylko w linii prostej, a każda zmiana kursu kosztuje, ba

jak precyzyjnie będziesz chciał wyznaczyć początkowy azymut? Albo inaczej: o ile się pomylisz na końcu trasy, jeśli na początku pomylisz się o pół stopnia?

Niezależnie od tego, jak wygląda Twój proces przygotowywania prezentacji, zadbaj o jego mierzalność i powtarzalność bardziej, niż o kreatywność. Średnio odkrywcza ale dobrze przygotowana prezentacja wygrywa z rewelacyjną w treści, ale równie rewelacyjne położoną prezentacją.

Jeśli miałbym Cię zostawić z jedną poradą, to byłoby to jedno zdanie, benchmark czy, używając pięknego staropolskiego: wskazówka.

[Tweet „Na tydzień przed prezentacją nie zmieniaj niczego w prezentacji.”]

Jakkolwiek szalenie to brzmi, zwłaszcza w korporacyjnym świecie zadań na wczoraj, prezentacji na jutro – wypróbuj. Ostatni tydzień poświęć tylko na ćwiczenie, odrzucając wszystkie „lepsze” pomysły. Rezultaty mogą być pozytywnie zaskakujące…

To pierwszy artykuł z cyklu #LepszePrezentacje. Będziemy w nich rozmawiali o tym, jakie techniczne błędy popełniamy w procesie komunikacji z klientami, od podjęcia decyzji o prezentacji do decyzji klienta o zakupie (lub nie…). No i jak im zapobiegać 🙂

Zajmuję się analizą przemówień, prelekcji, prezentacji i sprzedaży. Uwielbiam znajdować wzorce i narzędzia w tym, co i jak mówimy – a potem zamieniać je na rozwiązania. Wszystko po to, żeby Twój przekaz, Twoja idea dotarły skuteczniej do ludzi. Żeby chcieli Cię słuchać.

Jeśli interesuje Cię ta tematyka, nie wahaj się odezwać do mnie. Tu, na linkedin, czy na facebooku jestem do dyspozycji i chętnie odpowiem na Twoje pytania. Na twitterze i instagramie możesz śledzić, co się u mnie dzieje – czasami trafiając na ciekawe narzędzia, rozwiązania czy pomysły.

#DoZobaczeniaNaScenie, #OceńMowę, #DzisiajGadamTutaj, #LepszePrezentacje

Jerzy

Czego można się nauczyć na #udemy

HOME JERZY OFERTA MENTORING Kurs Storytelling w Podnajmie Kurs Storytelling w Biznesie No trochę się zdenerwowałem. Ale to dlatego, że postanowiłem kolejny raz skorzystać ze

Copyright 2017-2018 Jerzy Zientkowski | Regulamin serwisu | Cookies

#LepszePrezentacje: życzliwy nieznajomy.

Życzliwy nieznajomy.

Created on 2018-08-02 20:05

Published on 2018-08-03 12:34

Bydgoszcz. Ponad setka ludzi na widowni. I ja, przygotowany jak nigdy. Wiem, co będę mówić, wiem, co pisać na flipcharcie. Przyjechałem właśnie z Poznania i idę się przebrać do toalet. Toalety są mocno na widoku, bo sala lekko przaśna, ale co tam. Ważne, że garnitur i koszula świeżo z pralni chemicznej, więc będę wyglądać zabójczo.

Scena. Za każdym razem, kiedy obracam się, żeby napisać coś na flipcharcie, widownia szumi. Chichocze. Cichutko, jak powiew wiatru w zbożu, komentuje. Za każdym razem, kiedy obracam się do niej, widownia milknie. Tak mija dwadzieścia minut mojej mowy.

W trakcie przerwy proszę o feedback. Informację zwrotną. I za każdym razem dostaję mniej więcej taki tekst:

– Stary, nie za bardzo wiem, o czym mówiłeś. Ale, ale – co to za ogonek Ci tam z tyłu wisi?

Pani z pralni chemicznej, nie znajdując w marynarce wieszaczka, zdecydowała się podpiąć numerek/kwitek czy jak to się tam nazywa – u dołu marynarki, przy poszewce. Pech chciał, że kwitek ów był wyjątkowo długi. I biały. I większości mojej widowni kwitek kojarzył się, w połączeniu z moją wizytą w toalecie, raczej z papierem toaletowym, którego nadmiar miałbym zostawić zakotwiczony głęboko w garderobie, niż z kwitkiem z pralni chemicznej.

