Z czym się je mówienie

Część pierwsza: otoczka.

Wstęp prawie zawsze wygląda tak samo: Dzień dobry, widziałem Cię na konferencji, chciałbym/muszę coś powiedzieć, bo szef kazał, a ja się boję i nie wiem, jak to wypadnie. Pomożesz?

Oczywiście, że pomogę. Zajmuję się przygotowywaniem prezentacji zawodowo. I, zupełnie przypadkiem niejako, korzystam z narzędzi, których nauczam. Niejednokrotnie słyszę od moich klientów, że chętnie by mnie zatrudnili w sprzedaży, bo mówię o ich produktach ciekawiej, niż oni sami po piętnastu latach w firmie.

Ale warto pamiętać o tym, że w wypadku kolacji w restauracji, widzimy tylko kelnera, który od drzwi kuchni do naszego stolika niesie sarninę z żurawiną i jałowcem, nie widzimy natomiast całego procesu przygotowania. I nie mówię tu o kucharzu, który wyjmuje dziczyznę z lodówki, żurawinę ze słoiczka, przepis z książki i bierze się do pracy — mówię o całej otoczce, dzięki której w ogóle znalazłeś się w restauracji, siedzisz na wygodnym krześle, światło jest idealne, a kelner może mieć nieświeży oddech, ale nigdy tego nie będziesz wiedzieć — bo stoi w idealnej odległości.

Tak samo przygotowanie prezentacji, od idei do agendy i potem do oklasków, to tylko część procesu. Nawet nie chcę zaczynać dyskusji o tym, że jeśli mamy przygotować sarninę z żurawiną i jałowcem, to nie robi się tego na podstawie przepisu z internetu, kupując składniki w losowym sklepie dzień wcześniej. A większość z nas tak podchodzi do tworzenia prezentacji. Efekt można sobie wyobrazić — dla wielu naszych słuchaczy prezentacja jest ledwo zjadliwa, dla niektórych wprost niesmaczna, a dla części skończy się niestrawnością. I dobrze, jeśli tylko niestrawnością.

Chcę natomiast porozmawiać chwilę o otoczce. O tych wszystkich elementach, które dobrze przygotowaną sarninę — i prezentację — zamieniają w spektakl strawny dla jednej strony, a dla drugiej strony dochodowy. Otoczce związanej z zawodem mówcy.

Żebyśmy zrozumieli, do czego dążę, mały quiz. Spróbuj odpowiedzieć na poniższe pytania i porównaj je z moim doświadczeniem 🙂

  1. O ile procent zmniejsza skuteczność mówcy nierównomierne oświetlenie (np. punktowe z sufitu albo z boku)?
  2. Jak na wiarygodność mówcy wpływa tak zwany efekt anegdoty ze słoniem, czyli obecność podczas konferencji tylko na swojej prelekcji?
  3. Ile koszul podczas konferencji powinien mieć ze sobą mówca? I dlaczego? I czy to dotyczy również Pań?
  4. Czym się różni backroom sale od sprzedaży z platformy? Która jest skuteczniejsza i w jakich warunkach?
  5. Podczas zapowiedzi, jakie informacje powinien przekazać o nas Mistrz Ceremonii/Prowadzący Wydarzenie? Ile tych informacji powinno być?

(Zmęczony czytaniem? Ogólnie na końcu jest link do kursu online “Zostań mówcą profesjonalnym”. O, ten link: http://public.speaking.institute <<== Kurs jest tutaj.)

Część druga: kelnerzy.

Moją intencją tego wpisu nie jest wyczerpanie tematu, a jedynie pokazanie, jak wiele pieniędzy zostawiamy na stole, nie wiedząc, w jaki sposób przygotować się do wystąpienia, prelekcji czy wprost — użycia narzędzi mówcy profesjonalnego do budowania swojej kariery. Dlatego druga część jest poświęcona wcale nie najważniejszemu elementowi tego zawodu, ale takiemu, którego pominąć nie można.

Któż z nas lubi sprzedawać? A kto lubi mieć sprzedawane? Pewnie niewiele osób łączy w płynny i skuteczny sposób zawód mówcy i sprzedawcy, a już na pewno eksperci, z którymi mam przyjemność pracować — na przykład prawnicy, informatycy, bankowcy, inżynierzy — zazwyczaj sprzedawać nie lubią.

Cóż więc zrobić, kiedy mamy świetną prezentację, pokazaną dwa miesiące temu na jednej z branżowych konferencji? Prezentacja zrobiła furorę, wszyscy nas pokochali, a potem…przycichło. Doświadczenie mówi, że na biznesowe wykorzystanie efektu dobrej prezentacji mamy około 14 dni. Potem dobra prezentacja zamienia się w jedną z wielu prezentacji, które zrobiłem i można się nią chwalić w kontekście obecności na konferencji, ale uczestnicy tej konferencji od tamtego czasu zdążyli już być na kolejnej, albo po prostu o tej prezentacji zapomnieli.

Warto sięgnąć po agencje, firmy i specjalistów, którzy zajmują się rozprowadzaniem mówców. Słowo może nie najtrafniej dobrane, ale ktoś musi przyjąć zamówienie od siedzących przy stoliku klientów, przekazać je do kuchni, a potem, możliwie umiejętnie, zaserwować danie.

W ten sam sposób działają agencje, które zbierają zamówienia od klientów. Poproszę mowę inspiracyjną na temat przywództwa w biznesie. Szukam kogoś, kto opowie o RODO w przystępny sposób. Chcę zmotywować załogę do lepszej sprzedaży naszych systemów chłodzenia — czy możecie mi kogoś polecić?

Warto znać rynek i samemu pozycjonować się jako mówca do wynajęcia. Warto też — i opłaca się! – korzystać z usług ludzi, którzy zawodowo i profesjonalnie zajmują się wygrywaniem takich zamówień, a potem pomagają nam równie zawodowo i profesjonalnie dostarczyć nasz produkt.

Na polski: jednym z zadań mówcy jest przegląd rynku agencji i firm eventowych, porozumienie się z nimi co do warunków i podpisanie kontraktu. Powinno to zagwarantować dopływ zamówień na Twoje mowy, niezależnie od tego, jak (mało) aktywnie sam ich szukasz.

Cześć trzecia: mucha w zupie.

Jakie są najpopularniejsze problemy w restauracji? Czekasz za długo na jedzenie? Kelner jest nieuprzejmy? Dostałeś nie to, co zamawiałeś, zarówno jak chodzi o treść, jak i smaczność, a także jakość? Rachunek się nie zgada? Za głośno, wystrój nie ten, po prostu mi się tu nie podoba, chodźmy stąd? W mojej zupie jest mucha?

Podczas jednego z kongresów, na których miałem przyjemność prowadzić prelekcję o idealnym sprzedawcy, do mojej sali zaczęli wchodzić słuchacze. Sala była zapełniona tak czy tak, więc stali pod ścianami, za krzesłami innych widzów, obok drzwi. Pękałem z dumy — oto moja prelekcja bije rekordy popularności.

Dopiero na przerwie dowiedziałem się, że w drugiej sali prelegent, na którego przyszło 120 osób, prowadził tak prelekcję, że zostało mu na końcu osób 7. Słownie siedem.

I teraz, żebyśmy dobrze zrozumieli — na początku Twojej prelekcji na sali będziesz miał 120 osób. I wcale widzowie nie muszą fizycznie wychodzić z sali, żebyś na końcu prelekcji miał ich tylko siedmiu. Wystarczy zła prezentacja. A nawet, jeśli jest dobra, przeszkadzać mogą:

  • temperatura
  • złe nagłośnienie
  • inni słuchacze
  • rozpraszający element garderoby
  • napięcia zewnętrzne (czekam na ważny e-mail)

Twoim zadaniem, jako mówcy, nie tylko jako prelegenta, jest dopilnować, żeby cała otoczka wydarzenia pomogła widowni słuchać. Żeby skupili się na tym, jak fantastycznie smakuje zupa, zamiast narzekać, że jest za zimna, za mało i że, o zgrozo, pływa w niej niezamawiana mucha.

To oznacza przede wszystkim rozumienie swojego własnego biznesu. W którym miejscu służenia klientom jest Twoja prezentacja? W jakim modelu sprzedaży się znajdujesz? Co jeszcze oprócz mowy (i, zapewne, wartościowych informacji) możesz dać słuchaczom? W jaki sposób mierzysz skuteczność swojej prezentacji? A w jaki sposób efektywność? Jakie koszty są związane z przygotowaniem do konferencji czy sprzedaży? Jak je zmniejszyć, jak zautomatyzować ten proces, jak zapewnić powtarzalność?

Bez kategorii
jerzy.zientkowski

Z czym się je mówienie

Część pierwsza: otoczka. Wstęp prawie zawsze wygląda tak samo: Dzień dobry, widziałem Cię na konferencji, chciałbym/muszę coś powiedzieć, bo szef kazał, a ja się boję

Czytaj więcej »
small-separator

Storytelling w biznesie

Skuteczne historie, które wspierają Twoją firmę i markę.
Promocja
small-separator

Copyright 2017-2018 Jerzy Zientkowski | Regulamin serwisu | Cookies

Czego można się nauczyć na #udemy

No trochę się zdenerwowałem. Ale to dlatego, że postanowiłem kolejny raz skorzystać ze swojej własnej rady i, przygotowując kurs z przemawiania, zacząłem zbierać materiał.

A co za tym idzie, zacząłem szperać w kursach innych mówców i guru od przemawiania, żeby zobaczć, co jest “trendy”.

Włosy mi się zjeżyły – rady, jakie dają trenerzy, pozwalają im na bezpieczne kreowanie klientów, którzy nigdy nie odniosą sukcesu na scenie ani nie będą skutecznie przemawiali.

Oto lista moich ulubionych sposobów na niezawodne odniesienie porażki. 

(Uwaga – zachowałem pisownię oryginalną, nie znam też zawartości kursów, po prostu czytam nagłówki. Może się okazać, że w środku jest przewrotnie i że kurs jest ok, ale…nie będę sprawdzał).

Ćwicz w Domu Przed Lustrem, Używaj Telefonu Do Nagrań

Błagam, nie! Zwłaszcza pierwsza część porady jest bezsensowna, z dwóch powodów. Pierwszy – jeżeli musisz ćwiczyć przed lustrem, prawdopodobnie nie jesteś na tyle dobry w przemawianiu, żeby swobodnie mówić i jednocześnie obserwować się w akcji. A to oznacza, że ćwiczysz w warunkach, których nigdy na scenie nie będzie.

Drugi powód jest prostszy – Twoja własna ocena tego, co jest dobre a co nie działa, nie ma znaczenia. Nie ćwiczysz prezentacji, żeby wygłaszać ją przed sobą, więc nawet jeśli ją nagrałeś telefonem, a potem oglądasz ją sam, to Twoje kompetencje związane z feedbackiem/informacją zwrotną/ na temat jakości przemówienia pewnie są niskie. 

Rozwiązanie?

Dołącz do klubu Toastmasters albo poproś kogoś (znajomi? rodzina? praca?), żeby Cię ocenił. Skorzystaj z pomocy eksperta. No i przede wszystkim naucz się, jak analizować mowy, bo bez tego oglądanie własnej mowy i ocenianie własnej mowy jest jak autodiagnoza zamiast wizyty u lekarza.

Pamiętaj o Mowie Ciała

Na scenie? Absolutnie nie! Jeszcze tego brakuje, żeby mówca musiał myśleć o tym, co mówi, jak mówi i włączał dodatkowe procesy związane z autoanalizą na scenie!

Ja rozumiem, że to jest uproszczenie i nie dotyczy zachowań scenicznych, tylko procesu przygotowywania prezentacji, ale mimo wszystko…

Rozwiązanie?

Uprość mowę ciała do minimum – treningiem wyeliminuj przeszkadzające nawyki (np. Gibbona, T-Rexa albo powtarzające się gesty czy kroki) i przestań się martwić mową ciała na tym etapie Twojej kariery 🙂

Jeśli to Możliwe, Nie Słuchaj Swoich Przedmówców

Chcecie gorszą radę, niż ta? No to nie, nie mam. Ta rada zawiera w sobie dwie presupozycje, okrutne i straszliwe.

Pierwsza – że słuchanie przedmówców zepsuje Twoją prezentację. Jeśli tak, przygotuj się lepiej. Nie mam innego rozwiązania, ale jeśli uważasz, że słuchanie przedmówców przeszkodzi Ci w Twojej prelekcji, to pierwszy sygnał, że coś jest nie tak z Twoim nastawieniem. I przygotowaniem.

Druga presupozycja jest jeszcze gorsza. Słuchanie przedmówców, bycie z widownią to oznaka szacunku. Umiejętność nawiązania do przedmówców to oznaka inteligencji. A nieznajomość materiału innych mówców moze się skończyć klasycznym “słoniem ze ślepcami” (wyjaśniam w innym artykule), czyli powtórzeniem tego, co inni już mówili.

Rozwiązanie?

Bądź na sali. Jeśli inni mówcy i ich mowy Cię rozpraszają, zatrudnij kogoś, kto ich wysłucha i przed Twoją prezentacją powie Ci, czego nie powinieneś mówić, albo jak ładnie możesz nawiązać do innej mowy. Albo nie.


Pierwszy z brzegu kurs online. Pierwsze rady w ramach “Sekretów przemawiania”. Może lepiej, żeby pozostały sekretami.

Storytelling w biznesie

Skuteczne historie, które wspierają Twoją firmę i markę.
Promocja

4 rzeczy, których nie uczą w szkole

HOME JERZY OFERTA MENTORING Kurs Storytelling w Podnajmie Kurs Storytelling w Biznesie Działając wbrew swoim zasadom i logice postępowania, w tym jednym temacie daję się

Copyright 2017-2018 Jerzy Zientkowski | Regulamin serwisu | Cookies

Bohater KLUBU

Szybka ścieżka do sukcesu w Toastmasters

Co sprawia, że możemy powiedzieć: oto ktoś, kto odniósł sukces w Toastmasters? Czynników jest wiele, ale pewnie powinienem zacząć od tego, czym jest Toastmasters. Oto organizacja powstała w 1924 roku w USA, której celem jest stworzenie miejsca dla rozwoju umiejętności komunikacji i przywództwa dla każdego. Organizacja z olbrzymimi, dodajmy, sukcesami na tym polu – w 2014 roku na świecie funkcjonowało ponad 13 tysięcy klubów z blisko trzystu tysiącami członków.

Toastmasters to rewelacyjna idea, oferująca za niespotykanie niewielkie pieniądze możliwość praktykowania przemówień i, co niezwykle ważne, możliwość ćwiczenia organizacji organizacji. Czyli, po naszemu, bycia liderem. Obydwie funkcje uzupełniają się wzajemnie, a nagradzane kolejnymi certyfikatami w ścieżce Mówcy i Lidera gwarantują, przy odrobinie zaangażowania zarówno dobrą zabawę, jak i dużą porcję nauki. Plus – świetne towarzystwo.

Według mnie ktoś, kto odniósł sukces w Toastmasters to osoba, która potrafi wykorzystać zasoby, jakie daje organizacja do osiągnięcia swoich własnych celów poza Toastmasters.Warto bowiem pamiętać, że tego typu organizacje powstały jako środek prowadzący do celu, ale wielu z nas będzie je traktowało jako miejsce docelowe. Mówię z doświadczenia, znając osobiście w Europie wielu Toastmasterów, dla którch kluby stały się drugim domem i sposobem na życie.

A zatem ewangelizując samą ideę i namawiając każdego wokół mnie do wizyty w klubie, jednocześnie namawiam do zdrowego rozsądku i postrzegania Toastmasters identycznie, jak kursu bezpiecznej jazdy. Na torze dużo frajdy, uczymy się niesamowitych rzeczy, towarzystwo ze spotkania na spotkanie coraz bardziej miłe, ale trzeba pamiętać, że nabyte umiejętności przydadzą nam się w poza torem. Na ulicy. Każdego dnia. I tam użyte, mogą zmienić nasze życie.

Dlatego dla mnie definicja sukcesu nie jest liczona kolejnymi certyfikatami Competent Communicator, Competent Leader, kolejnymi udziałami w konkursach czy wystąpieniami podczas Toastmasters Leadership Institute. Dla mnie sukcesem jest użycie projektu numer 5 (mowa ciała) podczas sprzedaży w korporacji. Albo przerobienie agendy ze spotkania tak, żeby odpowiadała spotkaniu z klientem. A z doświadczenia wiem, że tak poprowadzone spotkanie robi wrażenie.

I tu spotykamy pierwszy problem:

Ścieżka do sukcesu w Toastmasters bardzo często nie jest ani szybka, ani do tego sukcesu nie prowadzi.

Dlaczego?

Pewnie dlatego, że wielu z nas dołączając do Toastmasters nie definiuje sobie tego celu, ani nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, jak szybko (i efektywnie) można te cele osiągnąć.

Zanim jednak przejdziemy dalej, uprzedzam – ten materiał jest przygotowany dla osób, które są w Toastmasters lub zamierzają do Toastmasters dołączyć. Dlatego nie będę w nim wyjaśniał pojęć, ról ani zadań związanych z Toastmasters. Po wyjaśnienia odsyłam do najbliższego klubu TMI – warto. I możecie powiedzieć, że jesteście tam, bo powiedziałem, że warto 😉

Zróbmy kilka założeń

Po pierwsze, CC i CL można zrobić we własnym klubie w pół roku.

Program, który znajdziecie w tym dokumencie, rozpisuje dokładnie kolejność ról i mów, które trzeba zrobić, żeby w 26 tygodni otrzymać obydwa certyfikaty – Competent Communicator i Competent Leader. Co więcej, dzięki doświadczeniu moich przyjaciół i mojemu, ta kolejność gwarantuje optymalne wykorzystanie zasobów, które z niej wynikają. Co to oznacza?

Oznacza to, że kolejne role wspierają następne mowy, że wybór tych mów jest nieprzypadkowy i że trzeba usiąść i popracować z zarządem klubu, żeby wszystko zagrało. Ale oznacza to też, że można dzięki temu ominąć podstawowy problem naszych klubów – tempo pracy.

Nie daj sobie wmówić, że robisz mowy za szybko.

Większość Toastmastersów w Polsce robi mniej niż 5 mów rocznie. Kiedy zaczynałem w 2010, ta średnia oscylowała w okolicy 3 mów rocznie[1]. W pierwszym roku zrobiłem ponad 20 mów i niezwykle często spotykałem się z twierdzeniem, że robię je za szybko. No to policzmy: rocznie klub spotyka się mniej więcej 48 razy. 20 mów we własnym klubie to jedna mowa co 2,4 spotkania. Czyli co 2,4 tygodnia. Czy 2 tygodnie na przetrawienie informacji zwrotnej z poprzedniej mowy i przygotowanie nowej mowy to dużo, czy mało?

Podpowiem: jeśli to mało, to znaczy, że mamy coś nie tak poustawiane z zarządzaniem własnym czasem. Zbyt nisko ustawioną poprzeczkę. Inne potrzeby. Nie wychodzimy z własnej strefy komfortu. To oczywiście tylko mój własny punkt widzenia, ale tak uważam.

Po drugie, Toastmasters to nie tylko Twój klub.

Wielu z nas nie pamięta czasów, kiedy w Polsce było zaledwie kilka klubów – tyle, co dziś w Warszawie czy Poznaniu. Czasów, kiedy żeby zrobić trzy mowy w klubie w ciągu tygodnia, jeździło się z Wrocławia do Poznania, potem do Szczecina i potem z powrotem. Dziś jesteśmy świadkami gwałtownego wręcz rozwoju Toastmasters w Polsce, co daje nam niesamowite możliwości. I warto o tym pamiętać.

Warto pamiętać mianowicie o tym, że członkostwo w jednym klubie nie wyklucza wygłoszenia – gościnnie – mowy w innym klubie. W ten sposób można wygłosić mowy „poza kolejnością” w klubach, które cierpią na nadmiar chętnych do mówienia, a jeszcze nie są na tyle duże, żeby przekształcić się w dwa kluby. W ten sposób można „nadgonić” straconą okazję, kiedy spotkanie wypadło, albo akurat nie mogliśmy na spotkaniu być.

Warto też pamiętać, że wygłoszenie mowy w innym klubie to niesamowita okazja do zmiany środowiska. Przyznam, że pierwsze czterdzieści mów w Poznan Toastmasters było ekscytujące. I że rotacja w klubie na poziomie 20-30% rocznie (całkiem normalna) pozwalała na zmianę punktów widzenia publiczności. Po jakimś czasie jednak stajemy przed pytaniem – co dalej[2]. I wtedy zmiana klubu może być niesamowitą odmianą perspektywy, inormacji zwrotnych i zaangażowania w to, co robimy.

Po trzecie, Toastmasters to nie tylko klub.

No właśnie. Króciutko, ale stanowczo – ilu z nas wie, że mowy możemy wygłaszać poza klubami? Można wyjść na ulicę i zacząć przemawiać. Dwa projekty z podręcznika można w ten sposób „załatwić”, wystarczy tylko mieć kogoś, kto a) jest z Toastmasters i b) da nam ewaluację[3]. W ekstremalnej sytuacji oznacza to następującą rzecz:

Dwa kluby w okolicy dają nam możliwość zamknięcia CC w 4 tygodnie.

Miesiąc na CC, przy odpowiednim poustawianiu kalendarza i dwóch mowach poza klubami. Trzy kluby w mieście to mniej niż trzy tygodnie na CC, a cztery kluby – to CC w dwa tygodnie. Na upartego w którymś z klubów można zorganizować maraton mów, podczas którego wygłoszone cztery mowy plus cztery w klubach plus dwie poza klubami zamykają CC w ciągu tygodnia.

Czy polecam? Nie polecam, jeśli jest to Twoje pierwsze, drugie lub trzecie CC. Polecam, jeśli jest to Twoje n-te CC, choćby jako wyzwanie, ale również – jako wyjście ze strefy komfortu. Jeśli ma to być tylko i wyłącznie „odfajkowanie” CC dla punktów DCP dla klubu albo dla certyfikatu, to nie warto.

Alternatywą są konkursy. Jeśli bierzesz udział w konkursach związanych z mowami (czyli nie Gorące Pytania i nie ewaluacje), w obu językach i dochodzisz do poziomu Division, masz za sobą 6 mów w ciągu dwóch miesięcy, absolutnie leganie, poza klubem. Do tego podczas tych dwóch miesięcy mowę konkursową można przetrenować jako mowy z CC w klubie (8 spotkań, prawda?) i mamy CC.

Warto jednak pamiętać, że w schemacie pracy większości z nas myślimy tylko i wyłącznie o naszym klubie, rzadziej o innych klubach, rzadko o takich okazjach jak konkursy a już prawie wcale o wyjściu z zacisza pieleszy naszego matecznika, ukochanego klubu i podjęciu ryzyka mówienia poza nim. A warto 😉

Toastmasters to nie 2 a 5 godzin tygodniowo.

Rekrutacja do Toastmasters często podkreśla, że wystarczy zainwestować dwie godziny tygodniowo, a uzyska się rezultaty. Jest to jednocześnie prawda – i nieprawda. Prawda, bo sam udział w spotkaniach jest dość często otwierający oczy na rzeczy, z których do tej pory nie zdawaliśmy sobie sprawy. Wygłaszanie mów, ewaluacje, role podczas spotkania czy zaangażowanie w prace zarządu klubu rozwijają. Sam byłem świadkiem niesamowitych zmian w ludziach, którzy zaczynali od mrukliwego, niepewnego siebie obserwatora spotkań, a po jakimś czasie trafiali do zarządu, otwierali nie tylko spotkania ale i wydarzenia, konferencje i potrafili udźwignąć rzeczy, które na początku wydawały się absolutnie poza ich zasięgiem.

Wspólnym mianownikiem ludzi, którzy odnieśli sukces w Toastmasters jest między innymi to, że zdają sobie sprawę z faktu, że

praca w Toastmasters to przede wszystkim praca poza spotkaniami w klubie.

Co ważniejsze, ta praca to przede wszystkim praca PRZED spotkaniami. Praca, którą wkładamy w przygotowanie agendy, roli, mowy, przeanalizowanie poprzednich spotkań, ról, mów i zastanowienie się nad tym, co chcemy osiągnąć w Toastmasters, co może się przydać poza Toastmasters.

To co, zaczynamy?

Bądź klubowym bohaterem w 26 tygodni

Założenia

  1. Startujemy od zera. Żadnych mów, ról, jesteśmy świeżynką albo zaczynamy nowe podręczniki.
  2. Żadna z mów i ról nie jest pełniona poza klubem. To nie jest warunek – to jest założenie, więc jeśli zrobisz jakąś mowę czy rolę poza klubem – hurra!
  3. Plan nie uwzględnia ról i zadań, które wymagają specjalnych wydarzeń. Bycie na przykład Chief Judge czy Contest Chair nie jest częścią tego planu, a jest niezbędne do ukończenia projektów. Załatwienie tych punktów zostawiam Tobie.
  4. Plan zakłada ścisłą współpracę z zarządem klubu. W większości klubów nie da się mówić i pełnić ról z taką intensywnością, bo często zdarza się, że role są już zajęte a mowy obsadzone. Warto porozmawiać z VP EDU, pokazać ten plan i poprosić o wpisanie z góry J
  5. Plan zakłada ukończenie CC w 22 tygodnie. CL można zamknąć, przy odrobinie szczęścia, w 26 tygodni. Dużo zależy od wydarzeń jednorazowych, typu konkurs, uruchomienie kampanii PR i tym podobne.
  6. Plan to po prostu numer tygodnia i moja sugestia roli lub mowy. Z banalnym wyjaśnieniem, czemu tak.
  7. Rozpiska zawiera numer tygodnia, nazwę roli lub mowy, numer(y) projektu(ów), realizowanych w danym tygodniu. Skreślony numer CL, o tak: CL4, oznacza zamknięcie projektu ze ścieżki CL.
  8. Plan zakłada opór minimalny, czyli zrealizowanie z podręcznika CL minimum niezbędnego do uzyskania certyfikatu. Można więcej 😉
  9.  

Plan

Tydzień 1: Ah Counter. CL1

Pierwsza rola w klubie. Najłatwiejsza. Polega na liczeniu „odgłosów technicznych” w mowach mówców i u wszystkich pełniących role. Warto pamiętać, żeby nie dzwonić (jeśli masz odpowiednie narzędzie, to dzwonisz) i nie liczyć osobom, które mówią CC i które pierwszy raz występują na scenie. Potem wystarczy zdać raport i podpowiedzieć, co zrobić, żeby używać mniej tychże odgłosów.

Zadaniem tej roli w tym miejscu jest oswojenie się ze sceną, klubem i pierwszy krok w kierunku mówienia. Rola nie daje miejsca na dodatkowe analizy innych ról czy mówców.

Tydzień 2: Timer. CL4

Pilnowanie czasu, współpraca z Toastmasterem wieczoru, podnoszenie flag, zapisywanie czasów mów i ról – a potem raport. I sugestie, co zrobić, żeby zmieścić się w czasie.

Zadaniem tej roli w tym miejscu jest oswojenie się ze sceną, klubem i pierwszy krok w kierunku mówienia. Rola daje miejsce na obserwację mówców w początkowej fazie ich przemówień – można podpatrzeć, jak mówią inni mówcy w klubie.