Stąd szum na widowni. I brak skupienia na tym, co mówiłem.

Tak wiele mówi się, żeby ubiór dostosować do widowni. Prawda jest jednak taka, że ubiór warto dostosować do celu, który chce się osiągnąć. [Tweet “Na początku Twojej kariery strój powinien nie przeszkadzać.”]

Najprostsza rzecz, jaką możesz zrobić, to zasięgnięcie rady. Jak powinienem się ubrać, żeby mój wygląd nie rozpraszał widowni. Żeby elementy stroju nie powodowały, że słuchacze będą starali się odgadnąć, dlaczego tam jest ta broszka.

W trakcie moich eksperymentów w Toastmasters sprawdzałem, jak działają rozmaite elementy stroju. Ubierałem buty niepasujące do reszty wdzianka (albo nawet do siebie). Dodawałem broszkę, pin czy inny element ozdobny, nie tłumacząc nigdy, co to jest i czemu ma służyć. Wychodziłem na scenę w poplamionych spodniach czy koszuli. A potem sprawdzałem, czy jest widoczne, czy to przeszkadza, jak to działa.

Moim zdaniem Twój strój powinien po pierwsze – nie przeszkadzać. Niezależnie od tego, czy ubierzesz się, jak to mówią znawcy, kropkę wyżej od słuchaczy, czy nie, Twój strój nie powinien odciągać uwagi od treści prezentacji.

Druga najprostsza rzecz, jaką możesz zrobić, to zasięgnięcie rady na moment przed wejściem na scenę. Stąd i tytuł wpisu – życzliwy nieznajomy. Podejdź do kogokolwiek i poproś, żeby Cię uważnie obejrzał. A potem powiedział, czy jest w Twoim stroju coś, co odciąga uwagę, przeszkadza. Plama? Niestarannie włożona w spodnie koszula? Paproszek na ramieniu?

Ponieważ podchodzisz z dobrymi intencjami, rzadko zdarzy Ci się, żeby ktoś odmówił tej drobnej przysługi. Uśmiech i pozytywne nastawienie nie kosztują wiele, a pomogą znaleźć drobiazgi, które mogą wpłynąć na Twój sukces.

Skorzystaj, zapytaj życzliwego nieznajomego, popraw ubiór i…na scenę 🙂

P.S. Masz jakąś ciekawą historię, związaną z wystąpieniem i ubiorem? Podziel się, proszę, w komentarzach 🙂

To drugi artykuł z cyklu #LepszePrezentacje. Będziemy w nich rozmawiali o tym, jakie techniczne błędy popełniamy w procesie komunikacji z klientami, od podjęcia decyzji o prezentacji do decyzji klienta o zakupie (lub nie…). No i jak im zapobiegać 🙂

Zajmuję się analizą przemówień, prelekcji, prezentacji i sprzedaży. Uwielbiam znajdować wzorce i narzędzia w tym, co i jak mówimy – a potem zamieniać je na rozwiązania. Wszystko po to, żeby Twój przekaz, Twoja idea dotarły skuteczniej do ludzi. Żeby chcieli Cię słuchać.

Jeśli interesuje Cię ta tematyka, nie wahaj się odezwać do mnie. Tu, na linkedin, czy na facebooku jestem do dyspozycji i chętnie odpowiem na Twoje pytania. Na twitterze i instagramie możesz śledzić, co się u mnie dzieje – czasami trafiając na ciekawe narzędzia, rozwiązania czy pomysły.

#DoZobaczeniaNaScenie, #OceńMowę, #DzisiajGadamTutaj, #LepszePRezentacje

Jerzy

http://fb.me/JerzyZientkowski, http://twitter.com/speakerslair

Z czym się je mówienie

Część pierwsza: otoczka. Wstęp prawie zawsze wygląda tak samo: Dzień dobry, widziałem Cię na konferencji, chciałbym/muszę coś powiedzieć, bo szef kazał, a ja się boję

#001: Przemawianie w przywództwie

Dotychczas słuchaczy: Cześć 🙂 Jakiś czas temu zapytałem naszą społeczność, do czego używa umiejętności przemawiania i prezentacji. Odpowiedzi wyszły…ciekawie.Chcesz wiedzieć, co powiedzieli? Oto rozkład odpowiedzi:  

Public Speaking Bingo

HOME JERZY OFERTA MENTORING Kurs Storytelling w Podnajmie Kurs Storytelling w Biznesie Chcesz spędzić czas na konferencji inaczej, niż dotychczas? Nudzą Cię prelekcje, przemówienia i

Copyright 2017-2018 Jerzy Zientkowski | Regulamin serwisu | Cookies

#LepszePrezentacje: 5 warstw dobrej prezentacji

5 warstw dobrej prezentacji

Jakiś czas temu zostałem kupiony jako mówca na ślubie. Co prawda kupujący był moim wieloletnim znajomym, ale zdarzało mi się i mówić na imprezach, na których nikt mnie nie znał (włącznie z zamawiającym), i przygotowywać przemówienia ślubne dla klienta, którego widziałem pierwszy raz w życiu.