Tydzień 3: Mowa. Icebreaker. CC1

Czas na pierwszą mowę. Przygotowana od 1 tygodnia 5-6 minutowa mowa ma za zadanie przedstawić Cię klubowi. Nastaw się nie na oryginalność, tylko na odpowiedź na jedno pytanie – dlaczego mieliby Cię w tej mowie zapamiętać.

Zadaniem tej roli w tym miejscu jest przejście przez pierwszą mowę, otrzymanie ewaluacji (w tym – pisemnej, ale jeszcze nie jest to ewaluacja kierunkowa[4]) i przedstawienie się klubowi. Nic więcej. Rola, jak każda mowa, daje dużo miejsca na inne działania (ewaluacje, analizy, notatki), pod warunkiem, że jesteś przygotowany.

TIP: słuchaj wszystkich ewaluacji i rób z nich notatki. Co inni zrobili, co mógłbyś wykorzystać w swoich mowach?

Tydzień 4: Grammarian. CL4

O, gramatyk. Straszna rola, z jednej strony siejąca postrach wśród uczestników spotkania, z drugiej nielubiana przez większość. Łatwo o wpadkę, ciężko coś znaleźć, do tego prowadzenie konkursu na słowo dnia. Dużo rzeczy jednocześnie.

Zadaniem tej roli w tym miejscu jest nauczenie Cię wyboru tylko kilku rzeczy, na które zwrócisz uwagę i danie ich w raporcie plus umiejętność słuchania – kto i ile razy użył słowa dnia. Trudna rola, nie daje miejsca na inne działania.

Tydzień 5: Mowa. Organize your speech. CC2, CL5

Druga mowa, która ma za zadanie pokazać ewaluatorowi, że masz strukturę w mowie. Proste. Nie zapomnij uprzedzić ewaluatora o tym, jaką to strukturę w mowie masz. Niech wie, że ona tam jest.

Zadaniem tej roli w tym miejscu jest nauka współpracy z ewaluatorem. Rola, jak każda mowa, daje dużo miejsca na inne działania (ewaluacje, analizy, notatki), pod warunkiem, że jesteś przygotowany.

TIP: słuchaj wszystkich ewaluacji i rób z nich notatki. Co inni zrobili, co mógłbyś wykorzystać w swoich mowach?

Tydzień 6: Table Topics Master. CL7

Internet pełen jest dziwnych pytań. Twoim zadaniem jest wyjść na scenę, opowiedzieć o zasadach, wybrać w dowolny sposób kilka osób, zadać im pytania. A potem policzyć głosy (lub w inny klubowy sposób znaleźć zwycięzcę).

Zadaniem tej roli w tym miejscu jest czas sceniczny bez stresu. Rola daje dużo miejsca na inne działania (ewaluacje, analizy, notatki).

TIP: Ewaluuj WSZYSTKIE mowy dla siebie. Zostaw sobie notatki. Słuchaj wszystkich ewaluacji i rób z nich notatki. Co inni zrobili, co mógłbyś wykorzystać w swoich mowach?

Tydzień 7: Mowa. Get to the point. CC3, CL4

Pierwsza mowa, w której warto skorzystać z pomocy zarówno mentora jak i ewaluatora i uzgodnić z nimi, czy rozumieją, co jest celem Twojej mowy.

Zadaniem tej roli w tym miejscu jest nauka współpracy z ewaluatorem i mentorem. Rola, jak każda mowa, daje dużo miejsca na inne działania (ewaluacje, analizy, notatki), pod warunkiem, że jesteś przygotowany.

Tydzień 8: Speech evaluator. CL2

Nie dość, że powinieneś porozmawiać z mówcą, to jeszcze dobrze znać projekt, który mówca realizuje. Poza tym luzik – 3 rzeczy, które mówca robi dobrze lub powinien poprawić i jesteś w domu.

Zadaniem tej roli w tym miejscu jest wykorzystanie czasu na notatki dotyczące całego spotkania i obserwację roli General Evaluator. Rola daje dużo miejsca na inne działania (ewaluacje, analizy, notatki).

TIP: Ewaluuj WSZYSTKIE mowy dla siebie. Ewaluuj rolę General Evaluatora – przyda się za 6 tygodni. Zostaw sobie notatki. Słuchaj wszystkich ewaluacji i rób z nich notatki. Co inni zrobili, co mógłbyś wykorzystać w swoich mowach?

Tydzień 9 i 10: Mowa. How to say It. CC4. Your body speaks.CC5.

Pierwsza raz zrobisz coś, co powinno być w którymś miejscu obowiązkowe w Toastmasters (a jest wykorzystywane tylko w konkursach): dasz tę samą mowę dwa razy. Stosunkowo proste projekty pozwalają na zabawę mową.

Zadaniem tej roli w tym miejscu jest nauka poprawiania jednej mowy ze spotkania na spotkanie. Rola, jak każda mowa, daje dużo miejsca na inne działania (ewaluacje, analizy, notatki), pod warunkiem, że jesteś przygotowany.

Tydzień 11: Speech evaluator. CL1

Nie dość, że powinieneś porozmawiać z mówcą, to jeszcze dobrze znać projekt, który mówca realizuje. Poza tym luzik – 3 rzeczy, które mówca robi dobrze lub powinien poprawić i jesteś w domu.

Zadaniem tej roli w tym miejscu jest wykorzystanie czasu na notatki dotyczące całego spotkania i obserwację roli General Evaluator. Rola daje dużo miejsca na inne działania (ewaluacje, analizy, notatki).

TIP: Ewaluuj WSZYSTKIE mowy dla siebie. Ewaluuj rolę General Evaluatora – przyda się za 4 tygodnie. Zostaw sobie notatki. Słuchaj wszystkich ewaluacji i rób z nich notatki. Co inni zrobili, co mógłbyś wykorzystać w swoich mowach?

Tydzień 12: Mowa. Vocal Variety. CC6

Pierwsza mowa, która powinna wypchnąć Cię ze strefy komfortu. Przesadź z głosem. I nie przejmuj się ewaluacjami – Toastmasters to nie tylko miejsce do ćwiczenia i eksperymentowania, to także miejsce do dawania z siebie 120% po to, żeby w profesjonalnym świecie spokojnie dawać z siebie 100%.

Zadaniem tej roli w tym miejscu jest wybicie Cię z komfortu. Przesadzaj. Zwariuj. Amen. Rola, jak każda mowa, daje dużo miejsca na inne działania (ewaluacje, analizy, notatki), pod warunkiem, że jesteś przygotowany.

TIP: słuchaj wszystkich ewaluacji i rób z nich notatki. Co inni zrobili, co mógłbyś wykorzystać w swoich mowach? Nudny tip, kolejny raz ten sam? Ojej…

Tydzień 13: Table topics SPEAKER. CL1

Pierwsza rola, której nie można zakontraktować. Ale można się zgłaszać. Tę rolę możesz złapać podczas innych spotkań. Wyjdź na scenę, odpowiedz na pytanie, wróć. Reszta czasu jest dla Ciebie.

Zadaniem tej roli w tym miejscu jest przełamanie dyskomfortu związanego ze zgłaszaniem się na ochotnika. Plus, masz czas na obserwację roli General Evaluator. Rola daje dużo miejsca na inne działania (ewaluacje, analizy, notatki).

TIP: Ewaluuj WSZYSTKIE mowy dla siebie. Ewaluuj rolę General Evaluatora – przyda się za 2 tygodnie. Zostaw sobie notatki. Słuchaj wszystkich ewaluacji i rób z nich notatki. Co inni zrobili, co mógłbyś wykorzystać w swoich mowach?

Tydzień 14: Mowa. Research your topic. CC7

Nudy na pudy. Odrobina statystyk, źródeł, cytatów, liczb, bycia pewnym swojego materiału i odrobina wykorzystania wszystkich poprzednich narzędzi – i do domu.

Zadaniem tej roli w tym miejscu jest wbicie Cię w poczucie przygotowania. Naucz się liczb na pamięć. Źródeł i cytatów też. Rola, jak każda mowa, daje dużo miejsca na inne działania (ewaluacje, analizy, notatki), pod warunkiem, że jesteś przygotowany.

TIP: Ewaluuj WSZYSTKIE mowy dla siebie. Ewaluuj rolę General Evaluatora – przyda się za moment. Zostaw sobie notatki. Słuchaj wszystkich ewaluacji i rób z nich notatki. Co inni zrobili, co mógłbyś wykorzystać w swoich mowach?

Tydzień 15: General Evaluator. CL2

Ewaluujesz wszystko. Ołówek, kartka, rozpisana agenda z miejscem na uwagi, krytyczne i uważne przyglądanie się każdemu aspektowi spotkania. I raport na końcu. Jedna z najcennieszych ról w Toastmasters, bo wszystkie uwagi o przebiegu spotkania zostają w Twoim notatniku. Dla Ciebie.

Zadaniem tej roli w tym miejscu jest obserwacja całości spotkania i ewaluacja wszystkich ról. Uważność.

Tydzień 16: Mowa. Get Comfortable with Visual Aids. CC8

Kilka slajdów, jakieś wsparcie sensownego rekwizytu, zwrócenie uwagi na element stroju. Wystarczy. Bez przesady. Less is more.

Zadaniem tej roli w tym miejscu jest nauczenie Cię współpracy z pomocami wizualnymi. Większość z nas ma problem w drugą stronę – za dużo Prezi czy Power Pointa. Rola, jak każda mowa, daje dużo miejsca na inne działania (ewaluacje, analizy, notatki), pod warunkiem, że jesteś przygotowany.

TIP: Ewaluuj WSZYSTKIE mowy dla siebie. Zwróć szczególną uwagę na mowy 9 i 10 i rób z nich notatki. Co inni zrobili, co mógłbyś wykorzystać w swoich mowach?

Tydzień 17: Grammarian. CL3

O, znowu gramatyk. Powtórzę się: straszna rola, z jednej strony siejąca postrach wśród uczestników spotkania, z drugiej nielubiana przez większość. Łatwo o wpadkę, ciężko coś znaleźć, do tego prowadzenie konkursu na słowo dnia. Dużo rzeczy jednocześnie.

Zadaniem tej roli w tym miejscu jest powtórzenie procesu wyboru tylko kilku rzeczy, na które zwrócisz uwagę i danie ich w raporcie plus umiejętność słuchania – kto i ile razy użył słowa dnia. Trudna rola, nie daje miejsca na inne działania.

TIP: Ewaluuj WSZYSTKIE mowy dla siebie. Zwróć szczególną uwagę na mowy 9 i 10 i rób z nich notatki. Za moment Twoja kolej! To dobra chwila żeby mieć już mowę numer 9 i ją ćwiczyć!

Tydzień 18: Speech evaluator. CL3

Nie dość, że powinieneś porozmawiać z mówcą, to jeszcze dobrze znać projekt, który mówca realizuje. Poza tym luzik – 3 rzeczy, które mówca robi dobrze lub powinien poprawić i jesteś w domu.

Zadaniem tej roli w tym miejscu jest wykorzystanie czasu na notatki dotyczące całego spotkania i obserwację mów numer 9 i 10. Rola daje dużo miejsca na inne działania (ewaluacje, analizy, notatki).

TIP: Ewaluuj WSZYSTKIE mowy dla siebie. Zwróć szczególną uwagę na mowy 9 i 10 i rób z nich notatki. Za moment Twoja kolej! To dobra chwila żeby mieć już mowę numer 10.

Tydzień 19: Mowa. Persuade with Power. CC9

Kontrowersyjny lub niepopularny pogląd. Nie musi być Twój, ale dobrze by było być do niego przekonanym. Do tego argumenty, logiczne i emocjonalne. I dasz radę.

Zadaniem tej roli w tym miejscu jest zmiana perspektywy z mowy technicznej na mowę emocjonalną. Będzie ciężko. Odpuść sobie analizy, rozmawiaj z ludźmi, myśl.

Tydzień 20: Toastmaster. CL5

Pierwszy raz prowadzisz całe spotkanie. Po roli GE, po wielu notatkach z ról GE, po 20 spotkaniach mniej więcej wiesz, co i jak. Najważniejsze rzeczy czytaj – ważniejsza jest wartość dla klubu i widowni niż Twoje poczucie zażenowania.

Zadaniem tej roli w tym miejscu jest danie Ci dużej ilości czasu na scenie. Wymagająca rola, nie daje czasu na analizy.

Tydzień 21: Table Topics Master. CL5

Internet pełen jest dziwnych pytań. Twoim zadaniem jest wyjść na scenę, opowiedzieć o zasadach, wybrać w dowolny sposób kilka osób, zadać im pytania. A potem policzyć głosy (lub w inny klubowy sposób znaleźć zwycięzcę).

Zadaniem tej roli w tym miejscu jest czas sceniczny bez stresu. Rola daje dużo miejsca na inne działania (ewaluacje, analizy, notatki).

TIP: Ewaluuj WSZYSTKIE mowy dla siebie. Zostaw sobie notatki. Słuchaj wszystkich ewaluacji i rób z nich notatki. Co inni zrobili, co mógłbyś wykorzystać w swoich mowach?

Tydzień 22: Mowa. Inspire Your Audience. CC10

Zainspiruj widownię. Naprzód.

Zadaniem tej roli w tym miejscu jest sprawienie, żeby Twoja widownia podeszła do Ciebie po przemówieniu i chciała o nim rozmawiać. W kontekście swojego życia. Będzie ciężko. Odpuść sobie analizy, rozmawiaj z ludźmi, myśl.

Acha – właśnie skończyłeś CC. Brawo!

Tydzień 23: General Evaluator. CL3

Tydzień 24, 25: Toastmaster. Speech Evaluator. CL8, CL8[5]

Tydzień 26: Table Topics Master. CL10

Co dalej

W tym miejscu masz zrealizowane

CC, CL1, CL2, CL3, CL4, CL5, CL7, CL10[6].

Czego brakuje do pełni szczęścia?

CL6: Help Organize a Special Event

Pomóż zorganizować w klubie wydarzenie specjalne. Maraton mów. Dodakowy konkurs. Demo. Noc ewaluacji. Cokolwiek, co zarząd uzna za wydarzenie specjalne. W zakresie akceptowanym przez zarząd. Zaplanuj to w tygodniu numer 1!

CL8: Club Membership Campaign or Contest Chair

Albo poprowadzisz konkurs, albo poprowadzisz (wraz z VP Membership) kampanię “łowienia” nowych członków. Jedno i drugie wymaga współpracy z zarządem klubu, jedno i drugie da się zaplanować w tygodniu numer 1!

CL9: Mentor for a New Member, Mentor for Existing Member, Guidance Committee Member

Serio? Albo zostań mentorem dla któregoś z członków klubu, albo członkiem komitetu wyborczego podczas wyborów nowych władz do klubu[7]. Buła z masłem. Tak czy tak CL9 zabierze Ci z półtora miesiąca pracy, więc im wcześniej tym lepiej!

Każda historia kiedyś się kończy

Minęło 26 tygodni. Przed Tobą dwa certyfikaty, za Tobą okres intensywnej pracy. Przed Tobą możliwość wyboru podręczników zaawansowanych, angaż w zarządzie klubu, udział w konkursach, praca podczas TLI. Za moment Twoje umiejętności zostaną dostrzeżone, jeśli nie przez szefa, to przez klientów, jeśli nie przez kolegów, to przez rodzinę. Warto było?

Z perspektywy czterech lat, ponad 120 mów wygłoszonych w wielu klubach, z perspektywy kilkudziesięciu konkursów, kilkunastu wystąpień na TLI, z perspektywy setek poznanych ludzi, z których część została moimi przyjaciółmi[8], z perspektywy informatyka, który został mówcą profesjonalnym i ma szansę, przywilej i zaszczyt zmieniać życie tysiącom ludzi na widowniach całej Europy[9] – warto było.

A tak przy okazji – 26 tygodni to pół roku, nie? To co osiągniesz w drugie pół?

Tabelka do wydrukowania i zaznaczania projektów

PROJECT12345678910
Criteria for Completion:¾2/33/3T+1¾1/62/4C+11/31
Speaker          
Speech Evaluator          
Timer          
Grammarian          
Ah counter          
Table Topics Speaker          
Topicsmaster          
General Evaluator          
Toastmaster          
Help Organize a Club Speech Contest          
Club Speech Contest Chair          
Help Organize a Special Event          
Club Special Event Chair          
Help Organize a Public Relations Campaign          
Club Public Relations Campaign Chair          
Help Organize a Club Membership Campaign or Contest          
Club Membership Campaign or Contest Chair          
Help Produce the Club Newsletter          
Assist the Club Webmaster          
Club Newsletter Editor or Webmaster          
Befriend a Guest at a Club Meeting          
Mentor for a New Member          
Mentor for Existing Member          
Guidance Committee Member          

Mój pomysł, jak ją wypełnić

PROJECT12345678910
Criteria for Completion:¾2/33/3T+1¾1/62/4C+11/31
Speaker   7 CC5 CC     
Speech Evaluator11818    26  
Timer   2      
Grammarian  174      
Ah counter1         
Table Topics Speaker13         
Topicsmaster    21 6  27
General Evaluator 1523       
Toastmaster    20  25  
Help Organize a Club Speech Contest          
Club Speech Contest Chair          
Help Organize a Special Event     X    
Club Special Event Chair          
Help Organize a Public Relations Campaign          
Club Public Relations Campaign Chair          
Help Organize a Club Membership Campaign or Contest          
Club Membership Campaign or Contest Chair       X  
Help Produce the Club Newsletter          
Assist the Club Webmaster          
Club Newsletter Editor or Webmaster          
Befriend a Guest at a Club Meeting      24   
Mentor for a New Member        X 
Mentor for Existing Member          
Guidance Committee Member          

X – projekty wielospotkaniowe lub eventowe

jerzy zientkowski

Mówca inspiracyjny, coach, mentor i trener. Z blisko 20-letnim doświadczeniem, jest jednym z niewielu mówców-informatyków, którzy potrafią jednocześnie być skuteczni – i zrozumiani.

Nastawiony na skuteczność, jasność i unikalność przekazu dąży do kontaktu z widownią jako jednego z najważniejszych narzędzi mówcy publicznego. Prowadzi kilkadziesiąc szkoleń, wykładów i prezentacji rocznie, dodatkowo mentorując wybranych klientów wyższego szczebla zarządzania lub pomagając w przygotowaniu prezentacji w sytuacjach ‘podbramkowych’.

Z ponad 17-letnim doświadczeniem w IT, na styku biznesu, sprzedaży i obsługi klienta wypracował unikatowy zestaw narzędzi komunikacyjnych, pozwalający na współpracę z róznymi branżami, różnymi potrzebami klientów, w wielonarodowych środowiskach.

Praktykując to, co głosi, od 2012 mówił do ponad 9000 osób i przemawiał podczas tak różnych eventów jak TEDx, Spectacular Speaking, Pełna Moc Możliwości, BUCOM 2014, Toastmasters Leaderhip Institute i Toastmasters District Conference w Bonn/Cologne, VI Kongres Business Intelligence, V Forum Dyrektorów Działów Prawnych, Festiwal Inspiracji w Warszawie, Edutainment w Krakowie, Katowicach, Łodzi i Poznaniu, GEM CEE i CFO Forum w Pradze, Wyzwania IT, Kariera IT i Kariera Programisty, Systemy dla Przedsiębiorst, Akademia Mentoringu UAM Poznań, Techworld, Contman Forum i Przyszłość IT i Forum Wsparcia IT.

Jerzy stał na scenie obok takich mówców, jak Jacek Walkiewicz, Marek Skała, Robert Krool, Szymon Kudła, Robiert Cialdini i Brian Tracy. W 2012 dotarł do finałów mistrzostw Europy w przemówieniach humorystycznych, w 2013 został Mistrzem Polski w mowach improwizowanych Toastmasters w języku polskim i Wicemistrzem Polski w języku angielskim.

Jest członkiem Stowarzyszenia Profesjonalnych Mówców w Polsce od 2011 roku. Wiceprezes stowarzyszenia, odpowiedzialny za członkostwo, strategię działań i partnerów, organizację konferencji i eventów szkoleniowych. Organizator konferencji Festiwal Inspiracji i Spectacular Speaking.

[1] Dane własne.

[2] A konkretnie – kto jeszcze.

[3] Po szczegóły odsyłam do przepisów Toastmasters.

[4] Mówiłem, że nie będę wyjaśniał J

[5] Jeśli zrobiłeś również projekt „Club Membership Campaign or Contest Chair”

[6] Super projekt. Wystarczy jedno z kilku zadań, żeby go ukończyć. Można pod górkę (Club Newsletter Editor, takie tam), można z górki (Topicsmaster!).

[7] Czy jakoś tak. Z pamięci piszę, nie mam internetu, nie chce mi się sprawdzić. Sorrensen, jakby co.

[8] A część dołki pode mną kopie. Ale statystycznie tak to zawsze jest, cokolwiek robimy. Więc – ok.

[9] No dobra. Wcale nie całej. Ale spory kawałek jest J

Czego można się nauczyć na #udemy

HOME JERZY OFERTA MENTORING Kurs Storytelling w Podnajmie Kurs Storytelling w Biznesie No trochę się zdenerwowałem. Ale to dlatego, że postanowiłem kolejny raz skorzystać ze

Drzwi do marzenia

HOME JERZY OFERTA MENTORING Kurs Storytelling w Podnajmie Kurs Storytelling w Biznesie Na początku tego roku rozmawiałem z Dziewczyną o jej marzeniach. Można to nazwać

Copyright 2017-2018 Jerzy Zientkowski | Regulamin serwisu | Cookies

#LepszePrezentacje: nie taka ta historia łatwa, na jaką wygląda.

Fotografia "W mojej historii nie ma historii" Jerzy na scenie
Fotografia "W mojej historii nie ma historii" Jerzy na scenie

Prawdopodobnie każdy z nas widział to chociaż raz. Na scenę wychodzi „#StoryTeller”, samoistnie objawiona i przekonana o swoim talencie gwiazda jakże modnego dziś StoryTellingu. Obietnica jest spora: poznamy sekrety największych marek, zdobędziemy umiejętność opowiadania historii, poznamy podróż bohatera, trial-by-fire i inne ciekawe określenia, które z pewnością pomogą nam w biznesie.

Problem polega na tym, że jego historie są miałkie, przykłady ograne, a już nie daj Boże, żeby sięgnął po Steva Jobsa i jego mowę ze Stanford, żyrafkę Joshie albo historie z reklam. Co gorsza, jeśli opowiada historie, od razu wiemy, widzimy, czujemy, że nie są prawdziwe. Owszem, wywołują emocje, ale… jak ich później używać.

Kilka lat temu prowadziłem jedno z pierwszych moich szkoleń dla Colway. W strukturze słynącej ze skuteczności. Szkolenie było o sprzedaży a ja, naiwny, myślałem, że się znam. Po szkoleniu idziemy na obiad. W lokalnej restauracji.  I tam pada pytanie, które zabieram ze sobą na resztę mojej przygody z życiem. Oczywiste pytanie, ale jeśli niezadane, to ciąży na wszystkim, co robimy:Jurek, to czego my się właściwie nauczyliśmy na tym szkoleniu?   

 I tutaj pojawia się pierwsza lekcja. Storytelling stanowi tylko i aż formę, która czyni nasze przemówienia bardziej atrakcyjnymi, przyciąga uwagę i zwiększa zainteresowanie widowni.  Zadaniem dobrej historii jest zatem wspieranie celu przemówienia – wartości dla widowni, nie zaś jego zastępowanie. Ponadto przesłanie wynikające z naszej historii musi mieć wymiar uniwersalny, łączący nas z widownią, nie zaś oparty tylko na naszych własnych doświadczeniach. Uwagi dotyczące celu i uniwersalności przesłania należy mieć w pamięci niezależnie od typu przemówien.  

Oprócz tego istnieją jednak odrębne wyznaczniki odnoszące się do typowo do sztuki storytellingu. Rozłóżmy więc na czynniki pierwsze, czego konkretnie potrzebuje Twoja historia, żebyś mógł z dumą powiedzieć o sobie: „Jestem #Storytellerem” 

1. Realność.

Twoja historia musi być wiarygodna.

Jak bardzo? Tak, żeby Twoja widownia nie chciała sprawdzać w google, czy to, co mówisz, jest prawdą. Oznacza to, że najlepiej sprawdzają się tu historie, których jesteś właścicielem (patrz punkt 6), albo które widownia już zna (uważaj na punkt 3!). Nie wymyślaj historii, zbieraj je i kolekcjonuj, żebyś mógł wykorzystać je w praktyce, kiedy nadejdzie ten moment.

Jak zbierać historie? Zainteresuj się STORYFILE™, systemem, który pozwoli Ci pozbierać historie na bieżąco. Występuje w dwóch wersjach, darmowej: pobierz JZ.Storyfile, lista pytań v4 2018 i w wersji rozszerzonej, jako kurs online z dodatkową wartością: dzień po dniu będziesz uczył się wraz ze mną, jak tworzyć dobre historie.

Pamiętaj także o spójności pomiędzy treścią Twoich historii a formą, w której je przekazujesz. W szczególności Twoja mimika, mowa ciała i intonacja głosu powinna wspierać Twój przekaz i być z nim zgodna.

2. Anegdota vs przypowieść vs historia.

Poniższe definicje pomogły mi w zwiększeniu skuteczności ze sceny. Pamiętaj proszę, że nie dotykam tu literatury, kina, sztuki per se, mówię tylko i wyłącznie o przemawianiu i prezentacjach. Jeśli Twoją reakcją jest „czytałem Hemingwaya, tam były niezwykle ciekawe historie i co Ty na to, Jurek”, to moją odpowiedzią jest „nie mieszajmy proszę w tym artykule sztuki i biznesu”.

Przypowieść

Historia, która nie miała prawa się wydarzyć lub jej korzenie są tak odległe, że nieweryfikowalne. Co to oznacza? Jeśli sięgniemy do bajek Ezopa, gdzie bohaterami historii są kruk czy lis, wiemy, że historia jest nieprawdziwa. Że jej celem jest przekazanie morału, ale nie musi być urealniona i nikt tego nie oczekuje. Nieweryfikowalność oznacza, że dzieje się w czasach lub miejscach, do których nie mamy dostępu (na przykład przed powstaniem pisma albo w odległej galaktyce).

Używaj przypowieści w taki sposób, żeby wszyscy wiedzieli, że masz świadomość, że jest to przypowieść. Wprowadź elementy przesadzone, fantastyczne, uczyń bohaterami zwierzęta, przedmioty lub zjawiska.

Anegdota

Historia, która mogłaby się wydarzyć, ale nie jesteśmy w stanie w żaden sposób jej zweryfikować. Co to oznacza? To historia, która nosi pozory realności: bohaterami są ludzie, nie ma elementów fantastycznych i nadprzyrodzonych, przesada, elipsa, metafora czy inne narzędzia retoryczne pełnią funkcje emocjonalne a nie faktualne. Jeśli jest to historia, której jesteś bohaterem, ale nikt nie potwierdzi Twojej wersji. Z tego względu dla mnie mieści się ona w kategorii Anegdot.

Staraj się unikać anegdot – zwłaszcza, jeśli budujesz wiarygodność. Jeśli musisz, używaj w anegdotach szczegółów i detali, które pomogą Twojej widowni wyobrazić sobie daną historię i wczuć się w losy jej bohaterów.