Mowy ślubne są specyficzne. Towarzystwo zazwyczaj ma dużo powodów, żeby nie słuchać: alkohol, dawno nie widziana rodzina, sukienka Zosi przy stoliku pod oknem, wujek Zenon i jego ostatnie przygody…Mówca musi się przebić przez wszystkie warstwy prezentacji, żeby odnieść sukces.

Mowa, którą wygłosiłem, podobała się najbardziej Parze Młodej i ich Rodzicom. Ale, nie da się ukryć, mimo przeszkód z poprzedniego akapitu, udało mi się rozbawić widownię kilka razy, kilka razy sprawić, żeby się zamyślili. A stolik Tęgich Wujów zaprosił mnie pod koniec na wspólną setuchnę.

Niezależnie od tego, dla kogo wygłaszasz prelekcję czy przemówienie, warto pamiętać o pięciu warstwach, które złożą się na sukces Twojej prezentacji. Wystarczy odłączyć jedną z nich i już można przewidywać spore fiasko.

Zanim zaczniesz czytać dalej, warto odwiedzić prezart.pl, bo to Kamil Kozieł oryginalnie mówi o 4 warstwach prezentacji. Mimo, że nieco zmodyfikowałem jego ideę, polecam allegrowicza. Warto odwiedzić prezart.pl. Mówiłem już, prawda?

IDEA

Teoretycznie każdy rozumie, że prezentacja powinna nieść ze sobą ideę, przesłanie, cel…Że gadanie dla gadania, nawet nie dla rozrywki, nie ma sensu. W większości jednak wypadków mowy, których słuchamy na konferencjach, są zlepkiem wiedzy prelegenta, podanej w strukturze przypominającej bigos, z okolicznościowym grzybkiem prawdy i setuchną dowcipu na podtrzymanie uważności.

Projektując prezentację, warto zadać sobie kilka prostych pytań. Ot, takich chociażby, na początek:

  • Czy to, co powiem, jest nowe (lub choćby odświeża ich punkt widzenia)
  • Czy to, co powiem, jest jednocześnie użyteczne
  • Czy to, co powiem, zmieni sposób ich funkcjonowana
  • Czy sama wiedza spełnia test Kirkpatricka

TEKST

Tu nie ma polemiki – prezentacja powinna mieć tekst. Co najwyżej możemy dyskutować o tym, czy tekst powinien być napisany (nie!), czy spisany (o, lepiej). Każdemu mojemu klientowi zalecam nagranie prezentacji a potem transkrypcję. Dzięki temu można operować na słowach, budując ładne, poprawne zdania, które będą działać na widownię.

Jest wielu adwersarzy uczenia się tekstu na pamięć – i ja do nich też należę. Natomiast jestem zwolennikiem posiadania tekstu, żeby wiedzieć, o czym się mówi.

I znowu kilka pytań do tworzenia prezentacji:

  • Czy używam języka prostego dla tej widowni
  • Czy używam języka zrozumiałego dla tej widowni
  • Czy idee, które przekazuję, są zrozumiałe
  • Czy mówię obrazowo (VAKS)

WARSZTAT

To „jak” mówimy jest równie ważne jak to, „co” mówimy. Dobrze, jeśli nasz styl mówienia wspiera widownię w szczytnym zamiarze dosłuchania prezentacji do końca. Gorzej, jeśli przeszkadza.