Historia

W przypadku takiej historii jej prawdziwość możliwa jest do zweryfikowania, gdyż fakty są faktami, a bohaterowie bohaterami. W mojej praktyce dodaję podkategorię historia biznesowa, określając tym mianem historie, które opowiadamy w określonym celu i z określoną skutecznością. Wywoływanie emocji, wyjaśnianie kontekstu, otwieranie prezentacji budowaniem relacji. Historie biznesowe są bardzo konkretne, pełne detali, osadzone w rzeczywistości ale jednocześnie i tak porywające, inspirujące i…skuteczne.

3. Powtarzalność vs nuda.

W momencie, w którym jesteś na scenie, Twoja historia powinna być powtarzalna. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Nuda nie bierze się z braku przewidywalności – pomyśl o rollercoasterze. Dokładnie wiesz, co Cię czeka, a i tak adrenalina robi swoje. Pomyśl o filmie, który widziałaś kilkanaście razy. Oglądasz dla emocji, choć dokładnie wiesz, kiedy wyjąć chusteczkę, a kiedy się uśmiechnąć.

Pomyśl o filmie, na który lubisz chodzić i wyobraź sobie, co by było, gdyby każdy seans był nieco inny. Nie wiem, czy to jest technicznie możliwe albo opłacalne, ale pewnie już niedługo będzie – zanurzysz się w wirtualną rzeczywistość, w której poczynania bohaterów za każdym razem będą nieco inne. Tak jak w grze komputerowej, gdzie Twoje decyzje mają wpływ na zakończenie i możesz nigdy nie grać dwa razy w tę samą grę. Podobnie jak…życie.

ALE – i jest to dość istotne, takie podejście sprawia, że Twoja prezentacja będzie różnej jakości dla różnych odbiorców, a ponadto jakość ta będzie niemożliwa do przewidzenia dla kolejnych powtórzeń prezentacji.

Dlatego kiedy zbierasz, obrabiasz i ćwiczysz historię, powinieneś zadbać o to, żeby umieć opowiadać ją zawsze tak samo!

(Ale Jurek, mi się to szybko znudzi)

W #StoryTellingu nie chodzi o Ciebie.

Podobnie, jak w każdym przemówieniu, to widownia jest najważniejsza.

4. Bohater

W #StoryTellingu bohater musi być wyrazisty, ale nie musi być wyraźny.

Co to oznacza? Kiedy słyszysz setny raz „Jakiś czas temu jeden z naszych klientów powiedział”, to wiesz, że jest  to kolejny wymyślony Case Study. Kolejne studium przypadku, w którym „jeden z naszych klientów” jest avatarem doświadczeń, wypadkową historii kilku projektów, produktów czy usług.

Daj swojemu bohaterowi dwie cechy fizyczne, jedną charakteru. Warto, aby Twój bohater miał również imię. To sprawi, że słuchając przemówienia, widownia wyobrazi sobie konkretną postać.

To wystarczy. Widownia dostanie do ręki stereotyp, na którym za pomocą wyobraźni zbuduje sobie resztę.

5. Zmiana emocji

Najważniejszy element całej układanki.

Bez zmiany emocji nie ma historii.”

Jeśli problemy i wyzwania nie frustrują bohatera, jeśli nie ma napięcia pomiędzy oczekiwaniami a rzeczywistością – dlaczego bohater miałby podejmować jakiekolwiek działania?

Kiedy już masz zebraną historię, wypisz, jakie widzisz w niej emocje. Jeśli musisz, skorzystaj z podpowiedzi, sprawdź w wikipedii, odezwij się do nas, pomożemy. Ale pamiętaj, że historia nie jest skuteczna wtedy, kiedy jest fajnie opowiedziana, tylko wtedy, kiedy następuje transfer emocji od mówcy do widowni i zmiana emocji w samej widowni.

#Sprzedaż to transfer emocji. #StoryTelling to zmiana emocji.

Nie może to być jednak jakakolwiek zmiana emocji. Złota zasada storytellingu głosi: na zakończenie historii nie możesz pozostawić widowni “w dole”, przytłoczonej negatywnymi emocjami. Za każdym razem musisz wyciągnąć ją w górę, tzn. że Twój bohater powinien przezwyciężyć przeszkody i wynieść jakiś cenny morał, który uczyni jego życie lepszym. Pomyśl przez chwilę jak kończy się większość znanych Ci bajek – “żyli długo i szczęśliwie”. Pomyśl, dlaczego wiele osób chodzi do kina na komedie romantyczne.

Powód jest prosty: widownia oczekuje happy endu. Widownia oczekuje, że będzie mogła wzorować się na bohaterze, któremu udało się rozwiązać dany problem, bądź pokonać przeszkodę.

 

6. Kto jest bohaterem a kto właścicielem historii

Na moich warsztatach rysuję prostą matrycę. Ponieważ nie mam pod ręką flipchartu, przejdź ją ze mną w podpunktach.

  • Bohater; ja, właściciel: ja.

Najgorszy typ historii. Oznacza to, że mówisz o sobie i że to Ty pierwszy opowiadałeś tę historię (dlatego jesteś jej właścicielem). Mówiąc o sobie, widownia ma świadomość, że stawiasz się ponad nimi, co sprawia, że może czuć się zaniedbana i pominięta przez mówcę.  To historia, która jest autoprezentacją i jednocześnie #EgoPrezentacją. Unikaj.

  • Bohater: ktoś, właścicie: ktoś.

Trudny typ historii. Jest duża szansa, że Twoja widownia już zna tę historię (przykład: częst opowiadam historię Scotta i Amundsena, a więc historię z wikipedii). Jeśli opowiadasz tego typu historie, zadbaj o unikatowość w tym, jak je opowiadasz. Zaangażowanie, pasja, kontekst emocjonalny, metafory i przeniesienia z własnego doświadczenia pomagają.

  • Bohater: ktoś, właściciel: ja.

Klasyczne,  często nudne case study. Opowiadanie czyjejś historii w momencie, kiedy to ja jestem jej właścicielem (czyli nie wziąłem tej historii z książki, tylko z własnego doświadczenia). Bardzo ograny typ historii w biznesie i, zasadniczo, trudno od niego uciec. Do tego nierzadko osłabia on nasze poczucie wiarygodności, gdyż widownia może czuć, że zostało to wymyślone jedynie na potrzeby zrealizowania kolejnej sprzedaży.  Tu poczucie nudy można zażegnać, opowiadając unikatowe historie. Jak? Trzeba ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć.

  • Bohater: ja, właściciel: ktoś.

Zerknąłeś ostatnio na swoje konto na LinkedIn? Co mówią o Tobie Twoje referencje? A jakie historie kryją się pod nimi?

Najlepsze historie to te, które opowiadają o nas inni.

Wyobraź sobie, że stoisz na korytarzu i słyszysz fragment dialogu, w którym ktoś opowiada historię o Tobie. Historię, która buduje Twoją pozycję jako eksperta i opowiada o wydarzeniu z Twoim udziałem. Moje pytanie brzmi: czy możesz tę samą historię opowiedzieć ze sceny? Twoje emocje pewnie w tej chwili mogą oscylować w okolicy „to by było chwalenie się; nie wiem, czy można tak robić; czym to się różni od pierwszego podpunktu, czyli ‚ja, ja’”

A gdybyś zaczął swoją historię od tego, że stoisz na korytarzu i słyszysz, jak [bohater] mówi do [rozmówca bohatera] o tym, że [ja] to [cecha, kompetencja], bo widział w [nazwa projektu] jak [ja] [wykorzystanie kompetencji]…

Jeśli to prawda, jeśli to prawdziwa historia, to jest to najlepszy rodzaj historii, jakim możesz dysponować. To, co mówią o Tobie inni. Działa ona podobnie jak dobrze przygotowana zapowiedź, za pomocą której moderator konferencji wywołuje nas na scenę. Buduje naszą wiarygodność, bez wpadania w pułapkę #Egoprezentacji. 

 

7. Co mogę wywalić z mojej historii bez szkody dla morału

Sztuka opowiadania historii to sztuka efektywności.

Zaraz po napisaniu pierwszej książki poszedłem do wydawnictwa. Siadłem blady i dumny na wprost właściciela. Starszy, siwy, spokojny, biło od niego doświadczenie, choć samo wydawnictwo siedzibę miało w Warszawskiej suterenie. Schodki w dół, nie za dużo miejsca, biuro szefa było jednocześnie magazynkiem. Rozmawiamy o wydaniu mojej książki, mówię, jakie tematy i dlaczego chcę ją wydać. Właściciel prosi o pokazanie książki. Ja kładę ją na stole. On, bez cienia uśmiechu, mówi „Ładna broszura. A gdzie książka?”.

Bardzo, bardzo chciałem mu odpowiedzieć, że moja książka ma w sobie maksimum wiedzy i minimum słów. Jego doświadczenie mówiło natomiast, że na polskim rynku im grubsza książka, tym chętniej będzie ona kupowana. Więcej papieru za te same pieniądze.

W dzisiejszych czasach i w dobie życia nagłówkami, skuteczniej, często znaczy mniej. Kiedy już stworzysz swoją historię, usuwaj z niej kolejne elementy i testuj jej skuteczność. Możesz to zrobić np. poszkując widowni testowej albo prezentując ją w jednym z klubów Toastmasters International. Za każdym razem pytaj swoich słuchaczy, o to, czy cel, główny wątek i przesłanie są dla nich czytelne. Jeśli tak nie jest – dociekaj, które fragmenty historii zakłócają ich odbiór. Dojdź do miejsca, w którym nie da się już nic usunąć, żeby nie zepsuć. I ciesz się rezultatem wraz ze swoją widownią.

Podsumujmy zatem:

1. Realność

2. Odróżnianie historii od przypowieści i anegdot

3. Zadbanie o powtarzalność z jednoczesnym unikaniem nudy

4. Wyraziści bohaterowie

5. Zmiana emocji

6. Relacja pomiędzy bohaterem a właścicielem historii

7. Minimalna ilość słów

stanowią tajniki dobrej, skutecznej i porywającej historii. Taka historia musi mieć ponadto sprecyzowany cel, czyli służyć rozwiązaniu problemu Twojej widowni. Tak skonstruowane opowieści stanowią jedną z najskuteczniejszych broni w arsenale dobrego sprzedawcy. A zatem: kolekcjonuj wartościowe opowieści, stosuj poznane dzis techniki i dawaj wartość widowni!

 

To siódmy artykuł z cyklu #LepszePrezentacje. Będziemy w nich rozmawiali o tym, jakie techniczne błędy popełniamy w procesie komunikacji z klientami, od podjęcia decyzji o prezentacji do decyzji klienta o zakupie (lub nie…). No i jak im zapobiegać 

Zajmuję się analizą przemówień, prelekcji, prezentacji i sprzedaży. Uwielbiam znajdować wzorce i narzędzia w tym, co i jak mówimy – a potem zamieniać je na rozwiązania. Wszystko po to, żeby Twój przekaz, Twoja idea dotarły skuteczniej do ludzi. Żeby chcieli Cię słuchać.

Jeśli interesuje Cię ta tematyka, nie wahaj się odezwać do mnie. Tu, na linkedin, czy na facebooku jestem do dyspozycji i chętnie odpowiem na Twoje pytania. Na twitterze i instagramie możesz śledzić, co się u mnie dzieje – czasami trafiając na ciekawe narzędzia, rozwiązania czy pomysły.

#DoZobaczeniaNaScenie, #OceńMowę, #DzisiajGadamTutaj, #LepszePrezentacje

Jerzy

Redakcja: Gracia Wiczanowska

Public Speaking Bingo

HOME JERZY OFERTA MENTORING Kurs Storytelling w Podnajmie Kurs Storytelling w Biznesie Chcesz spędzić czas na konferencji inaczej, niż dotychczas? Nudzą Cię prelekcje, przemówienia i

Copyright 2017-2018 Jerzy Zientkowski | Regulamin serwisu | Cookies

Public Speaking Bingo

Chcesz spędzić czas na konferencji inaczej, niż dotychczas? Nudzą Cię prelekcje, przemówienia i prezentacje? Weź ze sobą kilka kopii #PublicSpeakingBingo, rozdaj znajomym i zagrajcie w grę. Zasady są proste:

  1. Wydrukuj #PublicSpakingBingo przed konferencją, mową, prezentacją.
  2. Umów się ze znajomymi, co będzie nagrodą.
  3. W trakcie mowy zakreślaj znalezione problemy mówcy.
  4. Pierwsza osoba, która znajdzie pięć problemów w danej prelekcji, wstaje i krzyczy „BINGO”. To warunek konieczny wygrania.
  5. Dodatkowy bonus otrzymuje osoba, która znajdzie i zakreśli pięć problemów w tym samym wierszu, tej samej kolumnie lub po przekątnej.
  6. Zdjęcie zwycięskiej kartki wrzuć na instagram lub facebooka z komentarzem, a w nim nie zapomnij wpisać #PublicSpeakingBingo—każdy taki wpis wygrywa nagrodę: do wyboru i ustalenia, kurs audio albo ebook.

>> Plik pobierz tutaj: PublicSpeakingBingo<<

Jak powstało #PublicSpeakingBingo

Jak wszystkie narzędzia, #PublicSpeakingBingo powstało z frustracji. Moją pracą jest analiza wystąpień prelegentów, ale kiedy prelegent popełnia każdy możliwy błąd, przestaję słuchać. Chciałem mieć obiektywne narzędzie do pozwolenia sobie na niesłuchanie – i oto jest. 

Jeśli prelegent popełnia więcej niż 5 błędów w swojej prezentacji, to traci zbyt wiele u słuchaczy, żeby można było uratować sprzedaż, przekazanie idei czy budowę marki. Oczywiście, nie zawsze tak jest. Są mówcy, którzy nadrabiają energią, charyzmą albo świetnie dobranym tematem. Ale po co rzucać kłody pod nogi widowni?

Dodatkową zaletą jest format edukacyjny #PublicSpeakingBingo – już nigdy nie spojrzysz w ten sam sposób na prezentację 🙂

Pobierz swoje #PublicSpeakingBingo i do dzieła!

I pamiętaj o punkcie nr 6:

6. Zdjęcie zwycięskiej kartki wrzuć na instagram lub facebooka z komentarzem, a w nim nie zapomnij wpisać #PublicSpeakingBingo—każdy taki wpis wygrywa nagrodę: do wyboru i ustalenia, kurs audio albo ebook.

Słowniczek Pojęć Wszelakich

yyy

Nawyk językowy. Mówca nie panuje nad dźwiękami namysłu, przerywając co chwila wątek za pomocą „yyy, eee, hmmm”.

tak naprawdę, po prostu

Nawyk językowy. Mówca używa wypełniaczy, które nic nie wnoszą do treści. Tak naprawdę, po prostu, prawdę mówiąc. Uwaga: uznajemy to bingo jeśli mówca używa tego nawyku częściej niż 3 razy w mowie.

…tak, …nie

Nawyk językowy, tak? Mówca kończy zdania za pomocą potwierdzenia lub zaprzeczenia, które nie mają tam sensu, tak? Zdarza się, że zamiast tak lub nie, mówca kończy innym słowem, dobrze? Uwaga: uznajemy to bingo jeśli mówca używa tego nawyku częściej niż 3 razy w mowie, prawda?

Opowiem wam teraz, co chciałbym wam powiedzieć

Metaspeech, nieprzygotowanie. Pojawia się zazwyczaj na początku prezentacji, gdy mówca rozpaczliwie próbuje zacząć z sensem, a zaczyna klasycznie. I nieskutecznie.

Oto moje slajdy. Poczytam je wam.

Nieprzygotowanie. Mówca odwraca się do slajdów, czyta slajdy, kocha slajdy, przytula się do slajdów. Widownia mogłaby nie istnieć. Slajdy są najważniejsze!

Ja, ja, ja

Brak celu mowy. Mówca nie rozumie, że najważniejsza jest wartość dla widowni, a nie opowiadanie o sobie. Cała prezentacja jest tylko o nim. Nuda.

Storyteller anegdot

Nieprzygotowanie. Historie, które opowiadamy ze sceny, nie powinny być napisane przez pełną afektacji licealistkę. Mówca, zamiast opowiadać oparte na faktach historie, sięga po nieweryfikowalne przypowieści i anegdoty.

Zmiękczacze

Nieprzygotowanie. Jakiś czas temu, ktoś mi chyba powiedział, że może się uda. Mówca operuje słownictwem wyraźnie świadczącym, że nie wie. Nie zbadał. Nie ma danych. Nie jest pewien.

Nie wiem, czy wiecie

Nieprzygotowanie. To się dowiedz. I zamień to zdanie w pewnik.

Lubię miotać się na scenie

Nawyk sceniczny. Mówca chodzi po scenie bez sensu, symulując ruchy Browna. Losowość i intensywność tego ruchu może emanować agresywnością.

Egzotyczne choroby skóry

Nawyk mowy ciała. Mówca pociera ręce, jedna o drugą lub same palce w taki sposób, że wszyscy wiemy—złapał egzotyczną chorobę skóry. Swędzi go. I nie ma to nic wspólnego z tematem jego mowy.

Kochani, drodzy moi, szanowni państwo

Nawyk językowy. Mówca adresuje słuchaczy co któreś zdanie,  jako wypełniacz lub dlatego, że…no, nie wiem, dlaczego. Może ma taką potrzebę.

Słuchajcie!

Nawyk językowy. Absolutny klasyk. Wezwanie do słuchania. A cóż innego biedna widownia ma robić?

Archeolog, astronom, dekorator wnętrz

Nawyk mowy ciała. Mówca patrzy wszędzie, tylko nie w oczy słuchaczy.

Drama queen, aktor

Nawyk sceniczny. Mówca przerysowuje wystąpienie, odgrywając na scenie role, często przykrywając barokiem warsztatu scenicznego braki merytoryczne prezentacji.

Jestem sobą, jestem naturalny

Brak celu mowy. Mówca jest sobą. Jest naturalny. Nie jest sztuczny. Jest autentyczny. Mniejsza z tym, że nie jest skuteczny, obraża widownię albo wprost przynudza.

Cmok, cmok

Nawyk sceniczny. Mówca cmoka lub wydaje inne paszczodźwięki, sugerujące niedostateczne nawodnienie aparatu mowy.

Koszyczek mocy

Nawyk mowy ciała. Mówca splata ręce w charakterystyczną piramidkę, koszyczek mocy, które w dzisiejszych czasach kojarzą się jednoznacznie: byłeś na złym szkoleniu, stary…

Mówię w stanie flow

Nieprzygotowanie. Mówca nie ma przygotowanej prezentacji, choć wie, o czym chce mówić. Ale tylko on o tym wie, bo to, co i jak mówi, niesie ze sobą dużo energii, ale mało logiki.

Niech nikt mnie nie słyszy

Vocal Variety. Mówca mówi tak cicho/niewyraźnie, żeby nikt przypadkiem nie zrozumiał, co mówi. Może to wynikać z niepewności, może wynikać z problemów z aparatem mowy, zawsze skutkuje tym, że widownia odpuszcza sobie w końcu słuchanie.

Tyranozaurus Rex

Nawyk sceniczny. Mówca trzyma dłonie blisko  twarzy, łokcie przy ciele. Klasyczny T-Rex w akcji. Gesty ograniczone, wygląd pokraczny, ale rewelacyjnie się trzyma mikrofon.

I jeszcze jedna rzecz, zanim skończę

Nieprzygotowanie. Mówca przekroczył czas w listopadzie 1974, ale się nie zorientował, bo musi jeszcze przekazać tę ostatnią, ważną rzecz. Acha, i jeszcze dodam, że, jeśli Państwo tego nie wiedzieliście…

Clicker, marker, mikrofon, długopis. Mam za mało rąk.

Nawyk sceniczny. Mówca nie rozumie, że ręce są do gestykulacji. Używa ich jako zasobników na gadżety, bez których nie można przeżyć na scenie. No i miętolenie długopisu podnosi pewność siebie.

Pauzy są dla amatorów

Vocal Variety. Mówca mówi z prędkością karabinu maszynowego, bo przecież trzeba powiedzieć wszystko w tak krótkim czasie. A oddychanie i pauzy dla widowni? Nieważne. Trzeba powiedzieć wszystko!

Sorrensen.

Nieprzygotowanie. Mówca przeprasza. Za to, że jest nieprzygotowany, bo wczoraj się dopiero dowiedział, że robi prezentację za kolegę, a to nie jego temat, w dodatku na widowni takie szacowne grono no i …za to, że żyje. I że slajd się mu nie wyświetlił.

#LepszePrezentacje: życzliwy nieznajomy.

HOME JERZY OFERTA MENTORING Kurs Storytelling w Podnajmie Kurs Storytelling w Biznesie Życzliwy nieznajomy. Created on 2018-08-02 20:05 Published on 2018-08-03 12:34 Bydgoszcz. Ponad setka

Bohater KLUBU

HOME JERZY OFERTA MENTORING Kurs Storytelling w Podnajmie Kurs Storytelling w Biznesie Szybka ścieżka do sukcesu w Toastmasters Co sprawia, że możemy powiedzieć: oto ktoś,

Copyright 2017-2018 Jerzy Zientkowski | Regulamin serwisu | Cookies

#LepszePrezentacje: Oceń swoją prezentację, zanim zrobią to klienci.

Jest wczesny 2012. Właśnie skończyłem pracę w korporacji i zacząłem pracę we własnej firmie. Dumny i blady, z przewagą bladości, wyruszyłem na podbój świata, pełnego ludzi, którzy potrzebują mojej wiedzy i moich umiejętności.

Kilkanaście miesięcy później robię biznesowe podsumowanie roku. Moja firma wygenerowała przychód w wysokości mniej więcej 13500 zł. Przychód. Moja karta kredytowa zaczyna odmawiać opuszczania portfela, mój zapał do posiadania własnego biznesu zaczyna mnie opuszczać. Ewidentnie albo nie jestem przygotowany do sprzedaży mojego skądinąd dobrego produktu, albo…jestem źle przygotowany. Czas na zadanie sobie paru ważnych pytań.

[Tweet „Jaka jest najważniejsza przyczyna, dla której klient nie kupuje mojego produktu?”]

Niezależnie od tego, co sprzedaję, co produkuję, co wymyślam, przyczyną numer jeden, dla której klient nie kupuje mojego produktu, jest to, że nic o nim nie wie. Nie wie o jego istnieniu, nigdy o nim nie słyszał. Budowanie widoczności (w social media, wśród klientów czy potencjalnych klientów) to normalne, powszechne zadanie każdej firmy, każdego sprzedawcy.

Przyczyną numer dwa jest, w moim przynajmniej przypadku, ale i w wypadku wielu moich klientów, niezrozumienie prezentacji sprzedażowej. Niezależnie od tego, co i jak mówisz o swoim produkcie, jeśli klient potrzebuje produktu i ma na niego pieniądze, ale nie zrozumiał, co mówisz – nie kupi. Niezależnie od tego, jakiego medium używasz, niezrozumienie sprawi, że klient odpuści zakup u Ciebie.

[Tweet „Problem polega na tym, że nie widzimy własnych błędów.”]

Twoja prezentacja, opowieść o produkcie czy rozmowa z klientem mogą być super merytoryczne. Poukładane. Pełne treści. Przygotowane w taki sposób, w jaki Ty sam rozumiesz przygotowanie. Ale to nie wystarczy.

Dopóki nie będziesz wiedział, że Twoja prezentacja jest dostatecznie skuteczna, nie ma sensu sprawdzać jej na polu walki. Czas wejść na poligon i poćwiczyć, usuwając błędy.

A zacząć warto od procesu przygotowywania komunikacji. Uporządkowany, nieledwie rytualny sposób działania gwarantuje określoną jakość, niepopełnianie błędów na tym etapie, wyznaczenie właściwego celu i kierunku prezentacji.

Podczas warsztatów pokazuję następujący przykład: załóżmy, że

  • znajdujesz się w Warszawie,
  • masz dotrzeć do Paryża,
  • dysponujesz jedynie kompasem,
  • możesz poruszać się tylko w linii prostej, a każda zmiana kursu kosztuje, ba

jak precyzyjnie będziesz chciał wyznaczyć początkowy azymut? Albo inaczej: o ile się pomylisz na końcu trasy, jeśli na początku pomylisz się o pół stopnia?

Niezależnie od tego, jak wygląda Twój proces przygotowywania prezentacji, zadbaj o jego mierzalność i powtarzalność bardziej, niż o kreatywność. Średnio odkrywcza ale dobrze przygotowana prezentacja wygrywa z rewelacyjną w treści, ale równie rewelacyjne położoną prezentacją.

Jeśli miałbym Cię zostawić z jedną poradą, to byłoby to jedno zdanie, benchmark czy, używając pięknego staropolskiego: wskazówka.

[Tweet „Na tydzień przed prezentacją nie zmieniaj niczego w prezentacji.”]

Jakkolwiek szalenie to brzmi, zwłaszcza w korporacyjnym świecie zadań na wczoraj, prezentacji na jutro – wypróbuj. Ostatni tydzień poświęć tylko na ćwiczenie, odrzucając wszystkie „lepsze” pomysły. Rezultaty mogą być pozytywnie zaskakujące…

To pierwszy artykuł z cyklu #LepszePrezentacje. Będziemy w nich rozmawiali o tym, jakie techniczne błędy popełniamy w procesie komunikacji z klientami, od podjęcia decyzji o prezentacji do decyzji klienta o zakupie (lub nie…). No i jak im zapobiegać 🙂

Zajmuję się analizą przemówień, prelekcji, prezentacji i sprzedaży. Uwielbiam znajdować wzorce i narzędzia w tym, co i jak mówimy – a potem zamieniać je na rozwiązania. Wszystko po to, żeby Twój przekaz, Twoja idea dotarły skuteczniej do ludzi. Żeby chcieli Cię słuchać.

Jeśli interesuje Cię ta tematyka, nie wahaj się odezwać do mnie. Tu, na linkedin, czy na facebooku jestem do dyspozycji i chętnie odpowiem na Twoje pytania. Na twitterze i instagramie możesz śledzić, co się u mnie dzieje – czasami trafiając na ciekawe narzędzia, rozwiązania czy pomysły.

#DoZobaczeniaNaScenie, #OceńMowę, #DzisiajGadamTutaj, #LepszePrezentacje

Jerzy

#LepszePrezentacje: 5 warstw dobrej prezentacji

HOME JERZY OFERTA MENTORING Kurs Storytelling w Podnajmie Kurs Storytelling w Biznesie 5 warstw dobrej prezentacji Jakiś czas temu zostałem kupiony jako mówca na ślubie.

Copyright 2017-2018 Jerzy Zientkowski | Regulamin serwisu | Cookies

#LepszePrezentacje: życzliwy nieznajomy.

Życzliwy nieznajomy.

Created on 2018-08-02 20:05

Published on 2018-08-03 12:34

Bydgoszcz. Ponad setka ludzi na widowni. I ja, przygotowany jak nigdy. Wiem, co będę mówić, wiem, co pisać na flipcharcie. Przyjechałem właśnie z Poznania i idę się przebrać do toalet. Toalety są mocno na widoku, bo sala lekko przaśna, ale co tam. Ważne, że garnitur i koszula świeżo z pralni chemicznej, więc będę wyglądać zabójczo.

Scena. Za każdym razem, kiedy obracam się, żeby napisać coś na flipcharcie, widownia szumi. Chichocze. Cichutko, jak powiew wiatru w zbożu, komentuje. Za każdym razem, kiedy obracam się do niej, widownia milknie. Tak mija dwadzieścia minut mojej mowy.