Lata bycia na scenie nauczyły mnie stylu konwersacyjnego – staram się rozmawiać z widownią, wciągając ją w dialogi i interakcje, dając jej energię i emocje. Pomagając słuchać. Nie każdemu to odpowiada, bo są środowiska bardziej sformalizowane, w których trzeba „ą, ę, Proszę Państwa”. Niemniej jednak warto pamiętać o tym:

  • Czy mowa ciała jest spójna z przekazem
  • Czy mowa ciała wspiera przekaz (czy przeszkadza? a może jest obojętna)
  • Czy sposób mówienia, dykcja, emisja, głośność, operowanie głosem pomaga w prezentacji
  • Czy kontakt wzrokowy jest adekwatny

SCENA

Czymkolwiek jest scena – prawdziwą sceną, windą, stolikiem w kawiarni, jest na pewno fizycznym miejscem, którym powinniśmy odpowiednio zarządzać, żeby pomóc naszej widowni słuchać. Można to robić bardziej lub mniej świadomie, dobrze jest robić to skutecznie.

Dla mnie scena to całokształt wizualny, włącznie ze slajdami, flipchartem, pomocami i fantami, których używamy dla wzmocnienia przekazu. Dlatego warto projektować sobie świadome wykorzystanie tych elementów, odpowiadając na proste pytania:

  • Czy zarządzanie sceną, hologramy, timeline wspierają przekaz
  • Czy slajdy są jasne, zrozumiałe i czytelne
  • Czy slajdy spełniają warunek 3-7-11
  • Czy slajdy spełniają warunek Glance Test
  • Czy slajdy spełniają warunki: jakość, kontrast, white space, hierarchia, spójność wizualna
  • Czy scena i miejsce współgrają z przekazem prezentacji

Zwłaszcza to ostanie pytanie może nieść ze sobą ciekawe konsekwencje – dlaczego robimy prezentację właśnie tutaj i teraz? Jak mogę w mojej prezentacji wykorzystać odpowiedź na to pytanie, żeby być bardziej przekonującym? Co łączy mnie i moją widownię z tym miejscem? Co wydarzyło się ostatnio lub wydarzy się za moment w branży, o czym warto wspomnieć?

Ostatnia warstwa prezentacji jest nieoczywista i większość specjalistów na rynku pomija ją bez wahania:

MARKA

Kim jestem dla mojej widowni? Co o mnie wiedzą w pryzmacie tematu, wydarzenia, miejsca, czasu, branży, swojego doświadczenia? W jaki sposób zmieni to ich postrzeganie mojej prezentacji? Co muszę zrobić, żeby moja marka osobista pomogła mi w osiągnięciu celu prelekcji?

Zbyt często widze, jak uznani mówcy wychodzą na scenę, niewykorzystując potencjału marki. Nie mają zapowiedzi, nie potrafią niczego powiedzieć o sobie w skuteczny sposób, widownia wie o nich tyle, ile było napisane w zaproszeniu i agendzie. Słabo.

A przecież dobrze zbudowana marka potrafi zwiększyć penetrację idei (skuteczność dotarcia do widza) o nawet 30%. Nieraz widziałem średnią prezentację, wspartą dobrą marką osobistą, która mierzalnie sprzedawała produkty w okolicy 38%-45% , podczas gdy normalnie dobra prezentacja to 7%-8% sprzedaży.

Spróbujmy na początek odpowiedzieć sobie na proste pytania:

  • Czy widownia wie o mówcy to, co chcemy żeby wiedziała
  • Czy jesteśmy postrzegani jako ekspert w temacie, miejscu i czasie
  • Czy jesteśmyy zapowiadani w odpowiedni, skuteczny sposób.

Warto więc zająć się nie tylko budowaniem świetnej prezentacji, ale i zrozumieniem, jak marka osobista mówcy może wpłynąć na widownię i, docelowo, na wynik naszej prezentacji.

Jerzy

Błędy prezentacji: prawda czy fałsz? Improwizuj!

Improwizacja to rzecz w teatrze niezwykle cenna, zwłaszcza jeśli została dokładnie przemyślana. Kazimierz Kamiński Podobnie jest również z przemawianiem publicznym. Wbrew obiegowym opiniom, wytrawni mówcy

#LepszePrezentacje: życzliwy nieznajomy.