W trakcie przerwy proszę o feedback. Informację zwrotną. I za każdym razem dostaję mniej więcej taki tekst:

– Stary, nie za bardzo wiem, o czym mówiłeś. Ale, ale – co to za ogonek Ci tam z tyłu wisi?

Pani z pralni chemicznej, nie znajdując w marynarce wieszaczka, zdecydowała się podpiąć numerek/kwitek czy jak to się tam nazywa – u dołu marynarki, przy poszewce. Pech chciał, że kwitek ów był wyjątkowo długi. I biały. I większości mojej widowni kwitek kojarzył się, w połączeniu z moją wizytą w toalecie, raczej z papierem toaletowym, którego nadmiar miałbym zostawić zakotwiczony głęboko w garderobie, niż z kwitkiem z pralni chemicznej.

Stąd szum na widowni. I brak skupienia na tym, co mówiłem.

Tak wiele mówi się, żeby ubiór dostosować do widowni. Prawda jest jednak taka, że ubiór warto dostosować do celu, który chce się osiągnąć. [Tweet “Na początku Twojej kariery strój powinien nie przeszkadzać.”]

Najprostsza rzecz, jaką możesz zrobić, to zasięgnięcie rady. Jak powinienem się ubrać, żeby mój wygląd nie rozpraszał widowni. Żeby elementy stroju nie powodowały, że słuchacze będą starali się odgadnąć, dlaczego tam jest ta broszka.

W trakcie moich eksperymentów w Toastmasters sprawdzałem, jak działają rozmaite elementy stroju. Ubierałem buty niepasujące do reszty wdzianka (albo nawet do siebie). Dodawałem broszkę, pin czy inny element ozdobny, nie tłumacząc nigdy, co to jest i czemu ma służyć. Wychodziłem na scenę w poplamionych spodniach czy koszuli. A potem sprawdzałem, czy jest widoczne, czy to przeszkadza, jak to działa.

Moim zdaniem Twój strój powinien po pierwsze – nie przeszkadzać. Niezależnie od tego, czy ubierzesz się, jak to mówią znawcy, kropkę wyżej od słuchaczy, czy nie, Twój strój nie powinien odciągać uwagi od treści prezentacji.

Druga najprostsza rzecz, jaką możesz zrobić, to zasięgnięcie rady na moment przed wejściem na scenę. Stąd i tytuł wpisu – życzliwy nieznajomy. Podejdź do kogokolwiek i poproś, żeby Cię uważnie obejrzał. A potem powiedział, czy jest w Twoim stroju coś, co odciąga uwagę, przeszkadza. Plama? Niestarannie włożona w spodnie koszula? Paproszek na ramieniu?

Ponieważ podchodzisz z dobrymi intencjami, rzadko zdarzy Ci się, żeby ktoś odmówił tej drobnej przysługi. Uśmiech i pozytywne nastawienie nie kosztują wiele, a pomogą znaleźć drobiazgi, które mogą wpłynąć na Twój sukces.

Skorzystaj, zapytaj życzliwego nieznajomego, popraw ubiór i…na scenę 🙂

P.S. Masz jakąś ciekawą historię, związaną z wystąpieniem i ubiorem? Podziel się, proszę, w komentarzach 🙂

To drugi artykuł z cyklu #LepszePrezentacje. Będziemy w nich rozmawiali o tym, jakie techniczne błędy popełniamy w procesie komunikacji z klientami, od podjęcia decyzji o prezentacji do decyzji klienta o zakupie (lub nie…). No i jak im zapobiegać 🙂

Zajmuję się analizą przemówień, prelekcji, prezentacji i sprzedaży. Uwielbiam znajdować wzorce i narzędzia w tym, co i jak mówimy – a potem zamieniać je na rozwiązania. Wszystko po to, żeby Twój przekaz, Twoja idea dotarły skuteczniej do ludzi. Żeby chcieli Cię słuchać.

Jeśli interesuje Cię ta tematyka, nie wahaj się odezwać do mnie. Tu, na linkedin, czy na facebooku jestem do dyspozycji i chętnie odpowiem na Twoje pytania. Na twitterze i instagramie możesz śledzić, co się u mnie dzieje – czasami trafiając na ciekawe narzędzia, rozwiązania czy pomysły.

#DoZobaczeniaNaScenie, #OceńMowę, #DzisiajGadamTutaj, #LepszePRezentacje

Jerzy

http://fb.me/JerzyZientkowski, http://twitter.com/speakerslair

Copyright 2017-2018 Jerzy Zientkowski | Regulamin serwisu | Cookies

#LepszePrezentacje: 5 warstw dobrej prezentacji

5 warstw dobrej prezentacji

Jakiś czas temu zostałem kupiony jako mówca na ślubie. Co prawda kupujący był moim wieloletnim znajomym, ale zdarzało mi się i mówić na imprezach, na których nikt mnie nie znał (włącznie z zamawiającym), i przygotowywać przemówienia ślubne dla klienta, którego widziałem pierwszy raz w życiu.

Mowy ślubne są specyficzne. Towarzystwo zazwyczaj ma dużo powodów, żeby nie słuchać: alkohol, dawno nie widziana rodzina, sukienka Zosi przy stoliku pod oknem, wujek Zenon i jego ostatnie przygody…Mówca musi się przebić przez wszystkie warstwy prezentacji, żeby odnieść sukces.

Mowa, którą wygłosiłem, podobała się najbardziej Parze Młodej i ich Rodzicom. Ale, nie da się ukryć, mimo przeszkód z poprzedniego akapitu, udało mi się rozbawić widownię kilka razy, kilka razy sprawić, żeby się zamyślili. A stolik Tęgich Wujów zaprosił mnie pod koniec na wspólną setuchnę.

Niezależnie od tego, dla kogo wygłaszasz prelekcję czy przemówienie, warto pamiętać o pięciu warstwach, które złożą się na sukces Twojej prezentacji. Wystarczy odłączyć jedną z nich i już można przewidywać spore fiasko.

Zanim zaczniesz czytać dalej, warto odwiedzić prezart.pl, bo to Kamil Kozieł oryginalnie mówi o 4 warstwach prezentacji. Mimo, że nieco zmodyfikowałem jego ideę, polecam allegrowicza. Warto odwiedzić prezart.pl. Mówiłem już, prawda?

IDEA

Teoretycznie każdy rozumie, że prezentacja powinna nieść ze sobą ideę, przesłanie, cel…Że gadanie dla gadania, nawet nie dla rozrywki, nie ma sensu. W większości jednak wypadków mowy, których słuchamy na konferencjach, są zlepkiem wiedzy prelegenta, podanej w strukturze przypominającej bigos, z okolicznościowym grzybkiem prawdy i setuchną dowcipu na podtrzymanie uważności.

Projektując prezentację, warto zadać sobie kilka prostych pytań. Ot, takich chociażby, na początek:

  • Czy to, co powiem, jest nowe (lub choćby odświeża ich punkt widzenia)
  • Czy to, co powiem, jest jednocześnie użyteczne
  • Czy to, co powiem, zmieni sposób ich funkcjonowana
  • Czy sama wiedza spełnia test Kirkpatricka

TEKST

Tu nie ma polemiki – prezentacja powinna mieć tekst. Co najwyżej możemy dyskutować o tym, czy tekst powinien być napisany (nie!), czy spisany (o, lepiej). Każdemu mojemu klientowi zalecam nagranie prezentacji a potem transkrypcję. Dzięki temu można operować na słowach, budując ładne, poprawne zdania, które będą działać na widownię.

Jest wielu adwersarzy uczenia się tekstu na pamięć – i ja do nich też należę. Natomiast jestem zwolennikiem posiadania tekstu, żeby wiedzieć, o czym się mówi.

I znowu kilka pytań do tworzenia prezentacji:

  • Czy używam języka prostego dla tej widowni
  • Czy używam języka zrozumiałego dla tej widowni
  • Czy idee, które przekazuję, są zrozumiałe
  • Czy mówię obrazowo (VAKS)

WARSZTAT

To „jak” mówimy jest równie ważne jak to, „co” mówimy. Dobrze, jeśli nasz styl mówienia wspiera widownię w szczytnym zamiarze dosłuchania prezentacji do końca. Gorzej, jeśli przeszkadza.

Lata bycia na scenie nauczyły mnie stylu konwersacyjnego – staram się rozmawiać z widownią, wciągając ją w dialogi i interakcje, dając jej energię i emocje. Pomagając słuchać. Nie każdemu to odpowiada, bo są środowiska bardziej sformalizowane, w których trzeba „ą, ę, Proszę Państwa”. Niemniej jednak warto pamiętać o tym:

  • Czy mowa ciała jest spójna z przekazem
  • Czy mowa ciała wspiera przekaz (czy przeszkadza? a może jest obojętna)
  • Czy sposób mówienia, dykcja, emisja, głośność, operowanie głosem pomaga w prezentacji
  • Czy kontakt wzrokowy jest adekwatny

SCENA

Czymkolwiek jest scena – prawdziwą sceną, windą, stolikiem w kawiarni, jest na pewno fizycznym miejscem, którym powinniśmy odpowiednio zarządzać, żeby pomóc naszej widowni słuchać. Można to robić bardziej lub mniej świadomie, dobrze jest robić to skutecznie.

Dla mnie scena to całokształt wizualny, włącznie ze slajdami, flipchartem, pomocami i fantami, których używamy dla wzmocnienia przekazu. Dlatego warto projektować sobie świadome wykorzystanie tych elementów, odpowiadając na proste pytania:

  • Czy zarządzanie sceną, hologramy, timeline wspierają przekaz
  • Czy slajdy są jasne, zrozumiałe i czytelne
  • Czy slajdy spełniają warunek 3-7-11
  • Czy slajdy spełniają warunek Glance Test
  • Czy slajdy spełniają warunki: jakość, kontrast, white space, hierarchia, spójność wizualna
  • Czy scena i miejsce współgrają z przekazem prezentacji

Zwłaszcza to ostanie pytanie może nieść ze sobą ciekawe konsekwencje – dlaczego robimy prezentację właśnie tutaj i teraz? Jak mogę w mojej prezentacji wykorzystać odpowiedź na to pytanie, żeby być bardziej przekonującym? Co łączy mnie i moją widownię z tym miejscem? Co wydarzyło się ostatnio lub wydarzy się za moment w branży, o czym warto wspomnieć?

Ostatnia warstwa prezentacji jest nieoczywista i większość specjalistów na rynku pomija ją bez wahania:

MARKA

Kim jestem dla mojej widowni? Co o mnie wiedzą w pryzmacie tematu, wydarzenia, miejsca, czasu, branży, swojego doświadczenia? W jaki sposób zmieni to ich postrzeganie mojej prezentacji? Co muszę zrobić, żeby moja marka osobista pomogła mi w osiągnięciu celu prelekcji?

Zbyt często widze, jak uznani mówcy wychodzą na scenę, niewykorzystując potencjału marki. Nie mają zapowiedzi, nie potrafią niczego powiedzieć o sobie w skuteczny sposób, widownia wie o nich tyle, ile było napisane w zaproszeniu i agendzie. Słabo.

A przecież dobrze zbudowana marka potrafi zwiększyć penetrację idei (skuteczność dotarcia do widza) o nawet 30%. Nieraz widziałem średnią prezentację, wspartą dobrą marką osobistą, która mierzalnie sprzedawała produkty w okolicy 38%-45% , podczas gdy normalnie dobra prezentacja to 7%-8% sprzedaży.

Spróbujmy na początek odpowiedzieć sobie na proste pytania:

  • Czy widownia wie o mówcy to, co chcemy żeby wiedziała
  • Czy jesteśmy postrzegani jako ekspert w temacie, miejscu i czasie
  • Czy jesteśmyy zapowiadani w odpowiedni, skuteczny sposób.

Warto więc zająć się nie tylko budowaniem świetnej prezentacji, ale i zrozumieniem, jak marka osobista mówcy może wpłynąć na widownię i, docelowo, na wynik naszej prezentacji.

Jerzy

Copyright 2017-2018 Jerzy Zientkowski | Regulamin serwisu | Cookies

Jak zrobić 6 mów w dwa tygodnie (i dlaczego warto)

Się zasugerowałem. A dokładnie to się zasugerowałem wpisem na facebooku, o tym:

wpis-Mateusza

Dlatego postanowiłem napisać troszeczkę o tym, dlaczego i jak warto zrobić sześć mów i wziąć udział w konkursie. Nie, żebym uważał, że konkurs Toastmasters to coś najlepszego na świecie i jedno z najlepszych narzędzi w rozwoju mówcy. Skądże. Nie.

Do tego dorzucam na samym dole artykułu templatkę excela, w której rozpisałem optymalną (według mnie) ścieżkę robienia Competent Communicator i Competent Leader. Ścieżka ta zakłada używanie tylko CC i CL co, rzecz jasna, samo w sobie jest błędęm. Ale o tym za chwilę. Zacznijmy od małego wyjaśnienia, dlaczego warto w Toastmasters robić mowy szybko.

Spotkacie się na pewno z wieloma opiniami, które mówią, że robienie mów szybko (na przykład co tydzień) nie ma sensu. Jest robieniem na ilość, a nie na jakość. Nie wnosi wartości edukacyjnej i, zasadniczo, jest dla ludzi z przerostem ego. A takich w Toastmasters nie chcemy, choćby dlatego, że zabierając miejsce na scenie i ścigając się w ilości mów, zabierają miejsce innym, prawda?