HOME JERZY OFERTA MENTORING Kurs Storytelling w Podnajmie Kurs Storytelling w Biznesie Życzliwy nieznajomy. Created on 2018-08-02 20:05 Published on 2018-08-03 12:34 Bydgoszcz. Ponad setka

Copyright 2017-2018 Jerzy Zientkowski | Regulamin serwisu | Cookies

4 rzeczy, których nie uczą w szkole

Komunikacja Biznesowa

Działając wbrew swoim zasadom i logice postępowania, w tym jednym temacie daję się ponieść negatywnym emocjom — edukacja. Dlaczego patrząc wstecz, dochodzę do wniosku, że jestem tryglodytą? Dlaczego nie uczymy się jako cywilizacja? Co lub kto blokuje dostęp do najważniejszych umiejętności, które nabywamy dopiero po latach doświadczeń i porażek? Tego nie wiem, wiem natomiast, jakich umiejętności będę uczył swoje dzieci, w pierwszej kolejności, żeby dać im jak najlepszy start w udane życie. Co więcej, ich prostota i narzędziowość sprawiają, że można ich użyć już, od ręki. Działają efektywnie, a na pewno sprawiają, że moje emocje zmieniają się w pozytywne…

4 rzeczy, których nie uczą w szkole

HOME JERZY OFERTA MENTORING Kurs Storytelling w Podnajmie Kurs Storytelling w Biznesie Działając wbrew swoim zasadom i logice postępowania, w tym jednym temacie daję się

Copyright 2017-2018 Jerzy Zientkowski | Regulamin serwisu | Cookies

Jeśli nie chcesz zmieniać świata, nie wychodź na scenę

Komunikacja Biznesowa

WIIFM, what’s in it for me?

Fragment mojej nadchodzącej książki o prezentacjach publicznych. Wyjęty z kontekstu – miej to proszę, Czytelniku, na uwadze. I zechciej dołączyć do webinaru (2013-12-17)

Jeden z moich coachów zwykł mawiać, że tak jak w stand-upie powinno się projektować śmiech co dwanaście sekund, tak samo w przemówieniach powinno się dawać widowni powód do słuchania. Też co dwanaście sekund, co dwa-trzy zdania. Dlaczego? Zanim przejdziemy do mechanizmów powstawania nudy, czas zadać sobie ważne pytanie – dlaczego w ogóle widownia ma Cię słuchać? Jeśli jesteś prezesem lub milionerem, jeżeli jesteś autorytetem albo jeśli Twoja widownia nie ma wyboru, w porządku.

Podczas jednego z Kongresów Sprzedaży, na którym miałem okazję przemawiać, po mojej prelekcji podszedł do mnie twórca opisywanej już metody 2+3+5 i powiedział, że jest pod wrażeniem mojej prezentacji. I że z niej nie wyszedł. W międzyczasie dowiedziałem się, że w sąsiedniej sali prelegentowi podczas prezentacji uciekło blisko 90% uczestników. Nic przyjemnego. Nie piszę tego, żeby się chwalić (78 osób na mojej prelekcji siedziało od początku do końca, tak tylko wspominam), tylko żebyś miał świadomość, czy mogą się kończyć nieprzygotowane prezentacje. Ludzie są okrutni, w najlepszym przypadku przestają Cię słuchać, w średnim – wychodzą z prelekcji.

Porozmawiajmy zatem o trzech narzędziach, których używam do projektowania zawartości tak, by zapewniała widownię, że jednak jest sens słuchać.

Kirkpatrick

Podstawowym narzędziem do oceny efektywności szkoleń jest dla mnie model Kirkpatricka.[1] Stosuję go w nieco zmienionej opisowo postaci zanim wyjdę na scenę, tak, żeby wiedzieć lub co najmniej przewidzieć, jakie będą reakcje uczestników na prezentację w poszczególnych poziomach modelu.

Pomijam na stronach tej książki metodyki pomiarów w modelu Kirkpatricka. Zakładam, że ten model ma służyć jako teoretyczna podstawa do tworzenia prezentacji i jest słuszny co do idei.

Po szkoleniu mogą się zmienić cztery rzeczy, w kolejności:

1.      Zadowolenie

2.      Wiedza

3.      Nawyki

4.      Rezultaty

Jeśli Twoja prezentacja sprawiła, że widownia jest zadowolona, w porządku, idziesz w dobrą stronę. Niestety, samo zadowolenie z prezentacji to nie wszystko. Jeśli nie przejdziemy na kolejne poziomy, o wiele lepiej zainwestować czas widowni w dobry film, który też sprawi, że będą zadowoleni. Kolejny poziom to zmiana wiedzy. Inaczej mówiąc, wejście na ten poziom oznacza pozytywną odpowiedź na pytanie, czy widownia nauczyła się czegoś nowego. Zobaczysz w modelu 4Results, że rozwój osobisty jest niezwykle silnym i pozytywnym motywatorem dla Twojej widowni, niemalże niezależnie od tego, kto Cię słucha.