No to popolemizujmy

  1. Robienie CC szybko to robienie na ilość, nie na jakość. Jeden z najmniej logicznych argumentów ever. Od kiedy tempo robienia czegoś ma związek z jakością? Ano od początku, jeżeli od początku stawia się tylko na ilość, a nie na jakość. Ideą Toastmasters jest nauczenie się przemawiania i przywództwa, sam proces uczenia się powinien mieć wbudowane mechanizmy gwarantujące jakość. To, że Twój proces może wyglądać tak: stworzenie mowy – wygłoszenie mowy – feedback – koniec, nie oznacza, że tak to wygląda dla każdego. Dobry proces powinien wyglądać tak: stworzenie mowy – przećwiczenie mowy – wygłoszenie mowy – feedback – praca z feedbackiem przy tworzeniu kolejnej mowy. A żeby było ciekawie, to nie jest optymalny proces, bo można jeszcze lepiej, bez zbytniego zwiększania nakładu pracy! 🙂
  2. Robiąc CC szybko niczego się nie nauczysz. Jeżeli myślimy o procesie nauki jako o procesie zdobywania wiedzy, to może czas zredefiniować sobie cele bycia w Toastmasters. Dlaczego? W Toastmasters jesteśmy z różnych powodów – Fun, Friends, FLearning, ale pewnie znalazłoby się parę innych. Dla mnie uczenie się w Toastmasters to proces zdobywania umiejętności i zamieniania ich w nawyki. Tak, żebym mógł ich używać na poziomie nieświadomym, albo żebym potrafił je świadomie włączać i wyłączać. Zarówno ścieżka CC jak i CL oferują nam możliwość pracy nad wieloma pożytecznymi nawykami, ale (i to całkiem spore ale) jeśli założymy, że chcemy te nawyki wykształcić, przetestować i używać ich codziennie, to jak często powinniśmy trenować? Inaczej mówiąc, jeśli chodzimy na aikido, to czy raz  w miesiącu wystarczy, żeby potrafić skutecznie i odruchowo obronić się w sytuacji zagrożenia? Więcej o tym za moment.
  3. Mówiąc często zabierasz innym miejsce na scenie. No tak, to jest jakiś argument. Toastmasters daje nam przyjacielską i bezpieczną atmosferę do nauki przemawiania i przywództwa, osobniki z rozwiniętym poczuciem rywalizacji mogą peszyć ludzi, którzy trafiają do Toastmasters, żeby zaczynać swoją przygodę z walką ze strachem, tremą i poczuciem niskiej wartości. Też tam byłem i patrzyłem na Adama, który miał prawie dwadzieścia mów, kiedy ja pierwszy raz wszedłem na scenę. Bycie informatykiem nie pomagało mi podnosić poczucia własnej wartości, wprost przeciwnie, szeptało do ucha różne słabe i nieciekawe rzeczy. Ale to zadaniem VP EDU i całego zarządu klubowego jest zarządzanie spotkaniami. Jeśli na scenie zbyt często staje Ktoś, to może dlatego, że Nikt inny nie chce? A może warto zachęcić? Poinformowac, że Ktoś robi świetną robotę i warto pójść w jego ślady? Dać Nikta Ktosiowi jako mentee w procesie mentorskim, niech pokaże, jak się to robi? Powtarzam to jak mantrę, ale warto: Toastmasters przygotowuje nas do mówienia poza Toastmasters, tworzenie ciepłej, kołderkowej atmosfery w klubie prowadzi do wypalenia ludzi, którzy kończą CC i nie mają nikogo, kto by ich popychał do przodu. Widziałem to zbyt wiele razy.
  4. Szybkie CC jest dla ludzi z za dużym ego. W mojej krótkiej karierze Toastmasters było mi dane poznać wielu cudownych ludzi z wielu różnych klubów, miast, krajów i kontynentów.  Poznałem też rewelacyjną definicję ego: wielkość ego definiuje to, jak szybko się rozwijasz indywidualnie, niewielkość ego – jak wiele z tego rozwoju możesz i potrafisz dać innym. Osoby z wielkim ego w Toastmasters bardzo szybko uczą się, że żeby osiągnąć cokolwiek na scenie, trzeba poza sceną ego chować do kieszeni. Osoby z niewielkim ego w Toastmasters bardzo szybko się nie uczą. Dla mnie ideą nauki w Toastmasters jest uczenie się od innych tego, co mogą nam pokazać dobrego, a nie tego wszystkiego, co pokazują. To też warto powiedzieć, zarówno tym, którzy mają duże ego, jak i tym, którzy ludzi z dużym ego nie lubią, nie tolerują albo mieć w klubie nie chcą.

Reasumując, według mnie warto jest robić mowy możliwie szybko, zakładając jednak, że monitorujemy też jakość procesu. Wtedy mamy możliwość “wkładania” feedbacku w kolejne mowy i nauczenia się skutecznego przemawiania wiele, wiele szybciej. No to ciach, kilka kroków na to, jak dobrze zrobić 6 mów w dwa tygodnie! 🙂

  1. Używaj jednej i tej samej mowy do kilku projektów. A tak! Zwłaszcza przed konkursem. Zwłaszcza mowy konkursowej! Napisanie jednej mowy na konkurs i wygłoszenie jej kilka razy jako różny projekt pozwala po pierwsze przećwiczyć ją porządnie, po drugie dostać feedback, po trzecie – odsłonić różnorodność narzędzi, których w mowie będziemy potrzebowali i używali. Co więcej, wygłoszenie tej samej mowy pozwala nam monitorować jakość postępów. Jeżeli dla każdego projektu wygłaszasz inną mowę, w jaki sposób stwierdzić, czy przygotowałeś się lepiej? Jak sprawdzić pracę ze słowem, powtarzalność dobrych elementów przemawiania, usunięcie nieskutecznych, jeśli nie mamy tej samej mowy? Jak sprawdzić, czy potrafimy poprawić mowę? Dodatkowo użycie jednej i tej samej mowy eliminuje konieczność pisania w dwa tygodnie sześciu mów. Czy to jest fair? Jak najbardziej!
  2. Używaj różnych podręczników. Nikt nie powiedział, że pierwsze dziesięć mów musi być z podręcznika CC. Co więcej, TMI tylko sugeruje, żeby pierwsze przejście przez CC było w kolejności, jako dające najwięcej benefitów osobom, które dopiero zaczynają przygodę z przemawianiem. Ale jeśli chcesz szybko zrobić 6 mów przed konkursem, użyj podręczników zaawansowanych – ja używałem ich przed konkursem mów humorystycznych, żeby poćwiczyć mowę na konkurs, bo nie chciało mi się akurat rozpoczynać kolejnego CC. W tej chwili “robię” trzecie CC i na razie nie mam potrzeby używania tej metody, ale na początku mojej przygody z Toastmasters tak właśnie robiłem.
  3. Używaj wielu ścieżek jednocześnie. Nikt nie powiedział, że nie możesz mieć otwartego jednocześnie CC, ACB i ACS (ścieżki edukacyjne Toastmasters, podstawowa i dwie zaawansowane). Dlaczego tak? W punkcie nr 5 znajdziesz dokładne wyjaśnienie tej metody, ale na początek uzgodnij z VP EDU, że chcesz zacząć CC, ACB i, być może, ACS jednocześnie. W ten sposób będziesz miał 3 ścieżki dostępne w dowolnym momencie. Jakim momencie?
  4. Mów w innych klubach. Ta opcja jest optymalna, jeśli w mieście jest więcej niż jeden klub Toastmasters. Nawet, jeśli jest w innym języku, nie powinno być większych problemów z zaproszeniem się na mowę gościnną we własnym (konkursowym) języku, zwłaszcza jeśli w tym klubie notorycznie brakuje mówców. W przeciwnym wypadku możesz mieć problemy, ale po to jeteśmy Toastmasterami, żeby się dogadywać, komunikować, perswadować etc. A jeśli to nie daje rezultatów, to
  5. Mów poza klubem. Każda okazja jest dobra, brak okazji tez jest dobry. Jedynym wymaganiem jest obecność innego Toastmastera, który da Ci pisemną i ustną ewaluację. Ot i sekret, o którym wielu z nas nie wie. Ta metoda jest rewelacyjna w połączeniu z punktem nr 3 powyżej, bo pozwala dać 2 mowy z każdej ścieżki poza klubem. Możesz więc wygłosić pierwsze sześć mów całkowicie poza klubem, czego nie polecam, ale spełnia to formalne założenia Toastmasters. Dlaczego nie polecam? Jeśli wygłaszasz tę mowę sześć razy, w zaciszu domu, przed kolegą czy koleżanką z klubu, dostając ewalujację za każdym razem i za każdym razem “robiąc” inny projekt, proces uczenia się jest baaaaaaaaaaaardzo “wypłaszczony”. Jeżeli na każdą mowę poza klubem wygłosisz dwie mowy w klubie, dostając nie jedną, ale czterdzieści i jedną ewaluacji, już wygląda to zupełnie inaczej. Tak zupełnie przy okazji – z mniej więcej stu mów podręcznikowych, ponad 50 wygłosiłem w klubach, koło 10 – na TLI, reszta to konkursy (20+) i mowy poza klubami. Mam zwyczaj zapraszać kogoś z Toastmasters na konferencje i zaliczać moje wystąpienia do projektów zaawansowanych. Można? Na pewno można!
  6. Pracuj z informacją zwrotną. Zrobiłem kilka szkoleń o tym, jak pracować z feedbackiem w Toastmasters. Najbardziej aktualne, pożyteczne i skuteczne wydają się dwie rady. Po pierwsze, analizuj feedback pod kątem trendów – uwag, które pojawiają się w największej ilości i najbardziej wpływają na odbiór przez widownię. Jeżeli w trakcie Twojej mowy kilka osób zauważy (i będzie im to przeszkadzało), że co chwila mówisz “tak naprawdę”, albo stoisz nieruchomo, albo brakuje Ci kontaktu wzrokowego – warto wpisać temat na listę priorytetów. Po drugie, warto to monitorować w przekroju kilku mów. Poproś kilka osób, żeby w trakcie następnych 2-3 mów zwracały szczególną uwagę na ten element prezentacji i popracuj nad jego zmianą. Wybierz maksymalnie trzy takie elementy, te najbardziej przeszkadzające i kiedy już się z nimi uporasz, zaplanuj powrót do monitorowania za kolejne 10 mów, ot tak, żeby sprawdzić, czy stare nawyczki nie wróciły.

Jak wyglądałby mój plan, gdybym miał zaczynać? W Poznaniu mamy dwa kluby, Toastmasters Poznań i Verbal Victory (eng.), zależy mi na konkursie po polsku. W poniedziałek idę do VV, wygłaszam CC#2. Po polsku, pozwolą, spokojnie…We wtorek pracuję nad feedbackiem, żeby w środę wygłosić CC#3 w Toastmasters Poznań. Czwartek wolny, w piątek robię CC#6 podczas imprezki ze znajomymi, na której zupełnie przypadkiem jest koleżanka z VV. Przy okazji CC#6, Vocal Variety, wywołuje furorę na imprezce i sześć osób deklaruje chęć przystąpienia do Toastmasters.

W kolejny poniedziałek kolejne spotkanie VV – i CC#5, mowa ciała. Tam są sami angielskojęzyczni, ja mówię po polsku, to projekt jest dobrany idealnie. Wtorek – spotkanie pozaklubowe i podręcznik zaawansowany, Speaking to Inform, SI#1, The Speech To Inform. Środa, jeśli się uda, TM Poznań i kolejne CC, tym razem CC#4. Jeśli się nie uda, biegnę do któregoś z klubów prospektowych albo wybieram kolejny projekt ze Speaking to Inform.

Ciach. Od poniedziałku do kolejnej środy 6 mów. Praca z informacją zwrotną. Mowy poza klubem. Dwie różne ścieżki (CC i ACB). 2 albo 3 kluby odwiedzone. Można? Można. Warto? Warto.

A jeśli masz 22 tygodnie, żeby spokojnie i pełnowartościowo zrobić CC i klubową część CL, zapraszam tutaj: Plik z rozpisanymi projektami CC i CL

Copyright 2017-2018 Jerzy Zientkowski | Regulamin serwisu | Cookies

Błędy prezentacji: prawda czy fałsz? Wstęp do serii artykułów.

Nigdy nie mów nigdy

Chyba, że wiesz co robisz

Wielu początkujących mówców na scenie używa sformułowań, które brzmią odstraszająco dla potencjalnych słuchaczy. Musicie, zróbcie, pomyślcie. Nawet popularne i nieco już wyświechtane rozpoczęcie prezentacji, „wyobraź sobie” albo „wyobraźcie sobie” należy do tej kategorii. Do sformułowań dyrektywnych, narzucających widowni zrobienie określonej rzeczy, wykonanie czynności, pomyślenie czegoś. Moja rada dla takiego mówcy? Nie rób tego.

I w tym miejscu szkolenia czy warsztatu robię zazwyczaj dużą pauzę, po czym dodaję: „Chyba, że wiesz co robisz”. Dlaczego? Dlatego, że w prezentacjach nie ma żadnych reguł co wolno, a czego nie wolno robić. Ideą komunikacji jest przekazanie w jak najskuteczniejszy sposób idei, polecenia, pomysłu – komunikatu. Byłoby niedorzecznością sądzić, że nałożenie określonych ram, zarówno kulturowych czy społecznych, jak i formalnych, związanych z etykietą na przykład, wspiera skuteczność. Może wspierać, nie musi.

Wiele z tych norm zostało wypracowanych w czasach, kiedy były potrzebne. Z tych czy innych względów – ekonomicznych, klasowych, językowych. Normą w naszym kraju w nie tak zamierzchłych czasach było zwracanie się do siebie per „Towarzyszu”. Ta norma przestała funkcjonować z wielu względów. Pytanie, jak zareaguje widownia, jeśli takiego zwrotu użyjemy? Czy jego użycie w innym niż kiedyś kontekście i celu jest uzasadnionym zabiegiem stylistycznym, czy złamaniem normy?

Copyright 2017-2018 Jerzy Zientkowski | Regulamin serwisu | Cookies