Ostrożnie jednak! Samo dostarczenie nowej wiedzy to nie wszystko, ta wiedza powinna być co najmniej użyteczna dla słuchaczy. A jeszcze lepiej, gdyby zabierała widownię na poziom wyżej i pozwalała im na zmianę nawyków. Tu pojawia się pierwszy problem z pomiarem efektywności Twojej prezentacji. O ile pytanie „czy jesteś zadowolony” albo „czy dowiedziałeś się czegoś nowego”[2] można zadać od ręki i od tejże ręki dostać odpowiedź, o tyle pytanie „czy zmieniły się Twoje nawyki podczas mojej prezentacji” jest nieco infantylne. Można natomiast zadać pytanie „czy uważasz, że zmienią się Twoje nawyki?”, zaprojektowac ankietę poprezentacyjną z opóźnionym zapłonem albo dać ludziom dobre narzędzia pomiarowe i poprosić o informację zwrotną za jakiś czas.

Analogiczna sytuacja jest z ostatniom poziomem modelu, z rezultatami. Niezależnie od metody ich pomiaru zakładam, że natychmiast po zakończeniu prezentacji nikt z widowni nie wstanie i nie krzyknie „mam lepsze rezultaty dzięki Twojej mowie!”. Mi się to jeszcze przynajmniej nigdy nie zdarzyło, na pewno natomiast można podejść do tematu tak, jak w wypadku nawyków.

Pracując z modelem Kirkpatricka podczas przygotowywania materiału do prezentacji należy zatem założyć, że:

Twoja widownia chce być zadowolona z tego, że przyszła na prezentację. Oznacza to, że ich poziom energetyczny i emocjonalny powinien być wyższy po zakończeniu Twojej prezentacji niż przed nią. Czy materiały, które przygotowujesz, biorą to pod uwagę?

Twoja widownia chce się nauczyć czegoś nowego i przydatnego. Oznacza to, ze powinieneś wiedzieć, czego oni jeszcze mogą nie wiedzieć i że jeśli skorzystają z tego, czego się od Ciebie nauczą, będzie to dla nich dobre.

Twoja widownia chce zmieniać swoje nawyki. Analogicznie do wiedzy, efektywność osobista jest częścią rozwoju każdego z nas, a umiejętność zastępowania złych nawyków dobrymi[3] jest kluczem do tego rozwoju. Jeśli dostarczysz im wiedzy, narzędzi i stanu emocjonalnego, który pozwoli na zmianę nawyków, będą zachwyceni.

Twoja widownia chce również zarabiać więcej pieniędzy. A przynajmniej mieć lepsze rezultaty. W jednym z oddziałów jednej z firm[4], dla której być może pracowałem, wdrożono nowy sposób pracy z wózkami widłowymi. Ludzie byli zadowoleni, nauczyli się czegoś nowego, robili rzeczy inaczej niż ich przodkowie. Koniec roku finansowego przyniósł jednak niespodziankę – wynik był identyczny jak w poprzednim roku, koszty takie same, zyski takie same, wydajność per wózek, per paleta, per człowiek, per regał, per cokolwiek – taka sama.

Na cóż więc wychodzić na scenę, jeśli nie chcesz zmieniać świata? Po co projektować prezentacje, które z założenia nie mają dać ludziom narzędzi do osiągania lepszych rezultatów?

[2] Źle sformułowane pytania, wiem. Można je albo zmienić, albo potraktować jako punkt startowy do kolejnych pytań. Wrócimy do tego.

 

[3] To nieprawda. Umiejętność uczenia się nowych nawyków jest kluczem do rozwoju. Drugim kluczem jest umiejętność wybierania, z których nawyków chcemy korzystać. Trzecim…ale o tym innym razem.

 

[4] Widać, że to kolejny akapit, który konsultowałem z prawnikiem?

 

Drzwi do marzenia

HOME JERZY OFERTA MENTORING Kurs Storytelling w Podnajmie Kurs Storytelling w Biznesie Na początku tego roku rozmawiałem z Dziewczyną o jej marzeniach. Można to nazwać

#LepszePrezentacje: 5 warstw dobrej prezentacji

5 warstw dobrej prezentacji Nie tak dawno zostałem poproszony o wygłoszenie przemówienia ślubnego. Po zakończeniu przemówienia, idąc do łazienki przypadkiem usłyszałam rozmowę Pana Młodego z

Copyright 2017-2018 Jerzy Zientkowski | Regulamin serwisu | Cookies